Komorowski: pamiętajcie, kto was straszył

Małgorzata Bujara
27.05.2009 , aktualizacja: 27.05.2009 13:56
A A A Drukuj
Anegdotami sypał jak z rękawa, np. o tym, że kobiety w Danii na statkach marynarki przypominają kaszaloty, namawiał do wzięcia udziału w wyborach i przypomnienia sobie, kto pięć lat temu straszył Unią Europejską. Marszałek Bronisław Komorowski w Rzeszowie spotkał się ze studentami

Fot. Franciszek Mazur / AG
Dziennikarzom tłumaczył: - Jestem w Rzeszowie głównie po to, by zabiegać o frekwencję w wyborach do Parlamentu Europejskiego - mówił w środę w Rzeszowie w murach prywatnej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji.

Nikt nie mógł mieć wątpliwości, że to kampania europejska - sam Komorowski powiedział na początku wykładu, że to spotkanie w kontekście kampanii. Była z nim Elżbieta Łukacijewska, nr dwa na liście PO na Podkarpaciu. Przypomnijmy, Łukacijewska, szefowa partii w regionie, musiała ustąpić pierwszego miejsca na liście Marianowi Krzaklewskiemu.

Zapytaliśmy Komorowskiego jak dziś ocenia ten pomysł: - Byłem na początku ostrożny, bo nie byłem pewien, jakie będą reakcje na tę kandydaturę. Ale okazuje się, że nie wywołało to żadnego zaniepokojenia. Marian Krzaklewski udowodnił, że w wielu sprawach dotyczących UE jest tożsamy ze stanowiskiem PO. W wyborach zaś przyciągnie część głosów dawnego elektoratu AWS - ocenia Komorowski. - Ale serce podpowiada mi, żeby życzyć dobrze Elżbiecie Łukacijewskiej - dodał.

Na Podkarpaciu PO pięć lat temu nie zdobyła mandatu (jeden wzięła wtedy LPR, jeden PiS). - Dla nas będzie wielką satysfakcją, jeśli będziemy mieć lepszy wynik w takich województwach. Mamy szansę, bo PiS wyrzuciło swojego eurodeputowanego i jest, zdaje się, w rozsypce. To dla nas szansa. A gigantyczną szansą jest to, że pięć lat temu tu na Podkarpaciu LPR, Samoobrona i część PiS straszyła utratą suwerenności, wiary przodków, a tak się przecież nie stało - mówił Komorowski.

Przypomnijmy, że na liście PiS nie ma Mieczysława Janowskiego, który ostatecznie wystartował z PSL. Jarosław Kaczyński nie pozwolił na jego start z PiS.

Komorowski tłumaczył też, że PO jest jedyną partią polską, która ma szansę sięgnięcia po stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Taką szansę ma Jerzy Buzek. - To proste jak drut - wyraził się.

Wcześniej studentów raczył anegdotkami, które miały udowodnić, że Polsce uczestnictwo w UE wychodzi na dobre. Opowiedział np. o swoim znajomym Marku, który przy domu w stylu staropolskiego dworku wymarzył sobie mur. I poprosił o jego wybudowanie miejscową złotą rączkę - Stanisława. Ów wybudował, ale mur był krzywy, byle jaki, a w dodatku wzniesiony jedynie do połowy. Stanisław tłumaczył, że jakoś tak wyszło. Po czym poprosił o pomoc w wyjeździe do pracy w Niemczech. I pojechał. Na pół roku. Po powrocie mur dokończył. - Okazało się, że ta część była wspaniała, równiutka, jakby ktoś salceson pokroił. Pyta więc pan Marek pana Stanisława jak to się stało. A on na to: pracowałem w Niemczech i już inaczej nie potrafię. Proszę państwa, ten mur to pomnik polskiego członkostwa w UE - mówił Komorowski.

Komorowski przypominał też, że pięć lat temu nie wszyscy politycy byli za naszym członkostwem. - Warto sobie dziś przypomnieć, kto wtedy Polaków straszył. Straszyli ci, którzy chcieli zagospodarować lęki ludzkie. A dziś, prawie 80 proc. Polaków mówi, że członkostwo w UE jest czymś dobrym. I nie ma żadnej siły politycznej, która by mówiła Unii ostre "nie". Zaś ci sami politycy, którzy niegdyś straszyli, dziś walczą o mandaty w eurowyborach. Można się dziś z tego śmiać, a ja odczuwam ogromną satysfakcję - mówił Komorowski.

Co chwila też przytaczał obrazowe porównania. Mówił, że musimy ciążyć ku zachodowi, bo zawsze tak było, że "jak trzeba było wiać, to wialiśmy na zachód i tam też jechaliśmy w poszukiwaniu pracy".

Dyskusja po jego wykładzie zahaczyła o równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Jedna ze studentek opowiedziała, że nie chciano jej przyjąć do straży pożarnej, dlatego tylko, że jest kobietą. Komorowski tłumaczył, że równouprawnienie jest ważne, ale trzeba pamiętać, że są zajęcia nieodpowiednie dla pań. I opowiedział, że gdy był wiceministrem obrony narodowej, pojechał do Danii. Tam chciał koniecznie zobaczyć statek marynarki, na którym służyły także kobiety. Nie mógł zrozumieć, dlaczego taka sytuacja nie budzi tam żadnych problemów. - No i w końcu mnie tam zawieźli i pokazali. Wtedy zrozumiałem. Dunki nie są najpiękniejszymi kobietami, a to były... kaszaloty - śmiał się.

A ponieważ podczas dyskusji niektórzy mówili, że Polsce, a zwłaszcza jej wschodniej części daleko jeszcze do Europy, deklarował: - Wiem, że są takie głosy, że Polska Wschodnia będzie gorzej traktowana. A figa z makiem! Nie ma takiej możliwości, żeby np. nie była tu budowana autostrada, bo ona jest zapisana w unijnym programie, i chociaż byśmy pękli, musimy ją zrealizować - zapewniał.

Podziel się

  • 43 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Re: Komorowski: pamiętajcie, kto was straszył listekklonu 19.05.10, 07:35

    Komorowski to prostak jakich mało. Wypowiedź o Dunkach utwierdziła mnie wprzekonaniu, że ten człowiek nie nadaje się na prezydenta państwa. Takie tekstymoże sobie rzucać co najwyżej sołtys w»

  • Komorowski: pamiętajcie, kto was straszył slavko.matejovic 19.05.10, 10:13

    Jestem ciekawy, czy tacy dociekliwi dziennikarze jak Olejnik, Lis, Miecugow, czy etatowy szyderca Kuźniar podniosą ten temat, czy przemilczą. Jak taki cham bez szacunku do kobiet może być »

  • Komorowski: pamiętajcie, kto was straszył higienista1 29.05.10, 22:55

    Mnie zainteresowala przypomnienie przez p. marszalka ostatniej bytnościpolskiego wojska na pl.Czerwonym w Moskwie bardzo niemile przez Rosjanwspominanaej.A to wszystko z okazji honorowej »