"Policja wrabia we włamanie naszego 14-letniego syna"

Marcin Kobiałka
14.02.2012 , aktualizacja: 15.02.2012 15:03
A A A Drukuj
Rzecznik praw dziecka interweniuje w sprawie 14-latka z Krakowa, którego policja w Jedliczu podejrzewa o włamanie do automatu z napojami. Rodzice chłopaka twierdzą, że ich syn nie ma z tym nic wspólnego.
14-letni Krzysiek odbiera nagrody za zwycięstwo w zawodach strzeleckich z rąk Jarosława Gowina, dziś ministra sprawiedliwości
Fot. Archiwum prywatne
14-letni Krzysiek odbiera nagrody za zwycięstwo w zawodach strzeleckich z rąk Jarosława Gowina, dziś ministra sprawiedliwości
14-letni Krzysiek Wojewoda podczas zawodów strzeleckich
Fot. Archiwum prywatne
14-letni Krzysiek Wojewoda podczas zawodów strzeleckich
- Nasz syn jest pomawiany - przekonuje Dorota Wojewoda, matka Krzyśka, który w TS Wisła Kraków trenuje strzelanie, a w czerwcu ub.r. za wygranie kolejnych zawodów odbierał gratulacje od Jarosława Gowina, dziś ministra sprawiedliwości.

- Nie wierzę w winę Krzyśka. Miałbym już prokuratora na karku, gdyby wobec naszych zawodników były podejrzenia, że dopuszczają się podobnych rzeczy - twierdzi trener chłopaka Kazimierz Olejarz.

Krzysiek został wplątany w historię zniszczenia automatu z napojami podczas zawodów strzelania w Jedliczu k. Krosna, które odbyły się 26 listopada ub.r. Turniej organizował lokalny Międzyszkolny Uczniowski Klub Sportowy "Podkarpacie". Na zawody przyjechało blisko 100 zawodników. Wśród nich zawodnicy TS Wisły: Krzysiek i jego trzy klubowe koleżanki.

Rodzicie odesłali puchary i medal

Chłopak wygrał zawody w swojej kategorii wiekowej. Dostał dyplom, puchar i medal. Wieczorem spakował się i wrócił do Krakowa. - Poznałbym, gdyby nasi zawodnicy coś przeskrobali. Też uważam, że Krzysiek jest niewinny - mówi trener Rafał Sumara, który opiekował się zawodnikami TS Wisły. - Niedawno odesłaliśmy organizatorom nagrody. Synowi robiło się przykro, gdy na nie patrzył - mówi pani Dorota.

O tym, że Krzysiek ma podobno na sumieniu zniszczenie automatu, rodzice dowiedzieli się 18 stycznia od trenera Kazimierza Olejarza. Ale Wojewodowie myśleli, że ich syn zniszczył automat strzelniczy. Tydzień później do ich krakowskiego mieszkania przyszedł dzielnicowy. Zostawił wezwanie. Krzysiek miał się stawić 27 stycznia na komisariacie. Nie wiedzieli jeszcze w jakiej sprawie.

Rodzice dowiedzieli się, że krakowscy policjanci mają przesłuchać syna na polecenie policji w Jedliczu. Ta podejrzewa, że podczas wspomnianych zawodów włamał się do automatu z napojami i go okradł. Policja o zdarzeniu dowiedziała się cztery dni po zawodach. Tomasz Komornicki, właściciel automatu, oszacował straty na 600 zł. Zgłosił to policji.

Wojewodowie są w szoku. Krzysiek przekonywał rodziców, że nie ma nic wspólnego z włamaniem. Ci odwlekają przesłuchanie syna, funkcjonariuszom mówią, że to jakieś totalne nieporozumienie.

Odcisków palców nie ma, ale i tak podejrzany

30 stycznia jadą na policję w Jedliczu, by przekonać policjantów, że Krzysiek jest wrabiany.

- Nie chcieli z nami rozmawiać. Jeden palił przy nas papierosa. Dowiedzieliśmy się, że Krzyśka włamującego się do automatu widziało trzech nastolatków, którzy są wychowankami domu dziecka. Nasz syn miał w południe kopnąć w urządzenie, a wieczorem około godz. 18 niby coś zabrał z automatu. Jeden z nastolatków mówił, że sprawca miał białą bluzę, a nasz syn chodził wtedy w czarnej i między 18 a 19 odbierał nagrody. Ponadto policja z urządzenia ściągnęła odciski palców. Nie są Krzyśka. Policja nadal jednak twierdzi, że to on włamał się do automatu - nie może pojąć Dorota Wojewoda.

Przesłuchiwany policjant pokazał zdjęcia z zawodów i zapytał, czy widzą na zdjęciu osobę, która włamała się do automatu. - To on - pokazali na Krzyśka, który na zdjęciu odbierał nagrody za zwycięstwo w zawodach. To wystarczyło, by policja dobrała się do skóry 14-latka.

6 lutego chłopak był przesłuchiwany w komisariacie policji VI w Krakowie. Dostał zarzut włamania z kradzieżą.

Policja: Sąd rodzinny zdecyduje

Wojewodowie piszą skargę na policję w Jedliczu do MSW i rzecznika praw dziecka. Ten zapewnia, że będzie monitorował sprawę, a MSW zawiadamia KWP w Rzeszowie.

- Skargę o niewłaściwym zachowaniu policjanta rozpatrzy komendant miejski policji w Krośnie, a pracę policji przy tej sprawie rozstrzygnie sąd, do którego prześlemy materiały - mówi Paweł Międlar z KWP w Rzeszowie. Policjant, który zajmuje się sprawą Krzyśka, nie chciał z nami rozmawiać, odesłał nas do komendy w Krośnie. Ta przyznaje, że jedynym dowodem przeciwko Krzyśkowi jest "wskazanie" przez świadka.

- Sąd rodzinny będzie rozstrzygał, czy chłopak dopuścił się włamania. My nie przesądzamy - przekonuje Marek Cecuła z krośnieńskiej policji.

- Krzysiek tę sprawę przeżywa, jest zestresowany, nie trenuje jak dawniej - ocenia trener Rafał Sumara.

Ta historia odbija się czkawką organizatorom listopadowych zawodów. - My tylko policji udostępniliśmy nazwiska zawodników, a dostajemy ciosy z lewa i prawa, że to nasza wina. To nie my składaliśmy doniesienie na policję - twierdzi Andrzej Cynarski z MUKS "Podkarpacie" w Jedliczu.

Sam właściciel automatu przychyla się ku wersji rodziców Krzyśka. - Ci, którzy okradli automat, by ratować swoją skórę, wskazali na prawdopodobnie niewinnego chłopaka - uważa Tomasz Komornicki.

- Ale dlaczego policja tak łatwo uwierzyła w wersję jednej strony? - zastanawiają się rodzice Krzyśka.

Podziel się

  • 45 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

  • Pemaciejowata milicja w akcji. tom.gorecki 15.02.12, 09:07

    Oczywiście są "niewinni", "bezbłędni" a mniumniuś rzecznik milicji już przygotowuje oświadczenie żując pączka.»

  • Policja pompuje statystyki dorotha2 20.02.12, 23:12

    Polecam artykuł na który przez przypadek właśnie trafiłam : ,,Policja pompuje statystyki, więc o przestępczości wiemy niewiele" m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,10744110.html I znamienne »

Dołącz do nas na Facebooku