Hurra! Wyciek płyty Kultu wykryty

Marcin Kobiałka
2009-10-02 , aktualizacja: 02.10.2009 20:12
A A A Drukuj
Rzeszowscy policjanci zatrzymali 25-latka z Małopolski, który na dwa tygodnie przed premierą jako pierwszy wrzucił do internetu najnowszą płytę Kultu "Hurra!". W piątek usłyszał zarzuty
ZOBACZ TAKŻE




Andrzeja J. z małej miejscowości w województwie małopolskim zatrzymali policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą podkarpackiej komendy. Śledczy z Rzeszowa potrzebowali niewiele ponad tygodnia, by znaleźć źródło wycieku do internetu najnowszej płyty Kultu. W piątek mężczyzna usłyszał zarzuty. - Nielegalnego utrwalenia płyty i nielegalnego rozpowszechniania jej w internecie - precyzuje Łukasz Harpula, zastępca prokuratora rejonowego dla miasta Rzeszów.

25-latek przyznał się do winy. Grozi mu do trzech lat więzienia. Z naszych informacji wynika, że mężczyzna był powiązany z firmą, która prawdopodobnie współpracowała z wydawcą płyty. Prokuratura nie chce zdradzać szczegółów, bo - jej zdaniem - sprawa na zatrzymaniu mieszkańca Małopolski się nie skończy. - Będą kolejne zatrzymania - zapowiada Harpula.

Sam lider Kultu Kazik Staszewski podejrzewał, że za wyciekiem może stać ktoś z tłoczni.

- I Kazik mógł nie być daleki od prawdy - potwierdza prokurator Harpula.

Błyskawiczne zatrzymanie 25-latka to efekt intensywnego śledztwa rzeszowskich policjantów i prokuratorów. Za cel postawili sobie ujęcie pierwszej osoby, która wrzuciła płytę do sieci.

W ubiegłym tygodniu w ręce rzeszowskich policjantów wpadł 18-latek z Rzeszowa, który umieścił w internecie link z najnowszymi piosenkami Kultu i za każde pobranie utworów brał pieniądze. Funkcjonariuszom powiedział, że link znalazł na jednym z forów internetowych, a potem go skopiował i wrzucił na swoje konto.

Pliki muzyczne były umieszczone m.in. na niemieckim serwerze. - Nie zależy nam jedynie na ściganiu takich osób, bo trzeba by było zamknąć połowę internautów. Chcemy wiedzieć, kto jako pierwszy wrzucił piosenki Kultu do internetu - mówił niedawno "Gazecie" Jan Bandyga, szef Grupy Antypirackiej w Związku Producentów Audio Video, który zarządza prawami autorskimi.

Wydawca płyty firma S.P. Records nie szczędzi komplementów dla prokuratury i policji za to, że tak szybko ujęła sprawcę wycieku płyty do internetu. - Przeciwko osobom, które za tym wszystkim stoją, będziemy występować na drogę sądową i zażądamy odszkodowania za utracone dochody. Jeżeli ściągnięć było przypuśćmy 15-20 tys. i każde pomnożymy przez cenę płyty, to straty idą w setki tysięcy złotych. Bo prawdopodobieństwo, że ktoś ma płytę z internetu i ją teraz kupi, jest bliskie zeru. Pomijam już straty moralne. Po całym tym zamieszaniu Kazikowi przybyło siwych włosów - powiedział "Gazecie" Arkadiusz Szymański, wiceprezes S.P. Records.

- To śledztwo jest najlepszym przykładem, że cyberprzestępcy nie mogą czuć się bezkarni. Pozostawiają po sobie ślady w sieci i komputerach, które potrafimy ujawniać. Nie pomaga im np. sformatowanie komputera, bo nawet po takiej operacji odczytamy zapisane wcześniej dane. Tak było i w tej sprawie. Odpowiednie narzędzia i techniki wykorzystywane w postępowaniach, pomimo pozornej anonimowość w sieci, pozwalają prokuratorowi wykryć i złapać przestępców - podkreśla Łukasz Harpula.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Jejku, jejku... yulek_cezar 02.10.09, 23:04

    Nie wszyscy ściągający kupili by tą płytę gdyby nie mogli jej ściągnąć. Kupujezazwyczaj mniej niż procent ściągających, ewentualne wydumane straty są więc owiele mniejsze niż napisano. Praca»

Dołącz do nas na Facebooku