Ksiądz zabierał na wycieczki, fundował ciuchy za seks
23.12.2011
, aktualizacja: 23.12.2011 19:13
2,5 roku więzienia ma spędzić 52-letni ks. Roman J., były proboszcz parafii w Małej k. Ropczyc, za molestowanie seksualne 14-letniej dziewczynki. Trzem innym naruszył cielesność, ale postępowania umorzono, bo przestępstwa się przedawniły.
ZOBACZ TAKŻE
- Odprawia msze, spowiada... "Zero tolerancji" w Tylawie (20-03-12, 19:10)
- Ksiądz molestował nieletnią. 2,5 roku więzienia [WIDEO] (23-12-11, 10:34)
- Ksiądz molestował? Prokurator zażądał 4 lat więzienia (16-12-11, 12:26)
- Akt oskarżenia przeciwko księdzu odczytany w sądzie (17-05-11, 10:06)
- Proboszcz podejrzany o molestowanie na wolności (16-08-10, 16:40)
- Proboszcz z Małej może wyjść z aresztu za kaucją (13-08-10, 14:50)
- Śledztwo ws. księdza. Internauci dostaną zarzuty? (02-06-10, 12:18)
- Ksiądz podejrzany o molestowanie seksualne dzieci (29-04-10, 14:13)
Taki wyrok zapadł w piątek w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie. Ks. Roman J. nie przyszedł na ogłoszenie wyroku. - Po ostatniej rozprawie nagabywali go dziennikarze. Jest bardzo zmęczony tą sprawą, rozstrojony nerwowo. Bardzo to przeżywa - tłumaczył duchownego mec. Aleksander Bentkowski, obrońca ks. J., były minister sprawiedliwości.
Rodzin czterech nastolatek nie było w piątek w sądzie. Oprócz prokuratora, pojawił się tylko mec. Ryszard Świstak, pełnomocnik rodziców, których dwie córki - według prokuratury - ksiądz molestował seksualnie. - Wyrok uważamy za słuszny. Prawdopodobnie nie będziemy składać apelacji - mówił "Gazecie" mec. Świstak.
Sala, w której sędzia Marcin Świerk ogłaszał wyrok, była wypełniona dziennikarzami. Ci mogli wysłuchać jedynie werdyktu, na jego uzasadnieniu musieli wyjść. Prokurator dla ks. J. żądał czterech lat więzienia, obrona wnosiła o uniewinnienie. Odczytanie wyroku trwało pięć minut.
Na ostatniej rozprawie - 16 grudnia - po raz pierwszy duchowny rozmawiał z dziennikarzami. - Sąd podważył wszystko. Zmieniono kwalifikację czynu na zerową - mówił.
Do dziennikarki TVP na korytarzu powiedział: - Gdybym tak panią dotknął, to też by pani uznała, że to molestowanie? - zapytał ks. J., dotykając ją w ramię.
Cztery ofiary księdza
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie ustaliła, że ofiarami księdza były cztery nastolatki. Wszystkie ksiądz J. uczył religii. Trzy poniżej 15. roku życia miały być molestowanie seksualnie przez duchownego w latach 2003-2008, a czwarta dziewczynka, która nie miała 18 lat, w latach 2007-2008 obcowała płciowo z ks. J. Prokuratura twierdziła, że duchowny nadużył zaufania nastolatki, co jest karalne.
Sąd uznał, że molestowania seksualnego ks. Roman J. dopuścił się wobec jednej z nastolatek (dziś ma 19 lat). Ks. J. na wakacjach w 2007 r. zabrał ją do Krynicy. Tam dotykał nastolatkę w krocze, a także piersi, brzuch, plecy i nogi. Duchowny za to został skazany na 2,5 roku bezwzględnego więzienia. Rodzinie nastolatki ma zwrócić 1440 zł kosztów adwokackich i 600 zł kosztów sądowych. Sąd orzekł również, że były proboszcz przez cztery lata nie może pracować jako nauczyciel.
Wypady do Krynicy i Krakowa
Zarzuty o molestowanie seksualne i obcowanie płciowe wobec trzech pozostałych ofiar księdza sąd umorzył. Zrobił to dlatego, bo zmienił kwalifikację przestępstw - z molestowania na naruszenie nietykalności cielesnej nastolatek. A za to duchowny nie mógł być skazany, bo te przestępstwa już się przedawniły. Można je ścigać tylko przez rok od ich popełniania.
Według prokuratury, ks. J. zabierał nastolatki do Krakowa i Krynicy. Przestępstw dopuścił się również w Małej, skąd dziewczęta pochodzą. Jedną z nich ksiądz przytulał, całował po twarzy i szyi, a także głaskał po plecach i pośladkach. Z inną uprawiał seks oralny. Prokuratura ustaliła, że trzecią ksiądz w latach 2007-2008 około 20-krotnie molestował. Dotykał ją i całował jej narządy płciowe i piersi, a także w usta. W zamian duchowny fundował uczennicy ubrania.
I według sądu - właśnie w tych trzech przypadkach - nie może być mowy o molestowaniu seksualnym i obcowaniu płciowym, tylko o naruszeniu nietykalności cielesnej ofiar.
- W żadnym momencie sąd nie podważył ustaleń prokuratury, co do samych zdarzeń. One miały miejsce w każdym przypadku wobec każdej nastolatki. Sąd zmienił tylko kwalifikację czynów. Jest tylko różnica pomiędzy oceną moralną i prawną - mówił nam mec. Ryszard Świstak.
Rodziny nastolatek mogą teraz pozwać księdza na drodze cywilnej. - Niestety, to jedyna możliwość - mówi prokurator Piotr Kraus.
- W trzech przypadkach sprawa dla mojego klienta zakończyła się bardzo korzystnie, natomiast za pozostały zarzut wymierzono mu surową karę. Będziemy się od niej odwoływać. Ksiądz tym wyrokiem będzie mocno wstrząśnięty - powiedział jego obrońca mec. Aleksander Bentkowski.
Proces ks. Romana J. trwał osiem miesięcy. Wyrok nie jest prawomocny.
Parafianie nie wierzyli w winę księdza
Ks. J., jeden z założycieli katolickiego Radia VIA w Rzeszowie, został aresztowany 29 kwietnia ub. r. Po pięciu miesiącach wyszedł na wolność, wpłacił 20 tys. zł poręczenia. Od tamtej pory mieszka w domu seniora, ma zakaz kontaktowania się ze swoimi ofiarami. Chwilę po zatrzymaniu 700 mieszkańców wsi napisało do prokuratury list, w którymi protestowali przeciwko aresztowaniu duchownego, twierdzili, że jest niewinny. Zbiórkę pieniędzy na adwokata dla duchownego zorganizowali znajomi księdza motocykliści. Ks. J. od wielu lat był organizatorem Międzynarodowych Zlotów Motocyklistów w Małej.
Większość mieszkańców, z którymi wtedy rozmawialiśmy nie wierzyła w winę księdza. - Wyremontował kościół, rozsławił wieś tymi motorkami. To był bardzo dobry chłop. Drugiego takiego księdza nie będziemy mieć. Można było z nim porozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Nie wywyższał się. Jak jechał autem, to rękę podniósł - opowiadał nam pan Bogdan, jeden z mieszkańców Małej.
- Ja się dziwię, że ludzie nie dowierzają. To był temat tabu. W każdy piątek ksiądz zawsze wyjeżdżał. Zabierał na wycieczki dziewczynki. Woził je autem, motorem. Wyjeżdżał z nimi na dwa, trzy dni. Rodzice się godzili, bo czemu nie? Ufali mu. Ludzie gadali: "A co on tak z tymi dziewczynkami wyjeżdża? Czemu chłopaków nie bierze?". Ale za chwilę ktoś mówił: "Po co na księdza źle mówić" - twierdził z kolei napotkany przy kościele mężczyzna.
Bronił go senator
Ks. Romana J. bronił także rzeszowski senator Kazimierz Jaworski, kiedyś w PiS, dziś w Solidarnej Polsce. Atakował prokuraturę, że ujawniła mediom śledztwo. W liście do prokuratora generalnego pisał: "W sposób zamierzony bądź nie [prokuratura - przyp. red.] przyczynia się do wzbudzania medialnych kampanii niechęci do księży, Kościoła i katolików".
Chcieliśmy go w piątek zapytać, co ma do powiedzenia po skazującym wyroku księdza. Senator komórki nie odbierał.
Rodzin czterech nastolatek nie było w piątek w sądzie. Oprócz prokuratora, pojawił się tylko mec. Ryszard Świstak, pełnomocnik rodziców, których dwie córki - według prokuratury - ksiądz molestował seksualnie. - Wyrok uważamy za słuszny. Prawdopodobnie nie będziemy składać apelacji - mówił "Gazecie" mec. Świstak.
Sala, w której sędzia Marcin Świerk ogłaszał wyrok, była wypełniona dziennikarzami. Ci mogli wysłuchać jedynie werdyktu, na jego uzasadnieniu musieli wyjść. Prokurator dla ks. J. żądał czterech lat więzienia, obrona wnosiła o uniewinnienie. Odczytanie wyroku trwało pięć minut.
Na ostatniej rozprawie - 16 grudnia - po raz pierwszy duchowny rozmawiał z dziennikarzami. - Sąd podważył wszystko. Zmieniono kwalifikację czynu na zerową - mówił.
Do dziennikarki TVP na korytarzu powiedział: - Gdybym tak panią dotknął, to też by pani uznała, że to molestowanie? - zapytał ks. J., dotykając ją w ramię.
Cztery ofiary księdza
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie ustaliła, że ofiarami księdza były cztery nastolatki. Wszystkie ksiądz J. uczył religii. Trzy poniżej 15. roku życia miały być molestowanie seksualnie przez duchownego w latach 2003-2008, a czwarta dziewczynka, która nie miała 18 lat, w latach 2007-2008 obcowała płciowo z ks. J. Prokuratura twierdziła, że duchowny nadużył zaufania nastolatki, co jest karalne.
Sąd uznał, że molestowania seksualnego ks. Roman J. dopuścił się wobec jednej z nastolatek (dziś ma 19 lat). Ks. J. na wakacjach w 2007 r. zabrał ją do Krynicy. Tam dotykał nastolatkę w krocze, a także piersi, brzuch, plecy i nogi. Duchowny za to został skazany na 2,5 roku bezwzględnego więzienia. Rodzinie nastolatki ma zwrócić 1440 zł kosztów adwokackich i 600 zł kosztów sądowych. Sąd orzekł również, że były proboszcz przez cztery lata nie może pracować jako nauczyciel.
Wypady do Krynicy i Krakowa
Zarzuty o molestowanie seksualne i obcowanie płciowe wobec trzech pozostałych ofiar księdza sąd umorzył. Zrobił to dlatego, bo zmienił kwalifikację przestępstw - z molestowania na naruszenie nietykalności cielesnej nastolatek. A za to duchowny nie mógł być skazany, bo te przestępstwa już się przedawniły. Można je ścigać tylko przez rok od ich popełniania.
Według prokuratury, ks. J. zabierał nastolatki do Krakowa i Krynicy. Przestępstw dopuścił się również w Małej, skąd dziewczęta pochodzą. Jedną z nich ksiądz przytulał, całował po twarzy i szyi, a także głaskał po plecach i pośladkach. Z inną uprawiał seks oralny. Prokuratura ustaliła, że trzecią ksiądz w latach 2007-2008 około 20-krotnie molestował. Dotykał ją i całował jej narządy płciowe i piersi, a także w usta. W zamian duchowny fundował uczennicy ubrania.
I według sądu - właśnie w tych trzech przypadkach - nie może być mowy o molestowaniu seksualnym i obcowaniu płciowym, tylko o naruszeniu nietykalności cielesnej ofiar.
- W żadnym momencie sąd nie podważył ustaleń prokuratury, co do samych zdarzeń. One miały miejsce w każdym przypadku wobec każdej nastolatki. Sąd zmienił tylko kwalifikację czynów. Jest tylko różnica pomiędzy oceną moralną i prawną - mówił nam mec. Ryszard Świstak.
Rodziny nastolatek mogą teraz pozwać księdza na drodze cywilnej. - Niestety, to jedyna możliwość - mówi prokurator Piotr Kraus.
- W trzech przypadkach sprawa dla mojego klienta zakończyła się bardzo korzystnie, natomiast za pozostały zarzut wymierzono mu surową karę. Będziemy się od niej odwoływać. Ksiądz tym wyrokiem będzie mocno wstrząśnięty - powiedział jego obrońca mec. Aleksander Bentkowski.
Proces ks. Romana J. trwał osiem miesięcy. Wyrok nie jest prawomocny.
Parafianie nie wierzyli w winę księdza
Ks. J., jeden z założycieli katolickiego Radia VIA w Rzeszowie, został aresztowany 29 kwietnia ub. r. Po pięciu miesiącach wyszedł na wolność, wpłacił 20 tys. zł poręczenia. Od tamtej pory mieszka w domu seniora, ma zakaz kontaktowania się ze swoimi ofiarami. Chwilę po zatrzymaniu 700 mieszkańców wsi napisało do prokuratury list, w którymi protestowali przeciwko aresztowaniu duchownego, twierdzili, że jest niewinny. Zbiórkę pieniędzy na adwokata dla duchownego zorganizowali znajomi księdza motocykliści. Ks. J. od wielu lat był organizatorem Międzynarodowych Zlotów Motocyklistów w Małej.
Większość mieszkańców, z którymi wtedy rozmawialiśmy nie wierzyła w winę księdza. - Wyremontował kościół, rozsławił wieś tymi motorkami. To był bardzo dobry chłop. Drugiego takiego księdza nie będziemy mieć. Można było z nim porozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Nie wywyższał się. Jak jechał autem, to rękę podniósł - opowiadał nam pan Bogdan, jeden z mieszkańców Małej.
- Ja się dziwię, że ludzie nie dowierzają. To był temat tabu. W każdy piątek ksiądz zawsze wyjeżdżał. Zabierał na wycieczki dziewczynki. Woził je autem, motorem. Wyjeżdżał z nimi na dwa, trzy dni. Rodzice się godzili, bo czemu nie? Ufali mu. Ludzie gadali: "A co on tak z tymi dziewczynkami wyjeżdża? Czemu chłopaków nie bierze?". Ale za chwilę ktoś mówił: "Po co na księdza źle mówić" - twierdził z kolei napotkany przy kościele mężczyzna.
Bronił go senator
Ks. Romana J. bronił także rzeszowski senator Kazimierz Jaworski, kiedyś w PiS, dziś w Solidarnej Polsce. Atakował prokuraturę, że ujawniła mediom śledztwo. W liście do prokuratora generalnego pisał: "W sposób zamierzony bądź nie [prokuratura - przyp. red.] przyczynia się do wzbudzania medialnych kampanii niechęci do księży, Kościoła i katolików".
Chcieliśmy go w piątek zapytać, co ma do powiedzenia po skazującym wyroku księdza. Senator komórki nie odbierał.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
87 głosów
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi







więcej zdjęć