Inspiracje z Florydy żeby Rzeszów nie był ciemną dziurą

Magdalena Mach
07.02.2012 , aktualizacja: 07.02.2012 20:08
A A A Drukuj
Jeśli pomysł prezydenta zaowocuje zapaskudzeniem miasta kiczowatymi światełkami rodem z Florydy, może lepiej zabronić kolejnych zagranicznych wojaży jemu i jego zastępcom? Niech pojadą np. do Torunia i zobaczą, jak pięknie oświetlić starówkę

Fot. City of Gainesville Cultura City of Gainesville Cultural Aff
Pięć lat temu, po wizycie w greckiej Lamii, mieście partnerskim Rzeszowa, zamarzył o całorocznym oświetleniu Rzeszowa girlandami światełek, dokładnie takimi, jakie wisiały w okresie Bożego Narodzenia. W lutym dowieszano świetlne sopelki nad ulicami starówki: "żeby Rzeszów nie był ciemną dziurą" i "żeby ludzie chętnie spacerowali po ulicach" - uzasadniał wtedy prezydent. Ten pomysł storpedowali w "Gazecie" architekci, artyści i konserwator zabytków. Kiczowate światełka prezydent zdecydował się więc zamienić na iluminację najciekawszych budynków w Rzeszowie. Udało się zrealizować kilka takich iluminacji, m.in. na ul. 3 Maja.

Niestety, tęsknoty prezydenta za świecącym kiczem odżyły teraz, gdy prezydent wysłuchiwał wspomnień swojego zastępcy Marka Ustrobińskiego z podróży na Florydę, do miasta Gainesville. Uwagę prezydenta przykuły zwłaszcza opowieści o oświetleniu miasta girlandami światełek. Prezydent - jak zawsze - zdecydował szybko: trzeba zrobić projekt takiego oświetlenia u nas.

Na razie nikt nie ma jasności, jak powinno wyglądać jaśniejsze oświetlenie Rzeszowa. - Jakieś pomysły już są - mówi Aleksandra Wąsowicz-Duch, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej, jednostki, która ma przygotować projekt oświetlenia. Na razie za nic w świecie nie chce zdradzić szczegółów ani nawet ogólnego zamysłu. - Jeszcze nie rozmawiałam o tym z prezydentem - mówi. Kiedy urodzi się gotowy projekt - nie wiadomo, nie ma wyznaczonego terminu. Pani dyrektor zapowiada jedynie, że prawdopodobnie skorzysta z konsultacji fachowców z Politechniki Rzeszowskiej.

W jaki sposób girlandy z Florydy zainspirują rzeszowskich urzędników, tak żeby przypadło to do gustu prezydentowi? Trochę się boję. Boi się też Zbigniew Jucha, zastępca Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Projekt nowego oświetlenia będzie musiał uzyskać jego akceptację.

- Jeśli światełka będą nachalne, dalekie od estetyki - to można się tylko zdenerwować. Oświetlenie powinno być subtelne i dyskretne. Młodzi ludzie powinni wychowywać się w otoczeniu estetycznym, by kształtować swoje gusta - uważa Jucha. Świąteczne oświetlenie miasta pozostawiło złe wspomnienia: - Było nieprzemyślane, bo w ciągu dnia sterczały brzydkie konstrukcje dewaluujące architekturę miasta - krytykuje konserwator. Podkreśla, że projektując dodatkowe oświetlenie miejskiej starówki, koniecznie trzeba pamiętać o tym, żeby nie zniszczyć instalacjami przestrzeni miejskiej. - Światełka to nie tylko problem iluminacji nocnej, trzeba patrzeć, jak to będzie wyglądało także za dnia. Przecież gdy jest jasno, po tych ulicach też chodzą ludzie, nie można ich szpecić światełkami, które świecą tylko w nocy - zwraca uwagę konserwator zabytków. - Światełka na Florydzie czy w kurortach Morza Śródziemnego mają sens, bo tam ludzie chodzą po ulicach do rana. My mamy klimat taki, jaki mamy. Prezydent nie zmieni go swoją decyzją - dodaje.

Konserwator żałuje, że miasto porzuciło temat iluminacji budynków, który uważa za bardziej istotny. Na tym skoncentrowało siły wiele miast. - Mamy jeden z największych zamków w Polsce, mury mają piękną ekspozycję. Tymczasem w nocy widać tylko fragment wieży wiszącej w powietrzu jak widmo. Tu trzeba wygrać dramaturgię światła - podpowiada Zbigniew Jucha.

- To trudna sytuacja, bo teren zamku nie jest terenem miasta, podobnie jest w przypadku wielu innych budynków w centrum. Możemy tylko rozmawiać z właścicielami o estetycznym oświetleniu budynków - tłumaczy Wąsowicz-Duch. Zapewnia jednak, że miasto nadal ma zamiar realizować iluminację zabytków i kamienic starówki. Na razie jednak będzie pracować nad przedstawieniem projektu doświetlenia miasta, który spodoba się prezydentowi.

Pomysł popieram w całej rozciągłości: Rzeszów nie może być ciemną dziurą. Ale chcę więcej: żeby Rzeszów w ogóle nie był dziurą, pod żadnym względem. Tymczasem gdy w Polsce popularne stają się LED-owe źródła światła dla podkreślania walorów architektury nocą, u nas prezydent myśli o kiczowatych girlandach rozwieszonych nad ulicami. Wierzę, że cel przyświeca prezydentowi szczytny - pragnie uszczęśliwić rzeszowian, bo według francuskiego intelektualisty Abrahama Molesa kicz jest sztuką szczęścia i namiastką raju dla mało wymagających.

Tylko kogo takie oświetlenie ulic Rzeszowa uszczęśliwi najbardziej?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Dołącz do nas na Facebooku