Wojewoda: Wiatraki mogą być budowane

Marcin Kobiałka
2009-09-27 , aktualizacja: 27.09.2009 15:49
A A A Drukuj
Budowa farmy wiatrowej w trzech podrzeszowskich gminach może być kontynuowana - uznał wojewoda podkarpacki. Mieszkańcy znów protestują
ZOBACZ TAKŻE
To kolejny zwrot w sprawie wiatraków, których budowa ruszyła na początku roku w Woli Rafałowskiej (gm. Chmielnik), Malawie (gm. Krasne) i Cierpiszu (gm. Łańcut).

Kilkudziesięciometrowe wiatraki budowane są niedaleko wybudowanych już domów lub na istniejących działkach budowlanych, które mieszkańcy chcieli sprzedać albo rozpocząć na nich budowę domów. Na sąsiedztwo z wiatrakami do tej pory nie chcą się zgodzić, twierdząc, że przyczynią się one do spadku cen gruntów. Mieszkańcy przekonują, że nikt ich nie pytał o opinię na temat wiatraków.

Ich inwestorem jest spółka Mega z Kraczkowej, której udziałowcem jest państwowa firma Polska Grupa Energetyczna Energia Odnawialna. Inwestycję szacuje się na mniej więcej 60 mln zł. Pozwolenie na budowę w 2003 r. wydał starosta rzeszowski. Po protestach ludzi starosta w kwietniu uznał, że pozwolenie na budowę unieważni.

Dlaczego? Bo inwestor nie ruszył z inwestycją w ciągu dwóch lat od wydania pozwolenia. Mieszkańcy podnieśli ręce w geście zwycięstwa, ale zdawali sobie sprawę, że inwestor będzie się odwoływał.

- Wygraliśmy bitwę, ale wojna jeszcze trwa - mówili wówczas mieszkańcy Woli Rafałowskiej.

Także wojewoda unieważnił pozwolenie na budowę, twierdząc, że inwestor nie przedstawił raportu na temat oddziaływania inwestycji na środowisko. Budowa wiatraków została wstrzymana. PGE odwołała się od tej decyzji do Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który przyznał jej rację. Potem inwestor złożył zażalenie na decyzję starosty. I tym razem spółka wygrała.

- Unieważniliśmy uchwałę starosty o przedawnieniu się pozwolenia na budowę wiatraków - poinformowało biuro prasowe wojewody podkarpackiego.

To oznacza, że roboty w trzech podrzeszowskich gminach mogą być kontynuowane. Mieszkańcy po chwilowym sukcesie dostali kolejny cios. - Jak to jest możliwe, że najpierw ludzie wojewody unieważniają pozwolenie na budowę, a potem wydają zgodę na dalsze prace? - pytają mieszkańcy. - Sami sobie zaprzeczają.

Urzędnicy mają odpowiedź. Twierdzą, że nie mieli wyjścia. - Bo Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego uchylił naszą decyzję - słyszymy w urzędzie wojewódzkim. - A zablokowanie dalszych prac budowlanych tylko dlatego, że inwestor ociągał się z rozpoczęciem robót, jest niewystarczające.

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy