Jak działa (Foto) Maszyna Zmian? W Rzeszowie już jest
11.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 20:57
Można dzięki niej się zmienić. Założyć wąsy, perukę czy okulary. Robi furorę na... weselach. A co to? Fotobudka, pomysł jednego z rzeszowskich fotografów.
Pamiętacie polski serial sprzed lat o tajemniczym urządzeniu w starym domu, które mogło zmieniać dosłownie wszystko (i wszystkich) w coś, co trudno było przewidzieć? Jest takie w Rzeszowie. - Pstryka zdjęcia i sprawia, że stajemy się spontaniczni, choć na co dzień jesteśmy ponurzy i sztywni - twierdzą właściciele maszyny.
Ja też poddałam się jej urokowi...
Rzeszowski rynek, Estrada Caffe. Trwa wernisaż prac młodych lokalnych fotografów, do tego przygrywa odkryty przez organizatorki na ulicy jazzowy kwartet. Dodatkową atrakcją jest rzeczona maszyna robiąca zdjęcia. Ściślej: fotobudka. W głowie miałam obraz budki znanej mi przede wszystkim z amerykańskich filmów i seriali, jako nieodłączny element programu randki. Zwykle ustawione na dworcach, z prostą kotarką, za którą się wchodziło, wrzucało monetę i do dzieła. Seria czterech zdjęć na jednolitym tle, wydruk i do domu.
W przypadku rzeszowskiej maszyny, nie wchodzi się do środka. Ekran znajduje się na zewnątrz, można podejrzeć jak się wygląda przed naciśnięciem "Start". A przede wszystkim przymierzać do woli peruki, wąsy, okulary i inne rekwizyty z rozłożonych obok walizek. Spróbowałam i bawiłam się przednio.
Maszynę wymyślił i skonstruował z kolegą w miesiąc Piotr Gibowicz, 31-letni fotograf z Rzeszowa. - Pracowali nad tym wieczorami. Zależało nam na zbudowaniu urządzenia mobilnego, a nie kolejnej dworcowej budki, której nie da się "wypożyczać" - tłumaczy Dorota Gibowicz, żona. Wcześniej Gibowicz miał studio fotograficzne, na które dostał dotację z programu "Kapitał Ludzki".
- Było to 40 tysięcy złotych. Kupił za to sprzęt do pracy. Pomysł na fotobudkę zrodził się później, to już nasza prywatna inwestycja. Kosztowała niemało, ale nie mogę powiedzieć ile, bo mnie mąż zastrzeli - żartuje żona. Opłaciło się. Działają dopiero rok, a już w tegorocznym sezonie ślubnym mają bardzo napięty grafik. Pierwsza impreza z budką to były urodziny ich wspólnej koleżanki w kwietniu zeszłego roku. - Justyna przyniosła tort, i zaczęliśmy testować naszą maszynę - wspomina Dorota Gibowicz.
Teraz z budką objeżdżają imprezy walentynkowe i karnawałowe. - Byliśmy na targach ślubnych na Podpromiu, jutro jedziemy na After Wedding Party do Warszawy. W niedzielę jesteśmy w Kielcach w galerii handlowej - wylicza pani Dorota.
Kluczowym elementem budki jest walizka pełna gadżetów, które można założyć do zdjęcia. - Kolekcja gadżetów się rozrasta. Znajomi jak coś wygrzebią w domu, to nam dają. Albo kupują w ramach drobnych prezentów urodzinowych. Czasem też jakieś wąsy zrobię na szydełku - opowiada pani Dorota, która na co dzień pracuje na etacie w innej firmie, ale w weekendy rusza z mężem w tour z budką po Polsce.
Mogłoby się wydawać, że to konkurencja dla zwykłego fotografa, który robi fotoreportaże ze ślubów. - To raczej dodatkowa atrakcja jak fontanna z czekolady czy fajerwerki. Tyle że jej się nie "skonsumuje", ona zostanie w postaci wydruku zdjęć z gotową stopką czyli datą i graficznym podpisem co to za impreza. Zauważyłam że ludzie na weselach chowają te zdjęcia w serwetkę i wkładają do torebki. To dla nich lepsza pamiątka niż sztywne zdjęcie na baczność z babcią, wujkiem i kuzynami - ocenia Gibowicz.
Na razie mają jedną fotobudkę, która robi furorę. - W trakcie realizacji jest już kolejna - zdradzają.
Darmowy wtorek
Jeśli chcesz sprawdzić "rozluźniające" działanie fotobudki na sobie, przyjdź we wtorek do restauracji Grzesznicy na ul. 3 Maja w Rzeszowie, gdzie od godz. 17 do zamknięcia będzie można z niej korzystać za darmo do woli.
Fotobudkę można też wypożyczyć. Firma Gibowicza w swojej ofercie ma trzy pakiety standardowe. Pierwszy z nich kosztuje 700 zł, w tym jest 2 godziny używania do woli fotobudki, bez limitu zdjęć i wydruków. Kolejne są w cenie 1000 i 1300 zł. Różnią się czasem używania budki. Więcej informacji na stronie www.fulloffun.pl
Ja też poddałam się jej urokowi...
Rzeszowski rynek, Estrada Caffe. Trwa wernisaż prac młodych lokalnych fotografów, do tego przygrywa odkryty przez organizatorki na ulicy jazzowy kwartet. Dodatkową atrakcją jest rzeczona maszyna robiąca zdjęcia. Ściślej: fotobudka. W głowie miałam obraz budki znanej mi przede wszystkim z amerykańskich filmów i seriali, jako nieodłączny element programu randki. Zwykle ustawione na dworcach, z prostą kotarką, za którą się wchodziło, wrzucało monetę i do dzieła. Seria czterech zdjęć na jednolitym tle, wydruk i do domu.
W przypadku rzeszowskiej maszyny, nie wchodzi się do środka. Ekran znajduje się na zewnątrz, można podejrzeć jak się wygląda przed naciśnięciem "Start". A przede wszystkim przymierzać do woli peruki, wąsy, okulary i inne rekwizyty z rozłożonych obok walizek. Spróbowałam i bawiłam się przednio.
Maszynę wymyślił i skonstruował z kolegą w miesiąc Piotr Gibowicz, 31-letni fotograf z Rzeszowa. - Pracowali nad tym wieczorami. Zależało nam na zbudowaniu urządzenia mobilnego, a nie kolejnej dworcowej budki, której nie da się "wypożyczać" - tłumaczy Dorota Gibowicz, żona. Wcześniej Gibowicz miał studio fotograficzne, na które dostał dotację z programu "Kapitał Ludzki".
- Było to 40 tysięcy złotych. Kupił za to sprzęt do pracy. Pomysł na fotobudkę zrodził się później, to już nasza prywatna inwestycja. Kosztowała niemało, ale nie mogę powiedzieć ile, bo mnie mąż zastrzeli - żartuje żona. Opłaciło się. Działają dopiero rok, a już w tegorocznym sezonie ślubnym mają bardzo napięty grafik. Pierwsza impreza z budką to były urodziny ich wspólnej koleżanki w kwietniu zeszłego roku. - Justyna przyniosła tort, i zaczęliśmy testować naszą maszynę - wspomina Dorota Gibowicz.
Teraz z budką objeżdżają imprezy walentynkowe i karnawałowe. - Byliśmy na targach ślubnych na Podpromiu, jutro jedziemy na After Wedding Party do Warszawy. W niedzielę jesteśmy w Kielcach w galerii handlowej - wylicza pani Dorota.
Kluczowym elementem budki jest walizka pełna gadżetów, które można założyć do zdjęcia. - Kolekcja gadżetów się rozrasta. Znajomi jak coś wygrzebią w domu, to nam dają. Albo kupują w ramach drobnych prezentów urodzinowych. Czasem też jakieś wąsy zrobię na szydełku - opowiada pani Dorota, która na co dzień pracuje na etacie w innej firmie, ale w weekendy rusza z mężem w tour z budką po Polsce.
Mogłoby się wydawać, że to konkurencja dla zwykłego fotografa, który robi fotoreportaże ze ślubów. - To raczej dodatkowa atrakcja jak fontanna z czekolady czy fajerwerki. Tyle że jej się nie "skonsumuje", ona zostanie w postaci wydruku zdjęć z gotową stopką czyli datą i graficznym podpisem co to za impreza. Zauważyłam że ludzie na weselach chowają te zdjęcia w serwetkę i wkładają do torebki. To dla nich lepsza pamiątka niż sztywne zdjęcie na baczność z babcią, wujkiem i kuzynami - ocenia Gibowicz.
Na razie mają jedną fotobudkę, która robi furorę. - W trakcie realizacji jest już kolejna - zdradzają.
Darmowy wtorek
Jeśli chcesz sprawdzić "rozluźniające" działanie fotobudki na sobie, przyjdź we wtorek do restauracji Grzesznicy na ul. 3 Maja w Rzeszowie, gdzie od godz. 17 do zamknięcia będzie można z niej korzystać za darmo do woli.
Fotobudkę można też wypożyczyć. Firma Gibowicza w swojej ofercie ma trzy pakiety standardowe. Pierwszy z nich kosztuje 700 zł, w tym jest 2 godziny używania do woli fotobudki, bez limitu zdjęć i wydruków. Kolejne są w cenie 1000 i 1300 zł. Różnią się czasem używania budki. Więcej informacji na stronie www.fulloffun.pl
- 7 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Jak działa (Foto) Maszyna Zmian? W Rzeszowie ju...
olias
12.02.12, 11:08
łoj! widzę tu paru orłów ynteligencji, którzy też wpadliby na ten prosty sposób zarabiania pieniędzy gdyby nie był tak strasznie prosty i w ogóle. No to myślcie, dalej, orły. szukajcie »
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona







