"Gang tapeciarzy" osądzony. Więzienie za fałszywe euro

Marcin Kobiałka
28.11.2011 , aktualizacja: 28.11.2011 18:28
A A A Drukuj
Fałszywe euro Fot. Policja Fałszywe euro
Od roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata do 12 lat pozbawienia wolności - takie wyroki usłyszało 14 osób zamieszanych w największy w Polsce proceder fałszowania euro i wprowadzania ich do obiegu w krajach UE. Wykryła go prokuratura i CBŚ w Rzeszowie.
Centralne Biuro Śledcze
CBŚ
Centralne Biuro Śledcze
- To sukces polskiego wymiaru sprawiedliwości. Pierwsza tak duża sprawa w Polsce, która zakończyła się, co prawda jeszcze nieprawomocnymi, ale jednak skazującymi wyrokami - podkreśla w rozmowie z "Gazetą" Rafał Teluk, prowadzący śledztwo Prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.

Najwyższy wyrok - 12 lat więzienia - usłyszał 38-letni Robert I. z Dolnego Śląska. To on był mózgiem całej grupy, która od 2005 r. do 2009 r. wprowadziła do obrotu co najmniej 5 mln fałszywych euro. Fałszywki rozprowadzano głównie we Włoszech, ale także w innych krajach Unii Europejskiej.

Na trop gangsterów wpadli policjanci Centralnego Biura Śledczego w Rzeszowie. Śledztwo wszczęto dwa lata temu na wakacjach, a rok później w Sądzie Okręgowym w Świdnicy leżał już akt oskarżenia przeciwko 13 przestępcom. Niedługo później na ławie oskarżonych prokuratura posadziła jeszcze jedną osobę - Adriana K., który wcześniej skutecznie ukrywał się przed policją. On był odpowiedzialny za wprowadzanie fałszywych euro. Został skazany na trzy lata więzienia.

Siedem lat odsiadki dostał Marcin I., brat Roberta. Taki sam wyrok usłyszał Rafał B., brat konkubiny Roberta I. Ona sama - Anita B. - w więzieniu ma spędzić 6 lat. Wyroki - rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata - usłyszały także matka Roberta I. - Teresa, oraz szwagierka mężczyzny - Iwona I.

Siedem pozostałych osób zostało skazanych na kary od 2,5 roku do 6 lat pozbawienia wolności. Wśród nich jest m.in. Jacek B., z zawodu plastyk, który zajmował się "ulepszaniem" euro kupowanych we Włoszech przez gangsterów. Jego sąd skazał na 6 lat więzienia.

Skazani są mieszkańcami Dolnego Śląska i Mazowsza. Wcześniej Sąd Okręgowy w Rzeszowie skazał 30-letniego Mariusza S. z Rzeszowa na rok i 10 miesięcy więzienia. Mężczyzna współpracował z gangsterami z Dolnego Śląska. Rzeszowianin fałszywki kupował od Roberta I.

Przed zatrzymaniami skazani mieszkali w okolicach Rzymu w wynajętym domu. Robert I. swoich kompanów żywił i ubierał. Wszyscy wpadli jesienią 2009 r., gdy przyjechali z Włoch do Polski upłynnić fałszywki w kantorach na Dolnym Śląsku. Policjanci CBŚ położyli ręce na ponad 100 tys. sfałszowanych euro o nominałach 100 i 50. Jeszcze wcześniej m.in. w Zakopanem próbowali wymienić ponad 3 tys. euro. W lodówce samochodowej jednego z gangsterów znaleziono 37 fałszywek.

Robert I. zamawiał je u dwóch Włochów w Neapolu. Włosi sprzedawali je za 10-15 proc. ich nominalnej wartości. Prokuratura nie wyklucza, że włoscy sprzedawcy powiązani są z neapolitańską mafią - camorrą.

Członkowie grupy przestępczej każdego dnia dostawali od 10 do 30 banknotów. - Płacili nimi w sklepach spożywczych, odzieżowych na terenie Unii. Zasadą było, że mają wydać jak najmniej, by jak największa reszta do nich wróciła. Na koniec dnia rozliczali się z Robertem I. Za każde puszczone 100 euro dostawali od 10 do 12 euro, a za 50 euro - od sześciu do ośmiu - mówili nam przed rokiem prokuratorzy.

Na fałszywki mówili "tapety", dlatego policjanci CBŚ przestępców nazwali "gangiem tapeciarzy". W miejscach, gdzie robiono zakupy, gangsterzy nie mogli kupować żadnych przedmiotów, które mogły być potem skojarzone z tym miejscem, czyli np. pamiątek. Tak się zabezpieczali na wypadek zatrzymań policyjnych.

Fałszywki po zakupie od Włochów były jeszcze ulepszane. Nanoszono na nie specjalne paski, które świeciły pod ultrafioletem, a na samych cyfrach pojawiała się chropowata nawierzchnia. - Fałszerze dobrze wykonali swoją robotę - oceniali oficerowie CBŚ.

Na zwinięty plik banknotów mówili "kanapki".

Magazyn fałszywek był we włoskiej miejscowości Infernetto, 30 km od Rzymu. Był nim prywatny dom, w którym pracowały Teresa I., matka Roberta I., i jego szwagierka Iwona I. Kobiety opiekowały się domem włoskiej rodziny, która w ogóle nie wiedziała, że pod ich dachem trzymane są fałszywe euro. Robert I. przywoził je tam co jakiś czas i chował do szafy.

- Za pośrednictwem naszego Ministerstwa Sprawiedliwości przekazaliśmy włoskim prokuratorom wnioski o osądzenie dwóch Włochów, którzy sprzedali Polakom fałszywe euro. Ponadto do tej sprawy listami gończymi jest jeszcze poszukiwanych pięć osób - mówi prokurator Rafał Teluk.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Dołącz do nas na Facebooku