Sędziowski kabaret w siatkówce. 24:14 i... koniec meczu
04.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 10:46
Sędziowie meczu PlusLigi pomiędzy Asseco Resovia Rzeszów a Zaksa Kędzierzyn Koźle zakończyli spotkanie przy stanie 2:1 i 24:14 dla gospodarzy. Po półgodzinnym zamieszaniu sędziowie kazali dograć brakujący punkt, gdy zawodnicy z Kędzierzyna rozdawali już autografy, pozowali do zdjęć, a niektórzy byli już pod prysznicem.
ZOBACZ TAKŻE
- Siatkarki Banku BPS Muszynianki Fakro nie będą wypoczęte na meczu ze Stalą Mielec (04-02-12, 15:34)
- Magdalena Śliwa: Zdobyłyśmy Puchar Polski i nie zamierzamy na tym poprzestać (04-02-12, 13:16)
- Mecz Asseco-ZAKSA: Dotkliwa kara dla sekretarza zawodów (10-02-12, 12:24)
- "Gdyby sędzia wszedł mi pod prysznic..." [ZOBACZ WIDEO] (08-02-12, 15:11)
- Komisarz potwierdził decyzję. Wynik meczu utrzymany (08-02-12, 12:52)
- Sędziowie meczu Asseco Resovii z ZAKSĄ zawieszeni (06-02-12, 12:29)
- 13. kolejka PlusLigi. Kuriozum w Rzeszowie. Będzie powtórka meczu? (05-02-12, 20:21)
- Karbarz: Liga musi karać za takie czyny i postępowania (05-02-12, 20:00)
- Mistrzynie Polski muszą odeprzeć atak (04-02-12, 09:00)
- PlusLiga. Politechnika nerwowo, ale zwycięsko (03-02-12, 22:38)
- Agnieszka, gwiazda polskiej siatkówki roku 2032? (04-02-12, 15:45)
GALERIA ZDJĘĆ
- Resovia vs. Zaksa. Mecz, który się nie skończył (07-02-12, 10:50)
Spotkanie 13. kolejki PlusLigi nie miałoby większej historii, gdyby nie wydarzenia w końcówce meczu. - Kabaret zaczął się przy challengu [18:12 dla Resovii - przyp. red], gdzie sędziowie pokazali, że było boisko. Wtedy nie zauważyli błędu ustawienia. Drugi raz nakazali zagrywać Michałowi Ruciakowi. Jak się zorientowali, wrócili punkty i nakazali zagrywać Wojtkowi Kaźmierczakowi - mówi Grzegorz Pilarz, który w tym spotkaniu sprawował rolę kapitana Zaksy.
Jeszcze większy błąd przytrafił się arbitrom w końcówce czwartego seta. Zakończyli go przy stanie 24:14, kończąc tym samym spotkanie. Natychmiast zareagowali statystycy obu zespołów, tłumacząc, że mecz nie powinien się jeszcze skończyć.
- Wszyscy doskonale wiedzą, że mecz się skończył przy stanie 24:14, obojętnie, jaka była przewaga, to mecz się fizycznie nie rozstrzygnął, ale sędziowie go zakończyli. U obu statystyków wynik jest taki sam - 24:14. I obie strony wiedzą, że taki wynik jest - tłumaczy Pilarz.
- Chcieliśmy dograć ten mecz, bo zauważyliśmy błąd. Sędzia zakończył spotkanie i nie było żadnej dyskusji - stwierdził Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii.
Po około pół godziny, gdy większość kibiców opuściła już halę, sędziowie nakazali dogranie brakującego punktu, ale większość zawodników Zaksy była już poza boiskiem. Arbiter dał pięć minut, by oba zespoły stawiły się na placu gry. - Ale jak? Spod prysznica, kontroli antydopingowej? - zastanawia się trener Zaksy Krzysztof Stelmach. - Dla nas ten mecz się nie skończył - dodaje.
Zaksa na boisko nie wróciła, a resoviacy na nim zostali, ale mecz nie został dokończony. O tym, jak rozstrzygnie się spotkanie zadecydują zapewne władze PlusLigi. - Sędziowie nie pozwolili nam wpisać żadnej notatki do protokołu, dlatego nie podpisaliśmy go. Klub wystosuje odpowiednie pismo, co sądzi na ten temat. To kuriozum, żeby nie pozwolić kapitanowi wpisać uwagi do protokołu - kończy Pilarz.
Jeszcze większy błąd przytrafił się arbitrom w końcówce czwartego seta. Zakończyli go przy stanie 24:14, kończąc tym samym spotkanie. Natychmiast zareagowali statystycy obu zespołów, tłumacząc, że mecz nie powinien się jeszcze skończyć.
- Wszyscy doskonale wiedzą, że mecz się skończył przy stanie 24:14, obojętnie, jaka była przewaga, to mecz się fizycznie nie rozstrzygnął, ale sędziowie go zakończyli. U obu statystyków wynik jest taki sam - 24:14. I obie strony wiedzą, że taki wynik jest - tłumaczy Pilarz.
- Chcieliśmy dograć ten mecz, bo zauważyliśmy błąd. Sędzia zakończył spotkanie i nie było żadnej dyskusji - stwierdził Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii.
Po około pół godziny, gdy większość kibiców opuściła już halę, sędziowie nakazali dogranie brakującego punktu, ale większość zawodników Zaksy była już poza boiskiem. Arbiter dał pięć minut, by oba zespoły stawiły się na placu gry. - Ale jak? Spod prysznica, kontroli antydopingowej? - zastanawia się trener Zaksy Krzysztof Stelmach. - Dla nas ten mecz się nie skończył - dodaje.
Zaksa na boisko nie wróciła, a resoviacy na nim zostali, ale mecz nie został dokończony. O tym, jak rozstrzygnie się spotkanie zadecydują zapewne władze PlusLigi. - Sędziowie nie pozwolili nam wpisać żadnej notatki do protokołu, dlatego nie podpisaliśmy go. Klub wystosuje odpowiednie pismo, co sądzi na ten temat. To kuriozum, żeby nie pozwolić kapitanowi wpisać uwagi do protokołu - kończy Pilarz.
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane
- Montowanie okrągłej kładki w Rzeszowie. Ferenc: Historyczny moment [ZOBACZ]
- Pierwsze Komunie VIP-ów. Kto dostał rzymski różaniec? [FOTO]
- Casting na Top Model. "Ściema, porażka, żenada" [WIDEO, FOTO]
- Dlaczego 16-letni Radek zderzył się z policyjnym radiowozem?
- Zdejmowały klątwy za potrzymanie pieniędzy
- Nowe i tańsze bilety MPK. Zobacz wzory nowych sieciówek
- Kolejne zatrzymania w Inspekcji Transportu Drogowego





więcej zdjęć