Złodziej piosenek Kazika zatrzymany
2009-09-26
, aktualizacja: 25.09.2009 19:23
Policja zatrzymała 18-latka z Rzeszowa, który przez internet sprzedawał piosenki z najnowszej płyty zespołu Kult pt. "Hurra", której premiera odbędzie się dopiero w poniedziałek
- Chłopaka zatrzymaliśmy we wtorek w jego mieszkaniu. Był całkowicie zaskoczony. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nowa płyta Kultu to gorący towar i na ściąganiu plików muzycznych może zarobić - opowiadają "Gazecie" policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą podkarpackiej policji.
Sprawą zajmuje się także prokuratura. - Zamierzamy postawić 18-latkowi zarzut rozpowszechniania plików muzycznych i czerpania z tego korzyści majątkowych - zapowiada Łukasz Harpula, zastępca prokuratora rejonowego dla miasta Rzeszów.
Nastolatkowi policjanci zabrali komputer. Śledczy nie chcą zdradzić, w jaki sposób wpadli na jego trop. Mówią, że gdyby to zdradzili, może im uciec główne źródło wycieku do internetu najnowszej płyty Kultu. Od kilkunastu dni piosenki z płyty "Hurra" krążą w sieci.
Młody mężczyzna powiedział policjantom, że najnowsze piosenki Kultu znalazł na jednym z forów internetowych. Skopiował link i wrzucił go na swoje konto. Każdy internauta mógł potem za drobną opłatą ściągać piosenki. Policja twierdzi, że to niejedyna osoba, która w ten sposób zdobyła najnowsze utwory Kultu. Wie jeszcze o co najmniej trzech osobach.
Teraz śledczy muszą ustalić, w jaki sposób w internecie znalazły się pliki muzyczne, które potem skopiował zatrzymany mieszkaniec Rzeszowa. Tego oczekuje od śledczych Związek Producentów Audio-Video, który zarządza prawami autorskimi, oraz S.P. Records, wydawca płyty Kultu.
- Z naszych dotychczasowych ustaleń wynika, że pliki z piosenkami były umieszczone m.in. na niemieckim serwerze. Zwrócimy się do Interpolu o pomoc w tej sprawie - zapewnia prokurator Harpula.
Piotr Wieteska, menedżer Kultu, o zatrzymaniu 18-latka dowiedział się od "Gazety". - Pierwsze słyszę. Nie chcę tego komentować. Ta gadanina o piractwie, która trwa od jakiegoś czasu, jest tak oczywista, że stała się już żenująca - powiedział nam Wieteska.
Wydawca płyty uważa, że ujęcie nastolatka z Rzeszowa to dopiero pierwszy krok w znalezieniu źródła przecieku. - To niewątpliwie sukces policji. Czekamy na więcej - mówi "Gazecie" Arkadiusz Szymański, wiceszef S.P. Records.
Dodaje: - Teraz przyszło nam się mierzyć z piractwem wirtualnym. Jeszcze parę lat temu dominowało piractwo stadionowe. Wcześniej policja wpadała między stragany i konfiskowała pirackie płyty, a potem przejeżdżał po nich walec. Teraz piractwo przeszło do internetu. Ta walka już nie jest taka łatwa. Ten strupek cały czas głaskaliśmy.
Kazik Staszewski, lider Kultu, na wyciek płyty do internetu, nad którą z kolegami pracował cztery lata, zareagował, nie przebierając w słowach. - "Każdy, kto podniósł kradzione, jest dla mnie k... Cios od bliskiej osoby boli o stokroć więcej niż od jakiegoś obcego żula. Co mnie obchodzi nędzny ch... w dresie, co mi wybił szybę w aucie? Ale że wśród was znaleźli się tacy, co przez wybitą szybę ochoczo wyciągnęli radio? To naprawdę zabolało" - napisał na forum strony zespołu Kazik.
"Ta płyta była dla mnie najważniejsza od wielu, wielu lat - tym bardziej boli, że ten czy ów bez zastanowienia nasrał na nią. Tego się doprawdy nie spodziewałem. I każdy, który to zrobił (a są tacy też, co bez krępacji chwalą się tym), niech się do mnie nie zbliża, bo ręki nie uścisnę. Na występy również nie zapraszam" - dodał lider Kultu.
Także ZPAV nie kryje zadowolenia z postępu pracy policji i śledczych. - Ale żeby było jasne... Nie zależy nam jedynie na ściganiu takich 18-latków. Bo w ten sposób trzeba byłoby zamknąć połowę internautów. Chcemy wiedzieć, kto jako pierwszy wrzucił piosenki Kultu do internetu - mówi "Gazecie" Jan Bandyga, szef Grupy Antypirackiej w ZPAV.
Może ten proceder kwitnie dlatego, że płyty CD są za drogie? - dopytujemy.
- To żaden argument. Nie ma żadnego obowiązku okradania artysty bez względu na to, czy płyta kosztuje 8 czy 30 zł - odpowiada Bandyga.
Sprawą zajmuje się także prokuratura. - Zamierzamy postawić 18-latkowi zarzut rozpowszechniania plików muzycznych i czerpania z tego korzyści majątkowych - zapowiada Łukasz Harpula, zastępca prokuratora rejonowego dla miasta Rzeszów.
Nastolatkowi policjanci zabrali komputer. Śledczy nie chcą zdradzić, w jaki sposób wpadli na jego trop. Mówią, że gdyby to zdradzili, może im uciec główne źródło wycieku do internetu najnowszej płyty Kultu. Od kilkunastu dni piosenki z płyty "Hurra" krążą w sieci.
Młody mężczyzna powiedział policjantom, że najnowsze piosenki Kultu znalazł na jednym z forów internetowych. Skopiował link i wrzucił go na swoje konto. Każdy internauta mógł potem za drobną opłatą ściągać piosenki. Policja twierdzi, że to niejedyna osoba, która w ten sposób zdobyła najnowsze utwory Kultu. Wie jeszcze o co najmniej trzech osobach.
Teraz śledczy muszą ustalić, w jaki sposób w internecie znalazły się pliki muzyczne, które potem skopiował zatrzymany mieszkaniec Rzeszowa. Tego oczekuje od śledczych Związek Producentów Audio-Video, który zarządza prawami autorskimi, oraz S.P. Records, wydawca płyty Kultu.
- Z naszych dotychczasowych ustaleń wynika, że pliki z piosenkami były umieszczone m.in. na niemieckim serwerze. Zwrócimy się do Interpolu o pomoc w tej sprawie - zapewnia prokurator Harpula.
Piotr Wieteska, menedżer Kultu, o zatrzymaniu 18-latka dowiedział się od "Gazety". - Pierwsze słyszę. Nie chcę tego komentować. Ta gadanina o piractwie, która trwa od jakiegoś czasu, jest tak oczywista, że stała się już żenująca - powiedział nam Wieteska.
Wydawca płyty uważa, że ujęcie nastolatka z Rzeszowa to dopiero pierwszy krok w znalezieniu źródła przecieku. - To niewątpliwie sukces policji. Czekamy na więcej - mówi "Gazecie" Arkadiusz Szymański, wiceszef S.P. Records.
Dodaje: - Teraz przyszło nam się mierzyć z piractwem wirtualnym. Jeszcze parę lat temu dominowało piractwo stadionowe. Wcześniej policja wpadała między stragany i konfiskowała pirackie płyty, a potem przejeżdżał po nich walec. Teraz piractwo przeszło do internetu. Ta walka już nie jest taka łatwa. Ten strupek cały czas głaskaliśmy.
Kazik Staszewski, lider Kultu, na wyciek płyty do internetu, nad którą z kolegami pracował cztery lata, zareagował, nie przebierając w słowach. - "Każdy, kto podniósł kradzione, jest dla mnie k... Cios od bliskiej osoby boli o stokroć więcej niż od jakiegoś obcego żula. Co mnie obchodzi nędzny ch... w dresie, co mi wybił szybę w aucie? Ale że wśród was znaleźli się tacy, co przez wybitą szybę ochoczo wyciągnęli radio? To naprawdę zabolało" - napisał na forum strony zespołu Kazik.
"Ta płyta była dla mnie najważniejsza od wielu, wielu lat - tym bardziej boli, że ten czy ów bez zastanowienia nasrał na nią. Tego się doprawdy nie spodziewałem. I każdy, który to zrobił (a są tacy też, co bez krępacji chwalą się tym), niech się do mnie nie zbliża, bo ręki nie uścisnę. Na występy również nie zapraszam" - dodał lider Kultu.
Także ZPAV nie kryje zadowolenia z postępu pracy policji i śledczych. - Ale żeby było jasne... Nie zależy nam jedynie na ściganiu takich 18-latków. Bo w ten sposób trzeba byłoby zamknąć połowę internautów. Chcemy wiedzieć, kto jako pierwszy wrzucił piosenki Kultu do internetu - mówi "Gazecie" Jan Bandyga, szef Grupy Antypirackiej w ZPAV.
Może ten proceder kwitnie dlatego, że płyty CD są za drogie? - dopytujemy.
- To żaden argument. Nie ma żadnego obowiązku okradania artysty bez względu na to, czy płyta kosztuje 8 czy 30 zł - odpowiada Bandyga.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane
- Wojewoda Małgorzata Chomycz wyszła za mąż. W czerwieni
- Alicja Wosik nowym wicewojewodą podkarpackim. Powołana
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
- Dostaniesz mandat za dogrzewanie się w aucie. 100 zł
- Biseksualistki i gej w walentynki promowali miłość
- Miliony pójdą na edukację w Rzeszowie. Z funduszy UE
- Ołtarz bliżej wiernych. Jak zmieni się kościół? ZOBACZ




