Nie mogą sobie poradzić z jednym bezdomnym psem

Anna Gorczyca
2009-11-06 , aktualizacja: 06.11.2009 19:07
A A A Drukuj
Władze gminy Świlcza nie mogą sobie poradzić z jednym bezdomnym psem. Zdaniem mieszkańców dzieje się tak, bo gmina nie ma podpisanej umowy z żadnym ze schronisk, dlatego lepiej udawać, że problemu nie ma


- Od dłuższego czasu po Mrowli błąka się bezdomny pies. Pojawił się nie wiadomo skąd, prawdopodobnie ktoś chciał go zostawić w lesie, a on przyszedł do wsi. Pies jest chory, owrzodzony, ale radzi sobie jak może, głównie wyżerając wsiowym psom jedzenie z misek. Jakiś czas temu do wsi przyjechał weterynarz, żeby zaszczepić psy przeciwko wściekliźnie. Jedna z sąsiadek gotowa była wyłożyć 20 zł i przyprowadzić tego psa, żeby też go zaszczepić, ale weterynarz powiedział, że zrobi to tylko pod warunkiem, że kobieta wpisze się jako właścicielka zwierzęcia. Nie zgodziła się, bo nie chce ponosić odpowiedzialności za obcego psa - opowiada nam mieszkanka Mrowli.

Według niej mieszkańcy wsi kilkakrotnie zgłaszali do gminy Świlcza, że po wsi błąka się bezpański pies, że jest chory, nie szczepiony na wściekliznę, ludzie się go boją. Ktoś z gminy pojawił się nawet we wsi, ale psa nie zabrał.

- Była też policja. Powiedzieli, że "jak pies jest karmiony, to nie jest bezdomny". Pies, owszem, nie wygląda na zagłodzonego, ale stwarza zagrożenie. Zajmowanie się bezdomnymi psami należy do zadań własnych gminy. Ale nasza gmina uważa, że to bezdomne zwierzęta to nie jej problem. Zastanawiamy się, czy musi dojść do jakiejś tragedii, żeby ktoś się wreszcie zajął tym psem? Czy ktoś musi zostać przez niego zagryziony? - pyta mieszkanka Mrowli.

Zadzwoniliśmy do gminy. Wójt Wojciech Wdowik trochę z ironią zapytał: - Grypa szaleje, ludzie chorują, a wy się jednym bezdomnym psem zajmujecie?

Rozmawialiśmy także z zastępcą wójta Wiesławem Machowskim. - Pierwszy raz od pani słyszę, że jest jakiś problem z bezpańskim psem. Zorientuję się, co się dzieje, czy pies jeszcze jest w Mrowli, i spróbujemy się nim zająć - usłyszeliśmy kilka dni temu. Następnego dnia wicewójt powiedział: - Znaleźliśmy miejsce w schronisku w Mielcu. Nasz pracownik z gospodarki komunalnej pojedzie do Mrowli i zawiezie go do schroniska.

W piątek dostaliśmy wiadomość z Mrowli: Pies nadal biega po wsi.

Wiesław Machowski tłumaczy: - Nasz pracownik pojechał, ale nie udało mu się psa złapać. Uciekł. Ale uzgodniliśmy z panią, która mu daje jeść od czasu do czasu, że go zwabi na podwórko jedzeniem, a potem zamknie w komórce. A potem psa do siebie weźmie nasz pracownik. To nawet lepsze rozwiązanie niż schronisko - obiecuje wicewójt. Za kilka dni sprawdzimy, czy ktoś rzeczywiście zajął się tym psem. Jeśli się uda, to problem będą mieć rozwiązany mieszkańcy Mrowli. Ale za jakiś czas bezdomny pies, którego ktoś wyrzucił w przydrożnym lesie, pojawi się w Bratkowicach, Świlczy czy innej miejscowości. Co wtedy ? - Mam świadomość, że jest problem, który musimy rozwiązać kompleksowo. Zależy mi na tym. Powinniśmy podpisać umowę z którymś ze schronisk dla zwierząt. Spróbuję jednak przekonać radnych, żeby w przyszłorocznym budżecie zapisano pieniądze na ten cel. Mogą być z tym problemy, bo jak się zorientowałem tylko jedna gmina ma taką umowę. Ale może się uda - mówi Wiesław Machowski.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Dołącz do nas na Facebooku