Protest na "4": Jesteśmy ofiarami skrzyżowania [FOTO]

kr, km
10.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 18:37
A A A Drukuj
Protest na krajowej czwórce w Łańcucie Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta Protest na krajowej czwórce w Łańcucie
"Nie dajcie zginąć innym", "Żądamy szybkich decyzji" - z takimi transparentami w piątek po południu protestowali mieszkańcy Łańcuta na skrzyżowaniu ul. 3 Maja i Armii Krajowej. Pikietujący domagali się jego modernizacji.
Kierowcy stali w korkach
Fot. Krzysztof Koch / Agencja Ga
Kierowcy stali w korkach
Protest na krajowej czwórce w Łańcucie w lutym br
Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta
Protest na krajowej czwórce w Łańcucie w lutym br
Około 150 osób zablokowało przejścia dla pieszych niebezpiecznego skrzyżowania. Wielu ludzi przyszło z transparentami. "Dosyć tragicznych wypadków", "Pośle obiecałeś", "Będziemy blokować do skutku", "Nie dajcie zginąć innym", czy "Żądamy szybkich decyzji".

Niektórzy manifestanci mieli założone kamizelki z napisem "Bezpieczny przejazd". Kierowcom rozdawali ulotki, w których przepraszali za utrudnienia. "Musimy wywalczyć bezpieczny przejazd przez skrzyżowania E-4. Dość ofiar i marazmu w ruchu" - tłumaczył w ulotkach Adam Hepnar, prezes stowarzyszenia "Bezpieczny Przejazd" w Soninie.

Choć policja wcześniej informowała, że będą utrudnienia w ruchu i organizowała objazdy, to wielu kierowców zdecydowało się na jazdę i stało w półgodzinnym korku. Nie obyło się bez nerwów. Kierowca autobusu prosił manifestantów o przepuszczenie.

- Wracam z Przemyśla, dopiero na 4 rano będę w Poznaniu. Przewożę ludzi, a nie bydło - tłumaczył demonstrantom kierowca. Ci nie chcieli go przepuścić. - Nie puszczajcie go, tutaj giną ludzie - krzyczał jeden z manifestantów.

- Jesteśmy zdeterminowani. Nie spoczniemy dopóki nie doprowadzimy do przebudowy jednego z najniebezpieczniejszych skrzyżowań E-40. Żeby ludzie mogli normalnie przejeżdżać, a nie uciekać - mówił przez megafon jeden z protestujących.

- Łańcut też jest Polską. Niech ci z Warszawy przejadą się tą drogą - dodawał inny.

- Mieszkam kilometr od tego skrzyżowania. Kilka lat temu, gdy moje dziecko chodziło jeszcze do szkoły, to musiałam je przeprowadzać przez przejście, bo jest ono tak niebezpieczne - słyszeliśmy od kobiety w średnim wieku.

W pikiecie brał udział m.in. Jacek Bartman, przewodniczący Rady Miasta Łańcuta, który popierał protest. - Żeby ludzie w demokratycznym państwie posuwali się do takich metod - dziwił się Bartman. - Przebudowa tego skrzyżowania obiecywana była wielokrotnie, od kilku lat słyszymy obietnice. Przecież codziennie tędy przejeżdża 16 tys. samochodów. Od strony Kańczugi przejazd jest niemożliwy - dodawał.

Na dowód, jak niebezpieczne jest to skrzyżowanie, demonstranci przypominali tragiczny wypadek w listopadzie zeszłego roku, w którym zginęły dwie kobiety: matka i córka. Po tamtym zdarzeniu mieszkańcy domagali się i wciąż domagają zamontowania na skrzyżowaniu chociażby sygnalizacji świetlnej.

Zarządcą drogi jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Rzeszowie. Jej wicedyrektor Tadeusz Kempiński twierdzi, że to sami mieszkańcy od 16 lat blokują przebudowę skrzyżowania, które jest fragmentem drogi krajowej nr 4 Łańcut - Głuchów.

- Pozwolenie na budowę mamy. Są pieniądze na wykupywanie działek - zapewnia Kempiński.

Drogowcy mówią, że przebudowa tego odcinka "czwórki" zacznie się najwcześniej w przyszłym roku. Do tego czasu na skrzyżowaniu powstanie sygnalizacja świetlna. Kiedy? - W ciągu kilku miesięcy - zapewnia wicedyrektor Kempiński.

Protestujący zapowiadają kolejne blokady skrzyżowania.

Wideo z listopadowego wypadku, w którym zginęły dwie kobiety



Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Dołącz do nas na Facebooku