Rzeszów skazany na brzydaki? "Miasto to nie folwark"
11.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 20:26
Jak uchronić miasto przed zalewem brzydkich rzeźb i pomników, skoro w miejskiej komisji estetyki mało estetów, zresztą miasto i tak jej nie słucha? - Nie da się. Trzeba poczekać aż zmieni się władza - mówi jeden z członków komisji. Sprawa jest pilna i nie ma na co czekać: czas przyjąć uchwałę pomnikową.
ZOBACZ TAKŻE
Wpadki zdarzają się nawet w Rzymie. Budzący kontrowersje i protesty pomnik Jana Pawła II, stojący przed dworcem Termini, zostanie jednak poprawiony. Rzeszów też ma swojego papieża pod globusem, który pobudza do refleksji nad tym, czy lepiej nie upamiętniać wcale niż w sposób narażający to upamiętnienie na kpiny.
Do różnic między Wiecznym Miastem a Stolicą Innowacji można dziś dorzucić i tą, że rzeszowskiego pomnika papieża nikt nie odważyłby się tknąć, mimo, że autorem jest amator a projektu nikt wcześniej nie oceniał pod kątem wartości artystycznych ani nawet tego jak się będzie prezentował na tle stacji benzynowej. A skoro już stoi, zostanie na amen. Głośno o jego jakości artystycznej ma odwagę wypowiadać się jedynie Władysław Hennig, znany rzeszowski architekt, który mówi wprost: - To profanacja pamięci Papieża. Piszę o tym w mojej książce o Rzeszowie, nad którą pracuję.
Podobnie myśli wielu rzeszowian, którzy o swoich wrażeniach estetycznych piszą anonimowo na forach i blogach. Nikt jednak nie ma złudzeń, że rzeszowskiego papieża uda się poprawić, jak tego w Rzymie.
Czy jesteśmy skazani na nieudane pomniki, nieestetyczne rzeźby, stawiane w przypadkowych miejscach, bez pytania o ocenę artysty, architekta, konserwatora zabytków, ani kogokolwiek, kto ma podstawowe poczucie estetyki? Tak było w przypadku pomnika papieża z globusem, a także "łapek z piłką" ku czci Kazimierza Górskiego. Czy pomniki-brzydaki są nieusuwalne? Czy muszą pojawiać się nowe?
- Konieczne jest rozważenie wnikliwiej, uważniej, co ustawiamy w przestrzeni miejskiej. Obiekty, które aspirują do tego, by być dziełami sztuki godnymi stawiania ich w centrum miasta powinny przejść weryfikację osób do tego kompetentnych. Władze powinny zbudować procedury takiej oceny. Miasto jest wspólną przestrzenią a nie folwarkiem jednej osoby ani grupy osób - podkreśla Magdalena Rabizo-Birek, krytyk sztuki i dodaje: - Myślenie o sztuce w naszym mieście kuleje. Brakuje odpowiedzialności za to co stoi w przestrzeni miasta. To, co jest stawiane na dłużej, nie może obrażać gustów, a powinno je rozwijać.
- Należy najpierw zastanowić się gdzie jest miejsce do zagospodarowania, a potem myśleć co tam pasuje, a nie odwrotnie: mieć na składzie rzeźbę i chodzić po mieście, żeby szukać gdzie ją postawić - komentuje "upiększanie" przestrzeni miejskiej Hennig.
Jest przekonany jednak, że trzeba próbować poprawiać wygląd miasta. - Kropla drąży skałę. Kilkakrotnie rozmawialiśmy o upamiętnieniu Kazimierza Górskiego na komisji estetyki - że najwyższy czas zabrać je z centrum miasta. Jest pomysł aby przenieść je w okolice szkoły sportowej, pretekstem do tego mogło by być oddanie nowej hali - mówi architekt. Oddanie nowego obiektu odbędzie się nie wcześniej niż za dwa lata. Kropla ma jeszcze sporo czasu na drążenie ale czy komisja estetyki poradzi sobie z takim zadaniem i przekona miasto do zmiany?
Na lokalizację i wygląd monumentów mają wpływ wyłącznie urzędnicy miejscy. Komisja estetyki jest organem doradczym ale niepytana - nie wypowiada się. Więc miasto na wszelki wypadek nie pyta jej przy najbardziej kontrowersyjnych projektach. Obecnie miejska komisja estetyki liczy 26 członków, z czego 12 osób to urzędnicy, pracownicy Urzędu Miasta. Przewodniczącą jest Urszula Kukulska, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Inwestycji. Większość członków komisji nie ma nic wspólnego ze sztuką, należą do niej m.in. prezesi spółdzielni mieszkaniowych.
Choć komisja estetyki nie ma możliwości nacisku na miasto, próbuje powstrzymać zalew centrum miasta przez prac uczniów Zespołu Szkół Plastycznych. Ustalono, że rzeźby te nie powinny pojawiać się w samym centrum miasta ale na osiedlach. - Miasto patrzy na ten pomysł niechętnie, podobnie jak szkoła, która wolałaby widzieć prace swoich uczniów w reprezentacyjnym miejscu - zdradza członek komisji. Mimo to ubiegłoroczne prace dyplomowe pojawiły się już na os. Kmity. Niedługo pojawią się też nowe, bo miasto kupiło kamień na rzeźby dla Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Trzy gotowe rzeźby studentów już stanęły m.in. na Bulwarach. Zostało jeszcze kilka kamieni. Za jakość tych prac odpowiadają wykładowcy uczelni.
Rzeźby dobrej jakości powinny pojawiać się w przestrzeni miejskiej - co do tego nie ma wątpliwości Magdalena Rabizo-Birek. - Takie drobne radości, jak dwa arlekiny przy ul. Słowackiego, czy Nalepa idący ul. 3 Maja, są bardzo potrzebne. Jest ich w mieście za mało. Prace uczniów też mogły by się pojawiać ale jako forma żywego monumentu. Powinny być co jakiś czas wymieniane na inne. Mogła by to być forma nagrody dla najzdolniejszych uczniów - podpowiada krytyk.
Miasto pilnie potrzebuje prawnych rozwiązań w kwestii estetyki. Nie można czekać na zmianę władzy, bo przez kilka lat można jeszcze sporo napsuć. Rzeszów powinien przyjąć uchwałę pomnikową, taką jak ta, którą dwa lata temu jako pierwszy w Polsce przyjął Wrocław. To dokument, który precyzuje zasady ustawiania pomników w mieście. W ten sposób wrocławscy radni skończyli z zaśmiecaniem miasta amatorszczyzną i nieudanymi pomysłami. Teraz, po konkursie, w którym głos mają artyści i architekci, zwycięski projekt musi zyskać akceptację mieszkańców Wrocławia. Dopiero wtedy rada miejska może przegłosować uchwałę o postawieniu pomnika.
Byś może znowu nie bylibyśmy innowacyjni, ale być tuż za Wrocławiem, to przecież żaden wstyd.
Pomysły jak ochronić przestrzeń miejską, niszczoną brzydkimi pomnikami są. Żeby tylko miasto chciało słuchać...
Wybieramy Rzeszowskiego Brzydaka. Zagłosuj na najbrzydszy pomnik lub rzeźbę w Rzeszowie. Głosować możesz TUTAJ.
Do różnic między Wiecznym Miastem a Stolicą Innowacji można dziś dorzucić i tą, że rzeszowskiego pomnika papieża nikt nie odważyłby się tknąć, mimo, że autorem jest amator a projektu nikt wcześniej nie oceniał pod kątem wartości artystycznych ani nawet tego jak się będzie prezentował na tle stacji benzynowej. A skoro już stoi, zostanie na amen. Głośno o jego jakości artystycznej ma odwagę wypowiadać się jedynie Władysław Hennig, znany rzeszowski architekt, który mówi wprost: - To profanacja pamięci Papieża. Piszę o tym w mojej książce o Rzeszowie, nad którą pracuję.
Podobnie myśli wielu rzeszowian, którzy o swoich wrażeniach estetycznych piszą anonimowo na forach i blogach. Nikt jednak nie ma złudzeń, że rzeszowskiego papieża uda się poprawić, jak tego w Rzymie.
Czy jesteśmy skazani na nieudane pomniki, nieestetyczne rzeźby, stawiane w przypadkowych miejscach, bez pytania o ocenę artysty, architekta, konserwatora zabytków, ani kogokolwiek, kto ma podstawowe poczucie estetyki? Tak było w przypadku pomnika papieża z globusem, a także "łapek z piłką" ku czci Kazimierza Górskiego. Czy pomniki-brzydaki są nieusuwalne? Czy muszą pojawiać się nowe?
- Konieczne jest rozważenie wnikliwiej, uważniej, co ustawiamy w przestrzeni miejskiej. Obiekty, które aspirują do tego, by być dziełami sztuki godnymi stawiania ich w centrum miasta powinny przejść weryfikację osób do tego kompetentnych. Władze powinny zbudować procedury takiej oceny. Miasto jest wspólną przestrzenią a nie folwarkiem jednej osoby ani grupy osób - podkreśla Magdalena Rabizo-Birek, krytyk sztuki i dodaje: - Myślenie o sztuce w naszym mieście kuleje. Brakuje odpowiedzialności za to co stoi w przestrzeni miasta. To, co jest stawiane na dłużej, nie może obrażać gustów, a powinno je rozwijać.
- Należy najpierw zastanowić się gdzie jest miejsce do zagospodarowania, a potem myśleć co tam pasuje, a nie odwrotnie: mieć na składzie rzeźbę i chodzić po mieście, żeby szukać gdzie ją postawić - komentuje "upiększanie" przestrzeni miejskiej Hennig.
Jest przekonany jednak, że trzeba próbować poprawiać wygląd miasta. - Kropla drąży skałę. Kilkakrotnie rozmawialiśmy o upamiętnieniu Kazimierza Górskiego na komisji estetyki - że najwyższy czas zabrać je z centrum miasta. Jest pomysł aby przenieść je w okolice szkoły sportowej, pretekstem do tego mogło by być oddanie nowej hali - mówi architekt. Oddanie nowego obiektu odbędzie się nie wcześniej niż za dwa lata. Kropla ma jeszcze sporo czasu na drążenie ale czy komisja estetyki poradzi sobie z takim zadaniem i przekona miasto do zmiany?
Na lokalizację i wygląd monumentów mają wpływ wyłącznie urzędnicy miejscy. Komisja estetyki jest organem doradczym ale niepytana - nie wypowiada się. Więc miasto na wszelki wypadek nie pyta jej przy najbardziej kontrowersyjnych projektach. Obecnie miejska komisja estetyki liczy 26 członków, z czego 12 osób to urzędnicy, pracownicy Urzędu Miasta. Przewodniczącą jest Urszula Kukulska, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Inwestycji. Większość członków komisji nie ma nic wspólnego ze sztuką, należą do niej m.in. prezesi spółdzielni mieszkaniowych.
Choć komisja estetyki nie ma możliwości nacisku na miasto, próbuje powstrzymać zalew centrum miasta przez prac uczniów Zespołu Szkół Plastycznych. Ustalono, że rzeźby te nie powinny pojawiać się w samym centrum miasta ale na osiedlach. - Miasto patrzy na ten pomysł niechętnie, podobnie jak szkoła, która wolałaby widzieć prace swoich uczniów w reprezentacyjnym miejscu - zdradza członek komisji. Mimo to ubiegłoroczne prace dyplomowe pojawiły się już na os. Kmity. Niedługo pojawią się też nowe, bo miasto kupiło kamień na rzeźby dla Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Trzy gotowe rzeźby studentów już stanęły m.in. na Bulwarach. Zostało jeszcze kilka kamieni. Za jakość tych prac odpowiadają wykładowcy uczelni.
Rzeźby dobrej jakości powinny pojawiać się w przestrzeni miejskiej - co do tego nie ma wątpliwości Magdalena Rabizo-Birek. - Takie drobne radości, jak dwa arlekiny przy ul. Słowackiego, czy Nalepa idący ul. 3 Maja, są bardzo potrzebne. Jest ich w mieście za mało. Prace uczniów też mogły by się pojawiać ale jako forma żywego monumentu. Powinny być co jakiś czas wymieniane na inne. Mogła by to być forma nagrody dla najzdolniejszych uczniów - podpowiada krytyk.
Miasto pilnie potrzebuje prawnych rozwiązań w kwestii estetyki. Nie można czekać na zmianę władzy, bo przez kilka lat można jeszcze sporo napsuć. Rzeszów powinien przyjąć uchwałę pomnikową, taką jak ta, którą dwa lata temu jako pierwszy w Polsce przyjął Wrocław. To dokument, który precyzuje zasady ustawiania pomników w mieście. W ten sposób wrocławscy radni skończyli z zaśmiecaniem miasta amatorszczyzną i nieudanymi pomysłami. Teraz, po konkursie, w którym głos mają artyści i architekci, zwycięski projekt musi zyskać akceptację mieszkańców Wrocławia. Dopiero wtedy rada miejska może przegłosować uchwałę o postawieniu pomnika.
Byś może znowu nie bylibyśmy innowacyjni, ale być tuż za Wrocławiem, to przecież żaden wstyd.
Pomysły jak ochronić przestrzeń miejską, niszczoną brzydkimi pomnikami są. Żeby tylko miasto chciało słuchać...
Wybieramy Rzeszowskiego Brzydaka. Zagłosuj na najbrzydszy pomnik lub rzeźbę w Rzeszowie. Głosować możesz TUTAJ.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona







