A może metropolia jest nam niepotrzebna?
2009-10-04
, aktualizacja: 04.10.2009 17:42
Do tej pory nie udało nam się dowiedzieć, jakie były kryteria podziału polskich miast na kategorie. Co właściwie zdecydowało o tym, że Lublin staje się oto metropolią, a Rzeszów nie? - zastanawia się
ZOBACZ TAKŻE
- Burza wokół metropolii (04-10-09, 17:42)
Minister Bieńkowska nie powiedziała podczas konsultacji jasno, co zdecydowało o tym, że Lublin staje się metropolią, a Rzeszów nie, służby prasowe nie wyjawiły tego w pisemnej korespondencji. A to ważne. Bo może było tak, że w tej sprawie prowadzono szczegółowe analizy, były jasne kryteria, przystawiono matrycę i my najnormalniej w świecie do tego wzorca nie przystajemy. Ale jeśli tak, to ministerstwo powinno to jasno wyłożyć.
To ważne nie tylko dlatego, że nadstawiamy już teraz nasze gardła na strumień pieniędzy, które będą niczym manna spadać z nieba i których nie złapiemy, jeśli nie przybiją nam metryczki "metropolia". Bo wiadomo, że o te pieniądze i teraz, i w przyszłości trzeba będzie po prostu walczyć. Rzeszów udowodnił, że walczyć potrafi. Jest w ścisłej krajowej czołówce (dokładnie na trzecim miejscu) pod względem wykorzystania pieniędzy z zagranicy w rankingu za ubiegły rok.
Ale bycie metropolią oznacza nie tylko prestiż. Oznacza też, że jeśli będzie w przyszłości dylemat, gdzie budować np. nowoczesną kolej czy drogę szybkiego ruchu, to szybciej do metropolii niż do innych ośrodków, choćbyśmy je nazwali regionalnymi. A to tylko jeden przykład.
Dla nas status metropolii oznacza też wiele w naszej walce o nieformalny tytuł stolicy tego makroregionu, i status najprężniej rozwijającego się ośrodka Polski wschodniej. O to miano walczymy od kilku lat. Rozbudowujemy nasz park naukowo-technologiczny, liczba połączeń z lotniska ciągle wzrasta, nasze strefy ekonomiczne rozszerzają swój zasięg poza region. Mielecka strefa już dawno weszła na teren Lubelszczyzny.
Dlaczego dziś, po kilkuletniej dyskusji, biciu w bębenek, słaniu stanowisk i wysłuchiwaniu obietnic, nam nie wyszło? Trzeba się zastanowić, czy zrobiliśmy wszystko, by skutecznie lobbować na rzecz Rzeszowa. To był także sprawdzian naszych umiejętności wspólnego działania, myślenia. Sprawdzian umiejętności opracowania celów strategicznych. Co zrobiliśmy dla tej sprawy? Może mamy za słabych polityków na szczeblu parlamentu? A może za słabego marszałka? A może to prezydent się nie sprawdził?
Potrafimy, owszem, pięknie płakać. To nam przychodzi z łatwością. Nie przyznano nam statusu metropolii? No to buch, bijemy na alarm i ślemy protesty, narzekając na ministerstwo, że niesprawiedliwe. Tylko że nad Krajową Strategią Rozwoju Regionalnego prace trwały od stycznia 2008. Skoro dziś, po prawie dwóch latach, dowiadujemy się, że nas nie ma w gronie metropolii, i się dziwimy, to potwierdza tylko tezę, że nad nami tylko zapłakać i załamać ręce.
I na koniec: pani minister na początku czwartkowych konsultacji pogratulowała prezydentowi Ferencowi miasta, że tak wypiękniało przez ostatnie lata. To prawda, tylko obyśmy w świadomości ludzi z zewnątrz nie pozostali takim ślicznym, wysprzątanym i kolorowym miasteczkiem galicyjskim, z poszerzonymi ulicami i granicami, któremu tylko śnić się może coś więcej. Na którego aspiracje o byciu metropolią można się tylko z politowaniem uśmiechnąć i rzec: tak naprawdę nie jest to wam do niczego potrzebne.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane
- Kibice żużla: "Lee, zawsze będziesz jeździł z nami" [ZDJĘCIA]
- Policja szukała 5-latka, a chłopcem opiekował się ojciec
- PRz vs. inne uczelnie: czyje juwenalia lepsze? [SONDAŻ]
- Obrażenia klatki piersiowej przyczyną śmierci Richardsona
- Tragiczny wypadek Lee Richardsona [ZOBACZ WIDEO]
- "Cyrk. Twoja rozrywka, ich cierpienie". Protest przed Zalewskim
- Moja Pierwsza Komunia... Dlaczego miałam dwie i koczek...


