Burza wokół metropolii

Małgorzata Bujara
2009-10-04 , aktualizacja: 04.10.2009 17:43
A A A Drukuj
Po informacji o tym, że Rzeszów nie znalazł się w elitarnej grupie polskich metropolii, rozpętała się burza. Wśród dziewięciu miast o takim statusie jest natomiast Lublin. Przeciwko marginalizacji stolicy naszego regionu protestują politycy wszystkich opcji


- Przyszykujemy wystąpienia z ostrym protestem. Zaangażuję do tego posłów i senatorów. Myślę, że sprawę da się jeszcze uratować, bo to tylko projekt dokumentu, w którym pod uwagę wzięte zostały dane z dawnych lat. Ja ten dokument podważam całkowicie i mam nadzieję, że rząd go zmieni - mówi prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc.

Awantura wybuchła w czwartek. Tego dnia do Rzeszowa przyjechała minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. Przywiozła projekt Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego. To dokument, w którym - jak nazwa wskazuje - określone zostały główne kierunki rozwoju poszczególnych części kraju, a także podział miast na metropolie i ośrodki regionalne. Do tej pierwszej grupy należy główny ośrodek metropolitalny, czyli Warszawa, i dziewięć miast: Kraków, Trójmiasto, Wrocław, Poznań, aglomeracja śląska, Łódź, Szczecin, Lublin, Bydgoszcz i Toruń. Reszta ośrodków, w tym takie jak Rzeszów, Białystok, Zielona Góra, Kielce, Olsztyn, została nazwana ośrodkami regionalnymi.

Bieńkowska: to tylko techniczny podział

Od razu na spotkaniu prezydent Ferenc wypalił z grubej rury. - Stawiam w imieniu mieszkańców Rzeszowa zdecydowane veto. Strategię opracowywali eksperci, którzy nie znają kraju. Nie widzieli, jak Podkarpacie się rozwinęło. Żądamy, by Rzeszów był miastem metropolitalnym - mówił podniesionym głosem.

Protestowali i inni, w tym marszałek podkarpacki Zygmunt Cholewiński (PiS). Senator Władysław Ortyl, też z PiS-u, podkreślał, że na tym podziale Podkarpacie będzie cierpieć.

- Strumień środków krajowych i unijnych pójdzie na te wielkie aglomeracje. Tam będzie koncentracja kapitału, a więc różnice pomiędzy nami a resztą kraju jeszcze wzrosną - mówił poseł Adam Śnieżek (PiS).

Minister Bieńkowska próbowała trochę załagodzić atmosferę. Podkreślała, że Podkarpacie jest pierwszym regionem, w którym podczas konsultacji pojawiły się odczucia, że mogą się zwiększyć dysproporcje pomiędzy poszczególnymi regionami kraju. Bo właśnie ten dokument ma te różnice zmniejszać. - Podział na metropolie i ośrodki regionalne nie oznacza, że będzie jakiś inny, specjalny podział środków tylko dlatego, że jakieś miasto nazwiemy metropolią - przekonywała minister Bieńkowska. - To tylko techniczny podział - dodawała.

I próbowała żartować: - Trochę się przestraszyłam, że pan prezydent będzie za chwilę postulował, by Podkarpacie wykreślić z programu wschodniego, bo tak świetnie się rozwija.

W czasie, gdy prezydent składał ostre veto, do minister dotarła wieść, że wybuchł pożar w MRR. - Chciałem tylko zaznaczyć, że to nie wysłannicy z Podkarpacia wzniecili ten pożar - żartował też marszałek Cholewiński.

Liczy się potencjał

Zapytaliśmy w piątek ministerstwo, co decydowało o takim, a nie innym podziale, szczególnie o to, co sprawiło, że Rzeszów trafił do kategorii ośrodków regionalnych, a Lublin do metropolii.

W odpowiedzi rzeczniczka resortu Anna Konik-Żurawska napisała, że różnica między ośrodkami metropolitalnymi a ośrodkami wojewódzkimi wynika z funkcji i zasięgu krajowego i międzynarodowego poszczególnych miast, ich zespołów bądź otoczenia.

"Wśród grupy ośrodków regionalnych w projekcie KSRR szczególnie podkreślona jest specjalna sytuacja miast Polski wschodniej (w tym Rzeszowa), wynikająca z faktu, że mogą one odegrać, po osiągnięciu odpowiedniej masy krytycznej i dzięki właściwie ukierunkowanej terytorialnie polityce regionalnej, decydującą rolę w procesach restrukturyzacji całego obszaru o najniższym stopniu rozwoju społeczno-gospodarczego, a tym samym przyczynić się do wyrównywania szans rozwojowych mieszkańców" - podkreśla MRR.

I znowu dowiadujemy się, że podział miast nie jest podstawą do finansowania. "Wielkość środków na rozwój regionalny w latach 2010-2020 oraz zasady podziału między województwa nie zostały jeszcze określone" - pisze rzeczniczka MRR.

Z jej odpowiedzi wynika, że o przyznaniu statusu metropolii ośrodkowi decydowała nie tylko liczba ludności, ale także "otoczenie i potencjał danego miejskiego obszaru funkcjonalnego".

Ale czy rzeczywiście podział na metropolie i ośrodki regionalne nie będzie oznaczał większych finansów dla tych pierwszych? Nie tylko PiS uważa, że metropolie będą spijać w przyszłości finansową śmietankę.

Co lepszego ma Lublin?

- To jednak podział istotny, bo oddziaływanie metropolii na województwo jest ogromne. Trzeba pamiętać, że to także walka o status lidera tej części Polski. Nie powinniśmy rezygnować z walki o ten status na rzecz Lublina - mówi poseł Jan Bury, wiceminister skarbu i szef podkarpackiego PSL-u.

- Bo w czym tak naprawdę jest od nas lepszy Toruń czy Lublin? Toruń ma wspaniałe zabytki, to fakt. A Lublin jest obszarowo i ludnościowo wielkim miastem. Ale Rzeszów w ostatnich latach odnotował ogromną dynamikę. Prawie dwukrotnie powiększył swoją powierzchnię, a tereny przy lotnisku wspaniale rozwijają się przemysłowo. O tym koniecznie trzeba pamiętać - dodaje poseł Bury.

- Czy to nie jest tak, że Lublin wygrał, bo miał lepszy lobbing? Lepszych polityków, wpływowego posła Palikota? - pytam.

- A może lepszego marszałka województwa albo sprawniejszego politycznie prezydenta miasta? - odpowiada poseł Bury. I podkreśla, że ten dokument to dopiero projekt, który czeka jeszcze żmudna obróbka legislacyjna, a ostatnie słowo będzie należało do całego rządu.

Krystyna Skowrońska, posłanka PO, była na czwartkowym spotkaniu. - Zależy nam bardzo na tym, by Rzeszów znalazł się w gronie metropolii - mimo że usłyszeliśmy uspokajające słowa, że to nie oznacza większych pieniędzy - mówi.

Marszałek Cholewiński zapowiada zaś, że w najbliższych dniach powstanie pisemne stanowisko, w którym akcent zostanie postawiony na żądanie, by jasno zostały określone funkcje metropolii i aby Rzeszów został do tego grona zaliczony. Stanowisko zostanie wysłane do ministerstwa.

Z kolei wojewoda podkarpacki Mirosław Karapyta (PSL) ma jeszcze inną koncepcję. - W Polsce tak naprawdę są tylko trzy najsilniejsze ośrodki, które można by określić mianem metropolii. To Warszawa, aglomeracja śląska i Trójmiasto. A pozostałe miasta wojewódzkie powinny być po prostu ośrodkami regionalnymi - mówi wojewoda Karapyta.

Podziel się

  • 101 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Burza wokół metropolii wadwzr 05.10.09, 10:14

    To... małomiasteczkowe zadęcie na metropolię jest... żałosne. To mi przypomina pewien nędzny, mały sklepik piekarniczy w Rzeszowie, który nosi "dumną" nazwę "Centrum pieczywa". Takie z »

  • Re: Burza wokół metropolii wieniawka 07.10.09, 18:08

    Rzeszów metropolią?Ten kraj już upadł na ryj.Rzeszów porównuje sie do Lublina i Torunia?Ten kraj upadł na ryj»

  • Toruń to dziura!!!! lokalny_patriota1 07.10.09, 20:04

    Toruń to dziura i sama nie ma szans na metropolię dlatego przyssała się doBydgoszczy. My Bydgoszczanie sami możemy stworzyć metropolię (miasto 380tys, zterenami okalającymi 600 tys)i nie »

Dołącz do nas na Facebooku