"Ogrodzić nie ogrodzimy, ale kosimy, bo to nasze"
2009-11-20
, aktualizacja: 20.11.2009 18:36
Miasto nie ogrodzi cmentarza zakaźnego przy ul. Strażackiej, bo twierdzi, że nigdy tam cmentarza nie było, choć w archiwalnych dokumentach jest zaznaczony
- Jak ja to mogę skomentować? Niechciejstwo, lenistwo urzędników przechodzi ludzkie pojęcie - reaguje Wiesław Walat, prezes Stowarzyszenia Opieki nad Starym Cmentarzem w Rzeszowie, gdy przekazujemy mu wieści z ratusza.
Stowarzyszenie, którym kieruje Walat, i Rada Osiedla Drabinianka od wielu miesięcy starają się o to, by władze Rzeszowa zadbały o prawie 10-hektarową działkę przy ul. Strażackiej. Mieszkańcy twierdzą, że jeszcze sprzed I wojną światową pochowani zostali tam ludzie, którzy zmarli na cholerę.
Wiosną pisaliśmy, że działkę, na środku której stoi krzyż, rozjeżdżają ciężarówki. - To bezczeszczenie cmentarza, zero szacunku dla zmarłych - alarmowali wtedy mieszkańcy. Miasto obiecało wówczas, że działkę ogrodzi, by upamiętnić to miejsce.
Niedługo później urzędnicy zmienili zdanie. - Nie mamy żadnych dokumentów świadczących o tym, że był tam cmentarz - mówił w marcu "Gazecie" Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa.
Kilka tygodni później dowodów, że cmentarz tam jednak jest, urzędnikom dostarczyło Stowarzyszenie Opieki nad Starym Cmentarzem. W rzeszowskim Archiwum Państwowym znajdują się bowiem mapy katastralne, na których jest zaznaczone, że w tym miejscu chowano ludzi.
Działka została oczyszczona, wywieziono z niej gruz, posadzono trawę. Rada osiedla Drabinianka ucieszyła się, ale - jej zdaniem - to za mało. - Prosimy miasto, by cmentarz został ogrodzony. Chcielibyśmy, żeby postawiono jakąś tablicę upamiętniającą pochowanych tam ludzi - mówi Zenon Pacześniak, przewodniczący rady.
Także stowarzyszenie uważa, że to właściwy krok. Tymczasem miasto grodzić działki nie zamierza. - Bo nie mamy żadnych dokumentów świadczących o tym, że tam kiedyś chowano ludzi - powtarza słowa wiceprezydenta Ustrobińskiego sprzed dziewięciu miesięcy Maciej Kiczor z biura prasowego magistratu. - Przecież stowarzyszenie wiele miesięcy temu informowało o tym, że są dokumenty mówiące o tym, że cmentarz tam jest - dziwimy się.
- Powtarzam, my takich dokumentów nie mamy - odpowiada Kiczor.
- To po co porządkowaliście działkę? - nie dajemy za wygraną.
- Bo jest naszą własnością. O każdą działkę dbamy, kosimy ją, siejemy trawę, jak trzeba - mówi Kiczor.
Prezes Walat: - W ten sposób lekceważy się polską i miejską historię. Niech urzędnicy przejdą się do archiwum i popatrzą do dokumentów.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Miasto, które nie szanuje własnej historii
ekoludzik
22.11.09, 10:52
Brak szacunku dla cmentarzy, dla historii, dla przyrody. Może ktoś myśli, że wnowoczesnym świecie to niepotrzebne. Ale na betonie nie zbuduje siętożsamości, więzi z małą ojczyzną.»
Najczęściej czytane
- Kibice żużla: "Lee, zawsze będziesz jeździł z nami" [ZDJĘCIA]
- Policja szukała 5-latka, a chłopcem opiekował się ojciec
- PRz vs. inne uczelnie: czyje juwenalia lepsze? [SONDAŻ]
- Obrażenia klatki piersiowej przyczyną śmierci Richardsona
- Tragiczny wypadek Lee Richardsona [ZOBACZ WIDEO]
- "Cyrk. Twoja rozrywka, ich cierpienie". Protest przed Zalewskim
- Moja Pierwsza Komunia... Dlaczego miałam dwie i koczek...




więcej zdjęć