Ksiądz molestował? Prokurator zażądał 4 lat więzienia
16.12.2011
, aktualizacja: 16.12.2011 13:22
- A gdybym panią dotknął w ramię? Też by pani uznała, że to molestowanie? - tak ks. Roman J. zwrócił się do dziennikarki telewizyjnej tuż po wyjściu z sali sądowej. Duchowny odpowiada za molestowanie seksualne trzech nastolatek i współżycie z czwartą. Wyrok za tydzień.
ZOBACZ TAKŻE
- Ksiądz zabierał na wycieczki, fundował ciuchy za seks (23-12-11, 16:58)
- Ksiądz molestował nieletnią. 2,5 roku więzienia [WIDEO] (23-12-11, 10:34)
- Proboszcz podejrzany o molestowanie na wolności (16-08-10, 16:40)
- Ksiądz Roman J. oskarżony o molestowanie. Cztery ofiary (22-11-10, 18:54)
- Proboszcz z Małej może wyjść z aresztu za kaucją (13-08-10, 14:50)
- Akt oskarżenia przeciwko księdzu odczytany w sądzie (17-05-11, 10:06)
- Śledztwo ws. księdza. Internauci dostaną zarzuty? (02-06-10, 12:18)
- Ksiądz podejrzany o molestowanie seksualne dzieci (29-04-10, 14:13)
Dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie zakończył się trwający od maja br. proces byłego proboszcza parafii w Małej k. Ropczyc. Mowy końcowe wygłosili prokurator i obrońca duchownego mec. Aleksander Bentkowski. Prokuratur zażądał dla 52-letniego ks. Romana J. czterech lat bezwzględnego więzienia. Obrona wnosiła o uniewinnienie.
Ks. J., po raz pierwszy od ujawnienia sprawy w kwietniu zeszłego roku, zgodził się na krótką rozmowę z dziennikarzami. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. - Sąd podważył wszystko. Zmieniono kwalifikację czynu na zerową. O szczegóły proszę pytać sąd - mówił na korytarzu "Gazecie" ks. J.
Jego adwokat był już bardziej precyzyjny, ale nie odsłonił wszystkich kulisów tego, co się wydarzyło podczas ostatniego dnia procesu. - Nie zmieniono kwalifikacji czynu, tylko sąd uprzedził, że może to zrobić. Kwalifikacja może być łagodniejsza - tłumaczył dziennikarzom mec. Aleksander Bentkowski.
Bentkowski powiedział, że z uwagi na charakter sprawy, nie może zdradzać szczegółów procesu. - Złożyłem wnioski dowodowe, złożył je również prokurator. Są w nich zasadnicze rozbieżności. Mogę powiedzieć, że postępowanie dowodowe w tej sprawie prowadzono bardzo wnikliwie, jest ono bardzo obszerne. Materiał dowodowy jest olbrzymi - dodawał obrońca duchownego.
Sam ks. Roman J. do dziennikarki TVP na korytarzu powiedział: - Gdybym tak panią dotknął, to też by pani uznała, że to molestowanie? - zapytał dziennikarkę Dominikę Panek dotykając ją w ramię.
Prokurator nie chciał rozmawiać z mediami. Sędzia Marcin Świerk wyrok ogłosi 23 grudnia.
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie twierdzi, że ofiarami księdza były cztery dziewczynki. Trzy poniżej 15. roku życia miały być molestowane seksualnie przez duchownego w latach 2003-2008, a czwarta dziewczynka, która nie miała 18 lat, w latach 2007-2008 obcowała z nim płciowo. Zdaniem prokuratury ksiądz wykorzystał zaufanie nastolatki, co jest karalne.
Wszystkie cztery pokrzywdzone ks. J. uczył religii. Duchowny został aresztowany 29 kwietnia zeszłego roku. Niedługo potem 700 parafian z Małej podpisało się pod listem do prokuratury, by proboszcza wypuszczono na wolność. Mieszkańcy nie wierzą w jego winę.
W połowie sierpnia duchowny wyszedł na wolność po wpłaceniu 20 tys. zł kaucji. Księdzu grozi do 12 lat więzienia. Ma zakaz kontaktu z poszkodowanymi, nie może wyjeżdżać za granicę, mieszka w domu księdza seniora.
Sąd dysponuje trzema opiniami biegłych (jedna psychologów i dwóch psychiatrów), którzy byli przesłuchiwani w trakcie procesu. Według naszych informacji biegli przyznali, że molestowane nastolatki nie mają skłonności do konfabulacji. - Nie chcę tego oceniać - mówi krótko mec. Bentkowski.
Ks. Roman J. w trakcie procesu nie przyznał się do winy, choć jeszcze w trakcie prokuratorskiego śledztwa częściowo potwierdzał czyny, które mu zarzucono.
Były proboszcz od wielu lat organizował w Małej zloty motocyklistów. Jest jednym z założycieli katolickiego Radia Via w Rzeszowie.
Przeciwko ujawnieniu przez prokuraturę sprawy mediom protestował w ub. r. rzeszowski senator Kazimierz Jaworski, kiedyś w PiS, dziś w klubie Solidarna Polska. W liście do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta pisał, że "wysoce niepożądanym wydaje się być rodzenie wrażenia, iż instytucja państwowa podejmuje walkę z Kościołem i wiernymi". Jaworski domagał się również "ewentualnych konsekwencji personalnych". Jedyny efekt pisma senatora był taki, że śledztwo przeniesiono z Ropczyc do Rzeszowa.
Ks. J., po raz pierwszy od ujawnienia sprawy w kwietniu zeszłego roku, zgodził się na krótką rozmowę z dziennikarzami. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. - Sąd podważył wszystko. Zmieniono kwalifikację czynu na zerową. O szczegóły proszę pytać sąd - mówił na korytarzu "Gazecie" ks. J.
Jego adwokat był już bardziej precyzyjny, ale nie odsłonił wszystkich kulisów tego, co się wydarzyło podczas ostatniego dnia procesu. - Nie zmieniono kwalifikacji czynu, tylko sąd uprzedził, że może to zrobić. Kwalifikacja może być łagodniejsza - tłumaczył dziennikarzom mec. Aleksander Bentkowski.
Bentkowski powiedział, że z uwagi na charakter sprawy, nie może zdradzać szczegółów procesu. - Złożyłem wnioski dowodowe, złożył je również prokurator. Są w nich zasadnicze rozbieżności. Mogę powiedzieć, że postępowanie dowodowe w tej sprawie prowadzono bardzo wnikliwie, jest ono bardzo obszerne. Materiał dowodowy jest olbrzymi - dodawał obrońca duchownego.
Sam ks. Roman J. do dziennikarki TVP na korytarzu powiedział: - Gdybym tak panią dotknął, to też by pani uznała, że to molestowanie? - zapytał dziennikarkę Dominikę Panek dotykając ją w ramię.
Prokurator nie chciał rozmawiać z mediami. Sędzia Marcin Świerk wyrok ogłosi 23 grudnia.
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie twierdzi, że ofiarami księdza były cztery dziewczynki. Trzy poniżej 15. roku życia miały być molestowane seksualnie przez duchownego w latach 2003-2008, a czwarta dziewczynka, która nie miała 18 lat, w latach 2007-2008 obcowała z nim płciowo. Zdaniem prokuratury ksiądz wykorzystał zaufanie nastolatki, co jest karalne.
Wszystkie cztery pokrzywdzone ks. J. uczył religii. Duchowny został aresztowany 29 kwietnia zeszłego roku. Niedługo potem 700 parafian z Małej podpisało się pod listem do prokuratury, by proboszcza wypuszczono na wolność. Mieszkańcy nie wierzą w jego winę.
W połowie sierpnia duchowny wyszedł na wolność po wpłaceniu 20 tys. zł kaucji. Księdzu grozi do 12 lat więzienia. Ma zakaz kontaktu z poszkodowanymi, nie może wyjeżdżać za granicę, mieszka w domu księdza seniora.
Sąd dysponuje trzema opiniami biegłych (jedna psychologów i dwóch psychiatrów), którzy byli przesłuchiwani w trakcie procesu. Według naszych informacji biegli przyznali, że molestowane nastolatki nie mają skłonności do konfabulacji. - Nie chcę tego oceniać - mówi krótko mec. Bentkowski.
Ks. Roman J. w trakcie procesu nie przyznał się do winy, choć jeszcze w trakcie prokuratorskiego śledztwa częściowo potwierdzał czyny, które mu zarzucono.
Były proboszcz od wielu lat organizował w Małej zloty motocyklistów. Jest jednym z założycieli katolickiego Radia Via w Rzeszowie.
Przeciwko ujawnieniu przez prokuraturę sprawy mediom protestował w ub. r. rzeszowski senator Kazimierz Jaworski, kiedyś w PiS, dziś w klubie Solidarna Polska. W liście do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta pisał, że "wysoce niepożądanym wydaje się być rodzenie wrażenia, iż instytucja państwowa podejmuje walkę z Kościołem i wiernymi". Jaworski domagał się również "ewentualnych konsekwencji personalnych". Jedyny efekt pisma senatora był taki, że śledztwo przeniesiono z Ropczyc do Rzeszowa.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi






więcej zdjęć