Wiatraki w powiecie rzeszowskim jednak powstaną

Marcin Kobiałka
2009-10-26 , aktualizacja: 26.10.2009 17:50
A A A Drukuj
Za kilka dni ruszy wstrzymana budowa farmy wiatrowej w trzech podrzeszowskich gminach. Sąd poparł korzystną dla inwestora decyzję nadzoru budowlanego
ZOBACZ TAKŻE
- Roboty będą kontynuowane po 20 października - zapowiada Andrzej Stendel z Polskiej Grupy Energetycznej Energia Odnawialna, która jest udziałowcem spółki Mega z Kraczkowej, inwestora fermy wiatrowej budowanej w Woli Rafałowskiej (gm. Chmielnik), Malawie (gm. Krasne) i Cierpiszu (gm. Łańcut).

Inwestycja budzi protesty wśród właścicieli sąsiednich działek i nowo wybudowanych domów. Twierdzą, że nie wiedzieli, że na tych terenach mają być stawiane kilkudziesięciometrowe wiatraki. Budowa rozpoczęła się na początku roku. Mieszkańcy obawiają się, że z powodu tej inwestycji spadną ceny gruntów, a ci, którzy chcieli tam budować domy, zrezygnują z tych planów - Co to za sąsiedztwo z wiatrakami? - mówili oburzeni.

W kwietniu wojewoda podkarpacki nakazał wstrzymanie robót, bo uznał, że do pozwolenia na budowę inwestor nie przedstawił raportu środowiskowego, czyli dokumentu mówiącego o tym, jaki wpływ na środowisko będzie miała inwestycja. Inwestor odwołał się do Głównego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, który uchylił decyzję wojewody. Nadzór potwierdził, że przepisy o prawie budowlanym zostały przez inwestora naruszone, ale uznał, że brak raportu środowiskowego "nie ma charakteru rażącego". Dlatego zdaniem GINB roboty mogą być kontynuowane.

Od tej decyzji odwołał się do warszawskiego sądu administracyjnego jeden z mieszkańców. - Jego skarga została odrzucona - przekazuje nam Andrzej Stendel. Na tym zależało najbardziej PGE Energii Odnawialnej. - Nie chcieliśmy pompować milionów, aby potem zwinąć się z robotami - słyszymy w państwowej spółce energetycznej.

W tym samym czasie, kiedy wojewoda kazał wstrzymać prace, starosta rzeszowski wygasił pozwolenie na budowę z 2003 r., bo przez dwa lata inwestor nie ruszył z robotami. Mieszkańcy po decyzjach wojewody i starosty byli zadowoleni. - Wygraliśmy bitwę, ale wojna nadal trwa - komentowali.

Ku ich zdziwieniu w sierpniu br. wojewoda uchylił decyzję starosty. Urzędnicy wojewody doszli do wniosku, że starosta nie miał prawa kwestionować zapisów w dzienniku budowy. - Może to zrobić tylko sąd - słyszymy w urzędzie wojewódzkim.

- Z jednej strony wojewoda nakazał wstrzymać roboty, a za chwilę uchyla decyzję starosty, który inwestorowi daje zielone światło do budowy wiatraków. Gdzie tu logika? - dziwią się mieszkańcy.

Urzędnicy wojewody tłumaczą, że nie mieli innego wyjścia, bo w jednej sprawie były dwa odrębne postępowania administracyjne, mimo że dotyczyły tej samej inwestycji.

W trzech podrzeszowskich gminach będą cztery wiatraki. Inwestycję szacuje się na około 60 mln zł. Do tej pory wybudowano fundamenty.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów