Puchar Polski nie dla Asseco Resovii. Skra znów lepsza

Marcin Lew, tw
21.01.2012 , aktualizacja: 21.01.2012 22:36
A A A Drukuj
W niedzielnym finale Pucharu Polski rozgrywanym w Rzeszowie nie będzie gospodarzy. Siatkarze Asseco Resovii ulegli w półfinale Skrze Bełchatów 1:3 i tym samym stracili szanse na pierwszy w tym sezonie sukces. - Trzeba będzie o tym zapomnieć i walczyć dalej - mówili po meczu smutni rzeszowianie.
Asseco Resovi vs PGE Skra (Puchar Polski)
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta
Asseco Resovi vs PGE Skra (Puchar Polski)

Wejdź na specjalny serwis poświęcony
Final Four Enea Cup 2012 Pucharu Polski mężczyzn w piłce siatkowej



To miał być weekend Asseco Resovii. Finałowy turniej Pucharu Polski rozgrywany jest przecież w ich hali, przy ich kibicach. Niestety ściany nie pomogły i podopieczni Andrzeja Kowala zakończyli udział w turnieju już w pierwszy dzień, w półfinale. Lepsza od resoviaków okazała się Skra Bełchatów, która staje się niemal zmorą rzeszowskiej ekipy.

- Czuję złość, bo było bardzo blisko. Wszystkie sety przegraliśmy na przewagi - mówił po meczu środkowy Asseco Resovii, Wojciech Grzyb. - Gdybyśmy zagrali bardziej cierpliwie, bardziej szanowali piłkę, to my moglibyśmy wygrać 3:1 - dodał.

A zaczęło się znakomicie dla miejscowych. Resoviacy ryzykowali zagrywką, dużo psuli, ale to się opłaciło. Szczególnie brylował w tym elemencie Niemiec Gyorgy Grozer, który w inauguracyjnej odsłonie dał koncert gry. Zaserwował dwa asy, a łącznie zdobył aż 10 punktów. W ataku był niemal nie do powstrzymania. Jego koledzy w tym samym czasie łącznie zdobyli dziewięć "oczek". Skra grała słabo jak na siebie, szczególnie w kontrataku. Kończyła zaledwie co piątą piłkę. Nie wykorzystała też tego, że resoviacy oddali jej aż 12 punktów po własnych błędach. - Było nerwowo. Stawka meczu i kibice zrobili swoje - stwierdził później libero Skry Paweł Zatorski i dodał: - Do tego w znakomitej dyspozycji był Grozer.

Kolejne partie przebiegały dość podobnie. - Graliśmy dobrze do 20 punktu. Później jednak popełnialiśmy za dużo błędów, dlatego przegraliśmy. Jest nam smutno, bo nie ma nas w finale - żałował Grozer. O ile jeszcze w drugim secie to bełchatowianie prowadzili praktycznie przez całą partię, to w trzecim i czwartym resoviacy trwonili w końcówce wypracowaną wcześniej przewagę. - Patrząc na to, jaka między nami była różnica, to głównie w tych końcówkach. Oni nie robili błędów, grali cierpliwie. My popełniliśmy ich za dużo - zauważył Andrzej Kowal.

W drugiej partii miejscowi jednak też mogli wygrać. Skra miała już dwie piłki setowe, ale rzeszowianie się wybronili. Przy trzeciej jednak wreszcie pomylił się Grozer. Na nieszczęście gospodarzy. - To był ważny moment meczu. Przegrywaliśmy 0:1, ale później uwierzyliśmy znowu w siebie - stwierdził Zatorski. Skra zagrała nieprawdopodobnie skutecznie. Atakowała z aż 70 procentową skutecznością. Do tego znów bełchatowianie dostali od miejscowych sporo gratisów. Tym razem było to 11 punktów.

W trzeciej i czwartej partii znów końcówki należały do gości. Przez praktycznie całą partię szła ostra wymiana ciosów, nikt nie ustępował, ale za każdym razem kilka punktów przewagi mieli resoviacy. Za dużo jednak było w ich szeregach nieporozumień, kilka piłek wpadło w boisko obok patrzących się na to dwóch siatkarzy Asseco Resovii. Skra natomiast była wzorem cierpliwości. Podopieczni Jacka Nawrockiego nie wykazywali zdenerwowania nawet wtedy, gdy w czwartej odsłonie przegrywali już 6:10, czy 18:21. Cały czas cierpliwie próbowali odrabiać straty. I właśnie przy stanie 18:21 na zagrywkę powędrował Hiszpan Miguel Falasca. Serwował mocno, a resoviacy mieli spore problemy z przyjęciem. - W pewnym momencie odrzuciliśmy ich od siatki, oni już tak mocno z kolei nie serwowali. To zadecydowało - wyliczał Zatorski.

Resoviacy stanęli. W jednym ustawieniu stracili pięć punktów! Szybko zrobiło się 23:21 dla Skry. - Zabrakło spokoju. Trzeba było skończyć i zrobić przejście - kręcił głową Grzyb, a Olieg Achrem, kapitan rzeszowian dodał: - W końcówkach Skra zachowała zimną krew, my z kolei zagraliśmy zbyt nerwowo. Dlatego też przegraliśmy mecz. Wygrał zespół lepszy.

Ale emocji znów nie brakowało. Do końca. Znów rzeszowianie obronili piłkę setową i meczową. W kolejnej zablokowali Bartosza Kurka i wydawało się, że będzie po 24. Gracze Skry zażądali jednak wideoweryfikacji. Ich zdaniem przy bloku siatki dotknął Grozer. I choć mylili się praktycznie przez cały mecz, tym razem mieli rację. Nie było więc remisu. 25:23 wygrała Skra i mogła cieszyć się z awansu do finału. - To było spotkanie godne półfinału Pucharu Polski, to była prawdziwa wymiana ciosów, która mogła się skończyć różnie. Wygraliśmy, ale już musimy o tym zapomnieć i przygotowywać się do następnego meczu - mówił Jacek Nawrocki, trener Skry. - Mówi się, że prawdziwa gra zaczyna się po 20 punkcie. My w tym czasie popełnialiśmy zbyt dużą ilość własnych błędów i nie dawaliśmy nawet możliwości rywalom, by oni się pomylili - żałował trener Kowal.

Resoviacy marzenia o sukcesie muszą odłożyć. Znów schodzili z boiska pokonani i smutni. W podobnych nastrojach halę opuszczali kibice, którzy mocno dopingowali swoich zawodników. Przeszkadzali też rywalom jak mogli. - Jeśli chodzi o kibiców, to było zdecydowanie przyjemniej niż ostatnim razem [w meczu ligowym - przyp. red.]. Ale ja ogólnie lubię przyjeżdżać do Rzeszowa - powiedział po spotkaniu Mariusz Wlazły, kapitan PGE Skry i dodał: - Półfinał stał na wysokim poziomie i drużyna z Rzeszowa postawiła nam bardzo ciężkie warunki. Tak prawdę mówiąc to do końca nie było wiadomo, kto wygra, bo obie drużyny na to zasłużyły. Jednak z awansu cieszymy się my.

ASSECO RESOVIA1
PGE SKRA BEŁCHATÓW3
Sety: 25:21, 24:26, 23:25, 23:25

Asseco Resovia: Tichacek, Lotman, Grzyb, Grozer, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Kosok, Bojić.

PGE Skra: Falasca, Winiarski, Pliński, Wlazły, Kurek, Możdżonek oraz Zatorski (libero), Woicki, Kłos.

Sędziowali: Wojciech Kasprzyk (Częstochowa) i Wojciech Maroszek (Żory)

Widzów: 4,5 tys.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 15 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Protest !!! prof.tarantoga 22.01.12, 01:06

    Prezydent Ferenc powinien w trybie natychmiastowym skierować pismo na ręce prezesa PGE które powinno zawierać ostry protest przeciwko monopolowi jaki druzyna PGE Skry ma na wygrywanie »

Dołącz do nas na Facebooku