Rozmowa z Jerzym Posłusznym
2009-10-22
, aktualizacja: 23.10.2009 09:01
Chcemy być uczelnią bardziej przyjazną, ale nie mniej wymagającą niż dotychczas - deklaruje dr hab. Jerzy Posłuszny, rektor WSPiA w Przemyślu
ZOBACZ TAKŻE
- Batalia o jakość nauki i edukacji polskiej (24-10-09, 10:00)
- Akcja Gazety: Wyższa Szkoła Wstydu (18-10-09, 17:01)
Agata Kulczycka: Kilka dni temu publikowaliśmy opinię studenta Wyższej Szkoły Prawa i Administracji, który skarżył się, że największą bolączką studiów zaocznych jest organizowanie egzaminów, wyznaczanie terminów wpisów, czy zaliczeń w dni powszednie.
Jerzy Posłuszny *: Uczelnia wypromowała 18,8 tys. absolwentów, ok. 10 tys. studiujących, mówimy więc o liczbie blisko 30 tys. osób. Czuję się zażenowany, że muszę odnosić się do opinii jednego studenta, który z różnych powodów mógł być niezadowolony, mógł także konfabulować. Na uczelni obowiązuje moje zarządzanie z 2007 roku zgodnie, z którym na studiach niestacjonarnych co najmniej jeden egzamin, w pierwszym terminie, powinien odbywać w dniu wolnym od pracy. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że to zarządzenie jest na uczelni przestrzegane. Egzaminy organizowane w dni powszednie, to w zdecydowanej większości egzaminy pisemne, odbywające się w godzinach popołudniowych.
Co to znaczy w tym przypadku w godzinach popołudniowych?
- Po pracy, po godz. 16, 17, czy 18. Część studentów to osoby niepracujące, dla nich obojętne, czy egzamin zdają w dzień powszedni czy wolny od pracy, dlatego mają do wyboru.
Z zarządzenia wynika, że tylko egzaminy w pierwszym terminie muszą odbywać się w dni wolne od pracy. Każda kolejna poprawka już nie.
- Nie musi być, ale jest. Wprowadziliśmy silną instytucję starosty roku. To znakomity pośrednik między studentami a prowadzącymi zajęcia. Zgodnie z obowiązującym u nas regulaminem, to z nim egzaminator konsultuje termin egzaminu. Uogólnianie problemu na podstawie jednostkowych przypadków jest całkowicie błędne.
Problem egzaminów, konsultacji organizowanych w dni powszednie pojawia się na różnych uczelniach. To nie jest więc jednostkowa opinia, a egzamin organizowany o godz. 16, czy 17 popołudniu dla kogoś kto pracuje poza Rzeszowem może być dużym problemem. Czy nie można byłoby wprowadzić zasady: egzaminujmy zaocznych tylko w soboty i niedziele. Czy to niemożliwe z organizacyjnego punktu widzenia?
- Możliwe, tylko gdyby rozmawiać z 100 studentami, usłyszymy 100 różnych opinii. Generalnie podzielam pogląd: zajęcia, egzaminy dla studentów zaocznych powinny się odbywać tylko w soboty i niedziele. Pojawia się jednak problem: na egzaminach ustnych lepiej można sprawdzić wiedzę studenta. My prowadzimy sporo egzaminów w takiej formie, a ich nie da się przeprowadzać tylko w soboty i niedziele. Rok musiał trwać 28 miesięcy. Pogodzenie tych różnych interesów jest bardzo trudne. To sprzeczność między naszą rzetelnością a studentami. Podam przykład: wprowadziliśmy więcej zajęć niż wymagają tego minima ministerialne. Zajęć przybywało, w końcu musiały się one odbywać nie co dwa tygodnie, ale częściej. Studenci zaczęli się sprzeciwiać. Ja się dziwiłem: za te same pieniądze szkoła niepubliczna, daje wam więcej zajęć! Ale oni byli niezadowoleni. Zrobiliśmy plebiscyt, wynik: chcą mieć zajęcia co dwa tygodnie.
Te problemu z punktu wiedzenia władz uczelni i studentów wyglądają różnie.
- Ale zdajemy sobie z nich sprawę. Nie jesteśmy idealni, musimy się doskonalić, dlatego wprowadziliśmy od nowego roku akademickiego: program doskonalenia procesu dydaktycznego na studiach niestacjonarnych. Wprowadzamy kilka nowych zasad korzystnych dla studentów: np. możliwość wyboru egzaminatora przez studenta, odwołania się od wyników pracy pisemnej, wglądu do niej, także przez innego prowadzącego, zajęcia mogą się odbywać tylko co 2 tygodnie, mają przeważać egzaminy pisemne. Student będzie miał również prawo wyboru między zajęciami z języka obcego, a kulturą języka polskiego.
Czy są specjalne dyżury wykładowców dla studentów niestacjonarnych?
- Są, na ogół w przerwach obiadowych między weekendowymi zajęciami. Oprócz tego dodatkowo także dni powszednie.
Studenci często narzekają na ciągle zbyt małą ilość zajęć praktycznych, bezpośrednio przygotowujących do zawodu.
- Choć naprawdę o to dbamy, to w soboty i niedziele tego postulatu nie jesteśmy w stanie zrealizować. Studentom niestacjonarnym oferowaliśmy udział w praktykach zawodowych, w których uczestniczą dzienni. Mało kto skorzystał z tej możliwości. Prowadzimy kurs przygotowujących na doradcę podatkowego, bez dodatkowych opłat, w tygodniu, także dla niestacjonarnych, kilka osób się na to zgłosiło. Problemem jest także nauka języka obcego. Na studiach dziennych uczymy go aż 4 godziny tygodniowo, przez całe studia. Podobnie chcieliśmy uczyć na niestacjonarnych, proponowaliśmy im to w piątki. Ale to się nie udało. Zajęcia na studiach zaocznych są specyficzne, studenci liczą na elastyczność studiowania. Nigdzie nie znajdzie się idealnej uczelni, zawsze znajdzie się jakiś Sebastian nie zadowolony z tego, jak funkcjonuje uczelnia. Dla nas wiążąca jest jednak opinią Państwowej Komisji Akredytacyjnej, w której możemy przeczytać, że na naszej uczelni skala odsiewu przy egzaminach jest duża, co wskazuje na wysokie wymagania. Na pierwszym roku na studiach stacjonarnych egzaminów nie zdało 20 proc. studentów, a na niestacjonarnych - 36 proc. Odsiew zdaje się wynikać z rzeczywiście z wysokich wymagań egzaminacyjnych - komentuje PKA. Chcemy być uczelnią bardziej przyjazną, ale nie mniej wymagającą. Natomiast absolutnie nie zgadzam się z argumentami, by w planie studiów było mniej przedmiotów ogólnorozwojowych - przeciwnie, ich ciągle jest za mało. Na kulturze języka uczymy np. pisania podań, od tego roku wprowadzamy zajęcia z psychologiem, które pozwolą studentom lepiej poznać siebie, czy radzenia ze stresem. Wprowadzamy także bon edukacji dodatkowej, dzięki któremu studenci będą mogli posiąść umiejętność gry w tenisa, która ułatwi im w zawodowym życiu nawiązywanie kontaktów, czy umiejętność wizażu - to przyda się każdej dziewczynie.
Jak jest z przyjęciami na studia? Czy jest granica średnia dyskwalifikująca kandydatów?
- Wyznaczyliśmy dość wysoką poprzeczkę na prawo. Jedna z osób nie dostała się, złożyła odwołanie, nie została przyjęta. Dziś wybierała dokumenty, bo gdzie indziej została przyjęta.
A jak jest na innych kierunkach?
- Jest odsiew. Nie powiem, że duży, ale jest.
Kolejny problem, to odpisywanie na egzaminach. Są jakieś zasady obowiązujące na uczelni, które pomogłyby ograniczyć to zjawisko?
- Utworzyliśmy specjalny etat dla osoby, która zajmuje się tylko i wyłącznie organizowaniem systemu pilnowania na egzaminach. Być może także, gdy zgodzimy się, że system testowy jest najlepszym systemem sprawdzania wiedzy, ograniczymy do minimum odpisywanie, bo podczas rozwiązywania testów, po prostu nie ma na to czasu.
Jerzy Posłuszny *: Uczelnia wypromowała 18,8 tys. absolwentów, ok. 10 tys. studiujących, mówimy więc o liczbie blisko 30 tys. osób. Czuję się zażenowany, że muszę odnosić się do opinii jednego studenta, który z różnych powodów mógł być niezadowolony, mógł także konfabulować. Na uczelni obowiązuje moje zarządzanie z 2007 roku zgodnie, z którym na studiach niestacjonarnych co najmniej jeden egzamin, w pierwszym terminie, powinien odbywać w dniu wolnym od pracy. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że to zarządzenie jest na uczelni przestrzegane. Egzaminy organizowane w dni powszednie, to w zdecydowanej większości egzaminy pisemne, odbywające się w godzinach popołudniowych.
Co to znaczy w tym przypadku w godzinach popołudniowych?
- Po pracy, po godz. 16, 17, czy 18. Część studentów to osoby niepracujące, dla nich obojętne, czy egzamin zdają w dzień powszedni czy wolny od pracy, dlatego mają do wyboru.
Z zarządzenia wynika, że tylko egzaminy w pierwszym terminie muszą odbywać się w dni wolne od pracy. Każda kolejna poprawka już nie.
- Nie musi być, ale jest. Wprowadziliśmy silną instytucję starosty roku. To znakomity pośrednik między studentami a prowadzącymi zajęcia. Zgodnie z obowiązującym u nas regulaminem, to z nim egzaminator konsultuje termin egzaminu. Uogólnianie problemu na podstawie jednostkowych przypadków jest całkowicie błędne.
Problem egzaminów, konsultacji organizowanych w dni powszednie pojawia się na różnych uczelniach. To nie jest więc jednostkowa opinia, a egzamin organizowany o godz. 16, czy 17 popołudniu dla kogoś kto pracuje poza Rzeszowem może być dużym problemem. Czy nie można byłoby wprowadzić zasady: egzaminujmy zaocznych tylko w soboty i niedziele. Czy to niemożliwe z organizacyjnego punktu widzenia?
- Możliwe, tylko gdyby rozmawiać z 100 studentami, usłyszymy 100 różnych opinii. Generalnie podzielam pogląd: zajęcia, egzaminy dla studentów zaocznych powinny się odbywać tylko w soboty i niedziele. Pojawia się jednak problem: na egzaminach ustnych lepiej można sprawdzić wiedzę studenta. My prowadzimy sporo egzaminów w takiej formie, a ich nie da się przeprowadzać tylko w soboty i niedziele. Rok musiał trwać 28 miesięcy. Pogodzenie tych różnych interesów jest bardzo trudne. To sprzeczność między naszą rzetelnością a studentami. Podam przykład: wprowadziliśmy więcej zajęć niż wymagają tego minima ministerialne. Zajęć przybywało, w końcu musiały się one odbywać nie co dwa tygodnie, ale częściej. Studenci zaczęli się sprzeciwiać. Ja się dziwiłem: za te same pieniądze szkoła niepubliczna, daje wam więcej zajęć! Ale oni byli niezadowoleni. Zrobiliśmy plebiscyt, wynik: chcą mieć zajęcia co dwa tygodnie.
Te problemu z punktu wiedzenia władz uczelni i studentów wyglądają różnie.
- Ale zdajemy sobie z nich sprawę. Nie jesteśmy idealni, musimy się doskonalić, dlatego wprowadziliśmy od nowego roku akademickiego: program doskonalenia procesu dydaktycznego na studiach niestacjonarnych. Wprowadzamy kilka nowych zasad korzystnych dla studentów: np. możliwość wyboru egzaminatora przez studenta, odwołania się od wyników pracy pisemnej, wglądu do niej, także przez innego prowadzącego, zajęcia mogą się odbywać tylko co 2 tygodnie, mają przeważać egzaminy pisemne. Student będzie miał również prawo wyboru między zajęciami z języka obcego, a kulturą języka polskiego.
Czy są specjalne dyżury wykładowców dla studentów niestacjonarnych?
- Są, na ogół w przerwach obiadowych między weekendowymi zajęciami. Oprócz tego dodatkowo także dni powszednie.
Studenci często narzekają na ciągle zbyt małą ilość zajęć praktycznych, bezpośrednio przygotowujących do zawodu.
- Choć naprawdę o to dbamy, to w soboty i niedziele tego postulatu nie jesteśmy w stanie zrealizować. Studentom niestacjonarnym oferowaliśmy udział w praktykach zawodowych, w których uczestniczą dzienni. Mało kto skorzystał z tej możliwości. Prowadzimy kurs przygotowujących na doradcę podatkowego, bez dodatkowych opłat, w tygodniu, także dla niestacjonarnych, kilka osób się na to zgłosiło. Problemem jest także nauka języka obcego. Na studiach dziennych uczymy go aż 4 godziny tygodniowo, przez całe studia. Podobnie chcieliśmy uczyć na niestacjonarnych, proponowaliśmy im to w piątki. Ale to się nie udało. Zajęcia na studiach zaocznych są specyficzne, studenci liczą na elastyczność studiowania. Nigdzie nie znajdzie się idealnej uczelni, zawsze znajdzie się jakiś Sebastian nie zadowolony z tego, jak funkcjonuje uczelnia. Dla nas wiążąca jest jednak opinią Państwowej Komisji Akredytacyjnej, w której możemy przeczytać, że na naszej uczelni skala odsiewu przy egzaminach jest duża, co wskazuje na wysokie wymagania. Na pierwszym roku na studiach stacjonarnych egzaminów nie zdało 20 proc. studentów, a na niestacjonarnych - 36 proc. Odsiew zdaje się wynikać z rzeczywiście z wysokich wymagań egzaminacyjnych - komentuje PKA. Chcemy być uczelnią bardziej przyjazną, ale nie mniej wymagającą. Natomiast absolutnie nie zgadzam się z argumentami, by w planie studiów było mniej przedmiotów ogólnorozwojowych - przeciwnie, ich ciągle jest za mało. Na kulturze języka uczymy np. pisania podań, od tego roku wprowadzamy zajęcia z psychologiem, które pozwolą studentom lepiej poznać siebie, czy radzenia ze stresem. Wprowadzamy także bon edukacji dodatkowej, dzięki któremu studenci będą mogli posiąść umiejętność gry w tenisa, która ułatwi im w zawodowym życiu nawiązywanie kontaktów, czy umiejętność wizażu - to przyda się każdej dziewczynie.
Jak jest z przyjęciami na studia? Czy jest granica średnia dyskwalifikująca kandydatów?
- Wyznaczyliśmy dość wysoką poprzeczkę na prawo. Jedna z osób nie dostała się, złożyła odwołanie, nie została przyjęta. Dziś wybierała dokumenty, bo gdzie indziej została przyjęta.
A jak jest na innych kierunkach?
- Jest odsiew. Nie powiem, że duży, ale jest.
Kolejny problem, to odpisywanie na egzaminach. Są jakieś zasady obowiązujące na uczelni, które pomogłyby ograniczyć to zjawisko?
- Utworzyliśmy specjalny etat dla osoby, która zajmuje się tylko i wyłącznie organizowaniem systemu pilnowania na egzaminach. Być może także, gdy zgodzimy się, że system testowy jest najlepszym systemem sprawdzania wiedzy, ograniczymy do minimum odpisywanie, bo podczas rozwiązywania testów, po prostu nie ma na to czasu.
* Jerzy Posłuszny, rektor Wyższej Szkoły Prawa i Administracji
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta




