"Ogrodzić nie ogrodzimy, ale kosimy, bo to nasze"

Marcin Kobiałka
2009-11-20 , aktualizacja: 20.11.2009 18:36
A A A Drukuj
Miasto nie ogrodzi cmentarza zakaźnego przy ul. Strażackiej, bo twierdzi, że nigdy tam cmentarza nie było, choć w archiwalnych dokumentach jest zaznaczony

Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta


- Jak ja to mogę skomentować? Niechciejstwo, lenistwo urzędników przechodzi ludzkie pojęcie - reaguje Wiesław Walat, prezes Stowarzyszenia Opieki nad Starym Cmentarzem w Rzeszowie, gdy przekazujemy mu wieści z ratusza.

Stowarzyszenie, którym kieruje Walat, i Rada Osiedla Drabinianka od wielu miesięcy starają się o to, by władze Rzeszowa zadbały o prawie 10-hektarową działkę przy ul. Strażackiej. Mieszkańcy twierdzą, że jeszcze sprzed I wojną światową pochowani zostali tam ludzie, którzy zmarli na cholerę.

Wiosną pisaliśmy, że działkę, na środku której stoi krzyż, rozjeżdżają ciężarówki. - To bezczeszczenie cmentarza, zero szacunku dla zmarłych - alarmowali wtedy mieszkańcy. Miasto obiecało wówczas, że działkę ogrodzi, by upamiętnić to miejsce.

Niedługo później urzędnicy zmienili zdanie. - Nie mamy żadnych dokumentów świadczących o tym, że był tam cmentarz - mówił w marcu "Gazecie" Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa.

Kilka tygodni później dowodów, że cmentarz tam jednak jest, urzędnikom dostarczyło Stowarzyszenie Opieki nad Starym Cmentarzem. W rzeszowskim Archiwum Państwowym znajdują się bowiem mapy katastralne, na których jest zaznaczone, że w tym miejscu chowano ludzi.

Działka została oczyszczona, wywieziono z niej gruz, posadzono trawę. Rada osiedla Drabinianka ucieszyła się, ale - jej zdaniem - to za mało. - Prosimy miasto, by cmentarz został ogrodzony. Chcielibyśmy, żeby postawiono jakąś tablicę upamiętniającą pochowanych tam ludzi - mówi Zenon Pacześniak, przewodniczący rady.

Także stowarzyszenie uważa, że to właściwy krok. Tymczasem miasto grodzić działki nie zamierza. - Bo nie mamy żadnych dokumentów świadczących o tym, że tam kiedyś chowano ludzi - powtarza słowa wiceprezydenta Ustrobińskiego sprzed dziewięciu miesięcy Maciej Kiczor z biura prasowego magistratu. - Przecież stowarzyszenie wiele miesięcy temu informowało o tym, że są dokumenty mówiące o tym, że cmentarz tam jest - dziwimy się.

- Powtarzam, my takich dokumentów nie mamy - odpowiada Kiczor.

- To po co porządkowaliście działkę? - nie dajemy za wygraną.

- Bo jest naszą własnością. O każdą działkę dbamy, kosimy ją, siejemy trawę, jak trzeba - mówi Kiczor.

Prezes Walat: - W ten sposób lekceważy się polską i miejską historię. Niech urzędnicy przejdą się do archiwum i popatrzą do dokumentów.

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Miasto, które nie szanuje własnej historii ekoludzik 22.11.09, 10:52

    Brak szacunku dla cmentarzy, dla historii, dla przyrody. Może ktoś myśli, że wnowoczesnym świecie to niepotrzebne. Ale na betonie nie zbuduje siętożsamości, więzi z małą ojczyzną.»

Dołącz do nas na Facebooku