Hokeiści z Sanoka liczą po cichu na mistrzostwo Polski

Tomasz Błażejowski
17.02.2012 , aktualizacja: 17.02.2012 11:35
A A A Drukuj
W niedzielę zespół Ciarko PBS-u Bank Sanok rozpoczyna marsz po pierwszy w historii tytuł mistrza Polskiej Ligi Hokejowej. - Mam nadzieję, że będzie to dla nas przełomowy rok - mówi napastnik sanoczan Michał Radwański.

Fot. Tomasz Sowa
Oczekiwania w Sanoku są bardzo duże. Wszystko za sprawą znakomitego wyniku w sezonie zasadniczym, w którym ekipa Marka Ziętary - już pięć kolejek przed jego zakończeniem - bez problemu zapewniła sobie pierwsze miejsce i tym samym awans do play-off. Ciarko PBS w 42 spotkaniach odniosło aż 31 zwycięstw i tylko 11 porażek. Warto dodać, że trzy przegrane mecze przytrafiły się podopiecznym Ziętary już po zakwalifikowaniu do play-off i podyktowane były wzmożonymi przygotowaniami do rywalizacji o złoty medal.

Apetyt na mistrzostwo Polski został jeszcze bardziej pobudzony po grudniowym zwycięstwie w rozgrywkach Pucharu Polski. Sanoczanie ograli w nim aktualnego mistrza Polski Comarch Cracovię, a w finale pokonali Aksam Unię Oświęcim. - Trochę przyzwyczailiśmy naszą publiczność do wygrywania. Teraz w Sanoku każdy oczekuje od nas spektakularnych zwycięstw i ładnych akcji. A to tylko sport i każdemu może przytrafić się słabszy dzień - twierdzi napastnik Ciarko PBS-u Michał Radwański, który opuścił końcówkę sezonu po tym, jak w jednym ze spotkań złamał rękę. - Może uda mi się zagrać w finale, o ile oczywiście do niego awansujemy. Na razie przynajmniej dwa tygodnie muszę uzbroić się w cierpliwość i poczekać - dodaje zawodnik.

Kontuzja Radwańskiego, ale też urazy i choroby innych zawodników nieco pokrzyżowały plany trenerowi sanoczan przed półfinałami. Kilkumeczowa absencja nie ominęła nawet samego Ziętary, którego z powodu zapalenia płuc w roli trenera zastąpił Marko Mily. - Ten okres przygotowawczy został trochę rozbity, ale myślę, że fizycznie będziemy dobrze przygotowani. Ciężkie treningi były do środy. Teraz już tylko łapanie świeżości - wyjaśnia napastnik sanockiej drużyny.

A ta w walce o finał najpierw będzie musiała pokonać czwarty w tabeli JKH GKS Jastrzębie. Rywalizacja będzie więc okazją do zrewanżowania się rywalom za ubiegłoroczny ćwierćfinał, w którym ekipa z Sanoka przegrała 2:3 i musiała uznać wyższość jastrzębian. - Mamy niemiłe wspomnienia z tamtego roku, ale teraz zarówno my, jak i JKH to zupełnie inne zespoły. Jeśli podejdziemy skoncentrowani, to jesteśmy w stanie awansować do finału - twierdzi Radwański, który nie ukrywa, że po cichu zespół liczy na zdobycie mistrzostwa. - To jest naszym celem. Mam nadzieję, że będzie to dla nas przełomowy rok. Najpierw jednak musimy skupić się na półfinale. Jeśli wygramy, to wówczas będzie szansa na złoty medal - dodaje napastnik.

Rywalizacja w półfinale toczyć się będzie do czterech zwycięstw. Sanoczanie, jako że wywalczyli pierwsze miejsce w lidze, w rywalizacji z JKH i ewentualnym finale będą mieli przewagę własnej hali. Pierwsze spotkanie już w niedzielę o godz. 19 w Sanoku.

W drugim półfinale zmierzą się Comarch Cracovia z Aksam Unią Oświęcim.

Przegonili Muchę z Narodowego - gorące newsy przed Euro w Polsce >>


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Dołącz do nas na Facebooku