Czy gmina Tyczyn jest nam niezbędna?

Artur Gernand
2009-11-18 , aktualizacja: 18.11.2009 17:57
A A A Drukuj
Pomysł włączenia do Rzeszowa całej gminy Tyczyn budzi kontrowersje. - Naprawdę potrzebne nam są te oddalone od wiele kilometrów do miasta wioski? - zastanawiają się czytelnicy "Gazety".
Znak określający nowe granice Rzeszowa po przyłączeniu Białej w 2009 roku.
Fot. Krzysztof Koch / AG
Znak określający nowe granice Rzeszowa po przyłączeniu Białej w 2009 roku.
ZOBACZ TAKŻE
Na najbliższej wtorkowej sesji rady miasta dyskutowane będą dwa projekty uchwał dotyczące zmiany granic. Władze miasta chcą, by do Rzeszowa włączyć w całości gminę Tyczyn, sołectwo Malawa oraz po kawałku Miłocina i Racławówki. Urzędnicy swój pomysł uzasadniają tym, że Rzeszów potrzebuje nowych terenów do rozwoju. - Poza tym jest zainteresowanie ze strony mieszkańców tych miejscowości wejściem do miasta - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Na rozpoczęcie procedury zmiany granic musi zgodzić się rzeszowska rada miasta. Ostateczną decyzję na temat włączenia czy też nie danej miejscowości podejmuje rada ministrów.

Pomysł kolejnych zmian granic budzi wątpliwości. - Przede wszystkim ratusz musi się zastanowić, w jaki sposób zagospodarować te tereny, które już są w mieście oraz te, które niedługo będą. Chodzi mi przede wszystkim o Budziwój - potężną miejscowość, w którą trzeba włożyć ogromne pieniądze, by choć trochę przypominała miasto. A ile trzeba byłoby wydać pieniędzy na Hermanową? Strach myśleć - uważa mieszkaniec os. Kmity, który zadzwonił do redakcji "Gazety". Również na forum gazeta.pl przeważają opinie negatywne. "Tylko Trzebownisko wchodzi w grę, pod warunkiem, że to co już przyłączone zostało należycie zagospodarowane. Tak oczywiście nie jest i długo nie będzie. Co z tego, że miasto pozyskało nowe tereny jak z nich pożytku nie robi i nie ma pomysłu na ich urbanizację. Wszystko chce budować w ścisłym centrum. To jest jakaś paranoja!" - pisze beram.

"Bez przemyślenia i bez żadnych badań. Po prostu ktoś się budzi i mówi: dzisiaj przyłączamy Tyczyn, jutro Łańcut. W tym rzeszowskim Ratuszu już od dłuższego czasu widać brak skoordynowanych działań i brak jakiejkolwiek logiki. Terenami, które powinny być przyłączone do Rzeszowa są tereny, północnego zachodu i północnego wschodu od miasta. Bo to tam ma wielkie szanse powstać jakikolwiek przemysł i chyba na to powinniśmy się nastawiać. Czyli Gmina Trzebownisko, Jasionka, Głogów MŁP, Świlcza. To są tereny przyszłościowe, a nie Tyczyn itp. Brak logiki, brak zupełny...." - uważa pawelp.

Władysław Hennig, rzeszowski architekt i urbanista jest zdania, że miasto źle podchodzi do sprawy zmiany granic. - Robi to "od strony ogona". Najpierw powinno się wyobrazić sobie to przyszłe duże miasto, zastanowić się nad jego funkcjami, a dopiero potem rozpoczynać procedurę zmiany granic. I walczyć o te tereny, które są potrzebne do realizacji ściśle określonych celów. A u nas najpierw się przyłącza, a dopiero później zastanawia się co z tym zrobić - mówi Hennig.

Podobne zdanie na temat planów miasta ma Andrzej Dec, przewodniczący klubu PO w rzeszowskiej radzie miasta, członek miejskiej komisji gospodarki przestrzennej. - Działania związane z przyłączaniem do Rzeszowa np. całej gminy Tyczyn zakrawają na nieporozumienie. Zawsze mówiłem, że zmiany granic powinno się dokonywać na podstawie jakiejś koncepcji, która ma uzasadnienie czy to ekonomiczne, czy też jakieś inne. A u nas zmiana granic polega na wyszarpywaniu po kawałku terenów sąsiednim gminom. Tworzy to zły klimat - zyskujemy fatalną opinię wśród sąsiadów. Moim zdaniem takie działania jak przyłączanie Tyczyna są trochę na wyrost i szkoda na takie zabiegi czasu. Uważam, że są one skazane z góry na niepowodzenie - mówi Dec.

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Dołącz do nas na Facebooku