Prawie w każdej klasie jest dziecko, które zagraża innym

ja*
2009-10-29 , aktualizacja: 30.10.2009 16:24
A A A Drukuj
W niemal stu procentach klas jest taki Michałek. I niemal sto procent szkół stara się Michałka socjalizować, ukrywając wszelkie niepowodzenia.
Ukrywać, bo nauczyciel nie może przyznać, że sobie nie radzi. A nauczyciel jest tylko człowiekiem i tylko nauczycielem. Nauczyciel dostaje zespół 25- 30 osobowy. W tym zespole Michałek jest jeden, albo trzech w różnych odmianach. Są też spokojne, dobrze wychowane dzieci, ktorym rodzice wpoili, że w szkole mają stosować określone zasady. Te spokojne, grzeczne dzieci z biegiem czasu zaczynają naśladować bezkarnego Michałka. Działania wychowawcze szkoły biorą w łeb, bo Michałek i tak w domu usłyszy, że pani jest bleeeeeeee, głupia, uprzedzona, czepialska, więc synek wcale nie musi pani słuchać. Synek jest zdolny i mądry i na pewno wie, co robi. Gółwnie szkolne problemy wynikają z postawy rodziców. Albo tych zapatrzonych w swoje idealne dziecko, albo tych, którym jest obojętne, co się z dzieckiem dzieje. Niestety, aby im pomóc (zwłaszcza pomóc dziecku), konieczna jest interwencja sądu. Nauczyciel często nie jest w stanie przekonać rodziców o konieczności przeprowadzenia badań albo o udostępnieniu tych badan. Pozostaje mu wyciągać wnioski z własnych obserwacji. A one mogą być mylne, bo nauczyciel nie jest psychologiem, psychiatrą, neurologiem. Podczas lekcji nie będzie prowadził terapii. Dodatkowe zadania dla ucznia wybitnie zdolnego - czemu nie. Wydaje mi się, że nauczycielka w klasie Michałka próbowała i tej metody. A nie słyszeliście o Michałkach, którzy na propozycję dodatkowego zadania darli kartkę na strzępki i informowali, że takie zadanie mają w d.... ? Jeżeli dziecko jest wyjątkowo zdolne i posiada wiedzę znacznie wykraczającą poza poziom klasy, może być nawet w ciagu roku szkolnego przeniesione do klasy programowo wyższej - na prośbę rodziców popartą badaniami w poradni. Ale musi być chęć współpracy ze strony rodziców. W obecnej sytuacji Michałek wyrasta w przekonaniu, że wszystko mu wolno, rodzice go w tym utwierdzają, a cierpi cała klasa. Być może podczas przerwy na niebezpieczeństwo narażonych jest więcej dzieci. Można poczekać, aż Michałek zrzuci kogoś ze schodów, aż wybije stałe jedynki, aż przyprawi nauczyciela o chorobę psychiczną. Można też zmusić rodziców do porządnego przebadania dziecka, do podjęcia wspólnie ze szkołą stosownych kroków, aby sytuację zmienić. Ważna jest konsekwencja i współpraca.

* Autor jest forumowiczem www.rzeszow.gazeta.pl

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Dołącz do nas na Facebooku