Gorsi od MPK. Wpadka za wpadką, a Ferenc przymyka oko
03.02.2012
, aktualizacja: 03.02.2012 13:30
Zarząd Transportu Miejskiego u Tadeusza Ferenca ma ogromny kredyt zaufania. Gdyby tyle błędów popełniało MPK, już dawno prezes siedziałby na dywaniku u prezydenta i obrywał po głowie. I szybko wycofywałby się z absurdalnych zmian
ZOBACZ TAKŻE
- Oni chcą sprzedać MPK nowe autobusy: Mercedes, Man i... (29-02-12, 17:19)
- MPK i skargi pasażerów: Zachowania kierowców karygodne (27-02-12, 11:51)
- Absurdy w MPK. Którymi drzwiami można wysiąść? [LIST] (25-02-12, 13:03)
- Kierowcy MPK bilety sprzedają wybranym? [LIST PASAŻERA] (24-02-12, 14:00)
- Wokół syberyjskie mrozy i tylko biletów w kioskach brak (03-02-12, 16:47)
Tyle problemów z komunikacją miejską nie mieliśmy od dawna. Najświeższy przykład. W czwartek okazało się, że po artykułach w "Gazecie" i sygnałach od mieszkańców ZTM chce się wycofać się z biletów kosztujących aż 8 zł. Tyle bowiem płacą obecnie w Rzeszowie za nocne przejazdy (po godz. 23) pasażerowie, którzy chcą kupić bilet u kierowcy.
Szef ZTM przyznał, że to nietrafiony pomysł. I przedstawił swój nowy pomysł: bilet kupowany u kierowcy przez całą dobę ma kosztować tyle samo - 4 zł.
Chciał dobrze, wyszło jak zawsze. Pasażerowie szybko wychwycili, że to kolejna nieprzemyślana propozycja. - Jadąc po godz. 23 "empekiem" i stosując się do regulaminu, muszę skasować dwa bilety po 2,40 zł. To oznacza, że za przejazd płacę 4,80 zł. Po zmianach, kupując bilet u kierowcy, będę płacił tylko 4 zł. Jakąś nocną promocję nam szykują czy nie potrafią liczyć? - zastanawia się Marcin z Rzeszowa.
Szef ZTM nie jest zdziwiony tym spostrzeżeniem. - Też zwróciliśmy na to uwagę - mówi i tłumaczy się: - Na razie przedstawiłem pomysł, pokazałem kierunek, w którym chcemy iść ze zmianami. Śledzimy głosy pojawiające się w prasie, czytamy fora internetowe i staramy się wyciągać wnioski. Być może wprowadzimy specjalne bilety, np. za 5 zł, które będą obowiązywały po godz. 23 - informuje Łukasz Dziągwa.
Ten projekt będzie pewnie jeszcze ewoluował, zanim trafi na sesję rady miasta. Oby tylko radni przeczytali go dokładnie, bo nie zawsze to robią. A potem mamy problemy. Tak było w przypadku pomysłu podwyższenia cen biletów sprzedawanych w autobusach. Miało to usprawnić komunikację. - Kierowca ma zająć się bezpiecznym i punktualnym przewiezieniem pasażerów, a nie działalnością handlową i odliczaniem reszty - argumentowali wnioskodawcy.
Projekt, choć kontrowersyjny, na sesji rady miasta nie wzbudził żadnych emocji i został przegłosowany. Jak później się okazało, niektórzy z rajców nie wiedzieli, za czym podnoszą rękę.
Później, gdy już zapoznali się z pomysłem ZTM, zakrzyknęli, że do droższych biletów w autobusach nie dopuszczą. - Bo to uderza w pasażera - mówił Waldemar Wywrocki, radny klubu Rozwój Rzeszowa. Gdy nadszedł jednak czas na konkrety - przygotowanie projektu zmian - radni chyłkiem zaczęli się wycofywać z deklaracji. - Zaczekajmy, popatrzymy, poobserwujemy, pomyślimy, jak się ten pomysł sprawdza w życiu. Będą problemy w autobusach, będziemy interweniowali - znów obiecali radni.
A z biletami są problemy przynajmniej od kilkunastu dni. Wiele kiosków zrezygnowało z ich sprzedaży, bo przestało się to opłacać.
To też sprawka ZTM, który wprowadził nowe zasady dystrybucji. Do końca ub.r. właściciel kiosku mógł zaopatrzyć się w bilety w punktach MPK. Bez względu na to, jaką liczbę kupował, mógł liczyć na upust, nawet ponadpięcioprocentowy. Od 1 stycznia, by zdobyć rabat, trzeba kupić bilety za co najmniej tysiąc złotych. Wielu handlowcom po prostu nie opłaca się mrozić tysiąca złotych w biletach. I rezygnują z ich sprzedaży.
ZTM jest młodą jednostką, która przejmuje niektóre z obowiązków kiedyś należących do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Robi jednak przy tej okazji tyle zamieszania, ile zrobiłoby pięciu prezesów MPK urzędujących równocześnie.
U prezydenta Ferenca ma jednak ogromny kredyt zaufania. Gdyby tyle błędów popełniało MPK, już dawno prezes siedziałby na dywaniku u prezydenta i obrywał po głowie. I szybko wycofywaliby się z absurdalnych zmian.
Jakie kolejne zmiany zaproponuje ZTM? Może skorzysta z propozycji forowicza "fff": "W dni parzyste bilety w autobusach o numerach nieparzystych będą miały promocję od 12 do 5 rano, a w pozostałe dni na przystankach przy ulicach nazwanych imieniem świętych, promocja będzie większa. Wprowadźcie bilety kolorowe - czerwone dla kobiet, a zielone dla mężczyzn, by nie oddawali ich sobie przy wsiadaniu. Dla dzieci niech mają kolor żółty.
Bilety miesięczne skomasujcie gdzieś poza Rzeszowem, by tylko tam można było je kupić np. w Kolbuszowej.
Jak wprowadzicie automaty, to zakup tylko za kwotę odliczoną.
Autobusy korzystające z buspasów niech jeżdżą drożej, bo bez spóźnień.
W ogóle im bardziej zagmatwacie ten system, będziecie ważniejsi, a wasza praca będzie wyglądała na bardzo męczącą. Wtedy wystąpicie o podwyżkę i szkodliwe. Im więcej przepisów, tym szybciej radni to przegłosują, bo oni nie patrzą na problem merytorycznie. Jak się nie znają to głosują na tak!" - radzi "fff".
Szef ZTM przyznał, że to nietrafiony pomysł. I przedstawił swój nowy pomysł: bilet kupowany u kierowcy przez całą dobę ma kosztować tyle samo - 4 zł.
Chciał dobrze, wyszło jak zawsze. Pasażerowie szybko wychwycili, że to kolejna nieprzemyślana propozycja. - Jadąc po godz. 23 "empekiem" i stosując się do regulaminu, muszę skasować dwa bilety po 2,40 zł. To oznacza, że za przejazd płacę 4,80 zł. Po zmianach, kupując bilet u kierowcy, będę płacił tylko 4 zł. Jakąś nocną promocję nam szykują czy nie potrafią liczyć? - zastanawia się Marcin z Rzeszowa.
Szef ZTM nie jest zdziwiony tym spostrzeżeniem. - Też zwróciliśmy na to uwagę - mówi i tłumaczy się: - Na razie przedstawiłem pomysł, pokazałem kierunek, w którym chcemy iść ze zmianami. Śledzimy głosy pojawiające się w prasie, czytamy fora internetowe i staramy się wyciągać wnioski. Być może wprowadzimy specjalne bilety, np. za 5 zł, które będą obowiązywały po godz. 23 - informuje Łukasz Dziągwa.
Ten projekt będzie pewnie jeszcze ewoluował, zanim trafi na sesję rady miasta. Oby tylko radni przeczytali go dokładnie, bo nie zawsze to robią. A potem mamy problemy. Tak było w przypadku pomysłu podwyższenia cen biletów sprzedawanych w autobusach. Miało to usprawnić komunikację. - Kierowca ma zająć się bezpiecznym i punktualnym przewiezieniem pasażerów, a nie działalnością handlową i odliczaniem reszty - argumentowali wnioskodawcy.
Projekt, choć kontrowersyjny, na sesji rady miasta nie wzbudził żadnych emocji i został przegłosowany. Jak później się okazało, niektórzy z rajców nie wiedzieli, za czym podnoszą rękę.
Później, gdy już zapoznali się z pomysłem ZTM, zakrzyknęli, że do droższych biletów w autobusach nie dopuszczą. - Bo to uderza w pasażera - mówił Waldemar Wywrocki, radny klubu Rozwój Rzeszowa. Gdy nadszedł jednak czas na konkrety - przygotowanie projektu zmian - radni chyłkiem zaczęli się wycofywać z deklaracji. - Zaczekajmy, popatrzymy, poobserwujemy, pomyślimy, jak się ten pomysł sprawdza w życiu. Będą problemy w autobusach, będziemy interweniowali - znów obiecali radni.
A z biletami są problemy przynajmniej od kilkunastu dni. Wiele kiosków zrezygnowało z ich sprzedaży, bo przestało się to opłacać.
To też sprawka ZTM, który wprowadził nowe zasady dystrybucji. Do końca ub.r. właściciel kiosku mógł zaopatrzyć się w bilety w punktach MPK. Bez względu na to, jaką liczbę kupował, mógł liczyć na upust, nawet ponadpięcioprocentowy. Od 1 stycznia, by zdobyć rabat, trzeba kupić bilety za co najmniej tysiąc złotych. Wielu handlowcom po prostu nie opłaca się mrozić tysiąca złotych w biletach. I rezygnują z ich sprzedaży.
ZTM jest młodą jednostką, która przejmuje niektóre z obowiązków kiedyś należących do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Robi jednak przy tej okazji tyle zamieszania, ile zrobiłoby pięciu prezesów MPK urzędujących równocześnie.
U prezydenta Ferenca ma jednak ogromny kredyt zaufania. Gdyby tyle błędów popełniało MPK, już dawno prezes siedziałby na dywaniku u prezydenta i obrywał po głowie. I szybko wycofywaliby się z absurdalnych zmian.
Jakie kolejne zmiany zaproponuje ZTM? Może skorzysta z propozycji forowicza "fff": "W dni parzyste bilety w autobusach o numerach nieparzystych będą miały promocję od 12 do 5 rano, a w pozostałe dni na przystankach przy ulicach nazwanych imieniem świętych, promocja będzie większa. Wprowadźcie bilety kolorowe - czerwone dla kobiet, a zielone dla mężczyzn, by nie oddawali ich sobie przy wsiadaniu. Dla dzieci niech mają kolor żółty.
Bilety miesięczne skomasujcie gdzieś poza Rzeszowem, by tylko tam można było je kupić np. w Kolbuszowej.
Jak wprowadzicie automaty, to zakup tylko za kwotę odliczoną.
Autobusy korzystające z buspasów niech jeżdżą drożej, bo bez spóźnień.
W ogóle im bardziej zagmatwacie ten system, będziecie ważniejsi, a wasza praca będzie wyglądała na bardzo męczącą. Wtedy wystąpicie o podwyżkę i szkodliwe. Im więcej przepisów, tym szybciej radni to przegłosują, bo oni nie patrzą na problem merytorycznie. Jak się nie znają to głosują na tak!" - radzi "fff".
- 33 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Gorsi od MPK. Wpadka za wpadką, a Ferenc przymy...
dr_psychol
04.02.12, 14:22
Moim zdaniem nie powinno być żadnych taryf nocnych. Skoro chce się zachęcić mieszkańców do korzystania z usług MPK,należałoby nocną taryfę zlikwidować. Tak jak i opłatę za przewóz bagażu. »
Najczęściej czytane
- Kibice żużla: "Lee, zawsze będziesz jeździł z nami" [ZDJĘCIA]
- Policja szukała 5-latka, a chłopcem opiekował się ojciec
- PRz vs. inne uczelnie: czyje juwenalia lepsze? [SONDAŻ]
- Obrażenia klatki piersiowej przyczyną śmierci Richardsona
- Tragiczny wypadek Lee Richardsona [ZOBACZ WIDEO]
- "Cyrk. Twoja rozrywka, ich cierpienie". Protest przed Zalewskim
- Moja Pierwsza Komunia... Dlaczego miałam dwie i koczek...




