"Racławówkę i Kielanówkę też włączyć do Rzeszowa"

Artur Gernand
2009-11-24 , aktualizacja: 24.11.2009 19:26
A A A Drukuj
- W debacie na temat poszerzenia Rzeszowa dochodzimy do granic absurdu - grzmieli przedstawiciele opozycji w radzie miasta, krytykując prezydencki pomysł włączenia do miasta m.in. Tyczyna i Malawy. Pomimo tego do listy miejscowości, które władze miasta chcą przyłączyć, dołożyli kolejne: drugą część Racławówki i Kielanówkę
Pierwsze skrzypce w debacie nad poszerzeniem Rzeszowa grali radni PiS: Robert Kultys (z lewej) i Jacek Kiczek. - Jesteśmy jak najbardziej za zmianą granic, ale ten proces powinien być przemyślany - mówią
Fot. Krzysztof Koch / Agencja Ga
Pierwsze skrzypce w debacie nad poszerzeniem Rzeszowa grali radni PiS: Robert Kultys (z lewej) i Jacek Kiczek. - Jesteśmy jak najbardziej za zmianą granic, ale ten proces powinien być przemyślany - mówią


Rzeszów w myśl opracowanej w ratuszu koncepcji od 1 stycznia 2011 roku powinien powiększyć się o: całą gminę Tyczyn, sołectwo Malawa, część Miłocina i Racławówki. Zielone światło do rozpoczęcia procedury zmiany granic musi zawsze dać rada miasta. O tę zgodę podczas wtorkowej sesji rady nie było wcale łatwo - radni opozycyjnych klubów: PiS i PO, nie byli przekonani co do celowości włączania niektórych miejscowości.

Permanentna wola zdobywania

- Chcemy być dobrze zrozumiani. Tu nie chodzi o to, że jesteśmy przeciwni poszerzaniu naszego miasta. Jesteśmy jak najbardziej za tym. Chodzi jednak o to, aby był to proces racjonalny, logiczny i mądrze uzasadniony. O ile potrafię znaleźć uzasadnienie do przyłączenia np. drugiej części Miłocina czy Matysówki, to sensowności włączania Malawy już nie widzę - mówił Jacek Kiczek, radny PiS. Ostrzej zaatakował kolega klubowy Kiczka Robert Kultys. - W debacie na temat poszerzenia granic Rzeszowa dochodzimy do granic absurdu. Co kilka miesięcy mamy nowe propozycje. My dziś mamy permanentną wolę zdobywania - mówił. W jego przemówieniu dostało się radnemu Czesławowi Chlebkowi z klubu Rozwój Rzeszowa, który mocno bronił prezydenckiego projektu, uzasadniając m.in., że "najlepsze kierunki poszerzania miasta to te, które są skuteczne". - Radny Chlebek zaprezentował fenomenalną myśl planistyczną. Według niego mamy być zdobywcami coraz to kolejnych gmin i sołectw. Na czym mamy się zatrzymać - może na Łańcucie? Będziemy największą gminą miejską o charakterze wiejskim - ironizował Kultys. - W sprawie poszerzania Rzeszowa mamy permanentną rewolucję i wojnę ze wszystkimi naokoło. A przecież podstawą tych zmian powinna być możliwość urbanizacji danej miejscowości, a nie jedynie wola kilku mieszkańców, którzy, jak chcą mieszkać w mieście, to niech się do niego przeniosą. Miasto nie powinno być organizacją dobroczynną powołaną do przenoszenia mieszkańców wsi do miasta - krytykował radny PiS. W jego ocenie z wszystkich proponowanych przez władze miasta terenów powinno się włączyć pojedyncze sołectwa i ich części, m.in. Matysówkę i Miłocin.

Dlaczego Malawa? Tam są wody geotermalne

Prezydent i radni klubu Rozwój Rzeszowa bronili się. - Panie Kiczek, pyta pan, dlaczego Malawa. Odpowiem: a dlaczego nie? A tak serio, to myślimy o złożach wód geotermalnych, które tam się znajdują. Rzeszów mógłby je wykorzystać. Skorzystaliby na tym wszyscy - mówił Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. A radny Chlebek, który jest mieszkańcem przyłączonej Przybyszówki, informował, ile dobrego stało się w tej miejscowości po wejściu do miasta. - Poszerzenie Rzeszowa to nie tylko splendor, ale także obowiązki, konieczność wydawania dużych pieniędzy, m.in. na infrastrukturę. Na razie idzie nam to dobrze, ale należy pamiętać, że tych obowiązków będzie przybywać - ostrzegał Andrzej Dec, szef klubu PO w radzie miasta. Pomimo wielu głosów krytyki ze strony opozycji złożyła ona kilka poprawek do prezydenckich projektów. Cześć z nich zyskała akceptację rady. Przeszedł pomysł radnej Małgorzaty Rączy z PO, która zaprotestowała przeciw dzieleniu miejscowości. - Myśmy w Przybyszówce już przez to przechodzili. Najlepszym rozwiązaniem jest włączanie całych sołectw i tak powinno być w przypadku Racławówki. Należy włączyć ją całą - mówiła Rączy. Z kolei radny PiS Ludwik Szyszka zdziwił się, że miasto chce włączyć Racławówkę, a nie jest zainteresowane sąsiadującą z nią Kielanówką. Poprawka Szyszki także zdobyła poparcie rady miasta. Nie zyskał natomiast akceptacji pomysł Kultysa polegający na "odpuszczeniu" walki o Tyczyn i skoncentrowaniu się na całej gminie Krasne.

Projekty dotyczące zmian granic przeszły głosami głównie proprezydenckiego klubu Rozwój Rzeszowa. - Procedurę związaną z nowymi przyłączeniami można rozpoczynać. Konsultacje społeczne rozpoczną się prawdopodobnie jeszcze w tym roku - mówili miejscy urzędnicy. A radni z Rozwoju Rzeszowa żartowali z opozycji. - PiS i PO chciały ograniczyć zakres poszerzania, a same dodały kolejne miejscowości - komentowali w kuluarach.

artur.gernand@rzeszow.agora.pl







Podziel się

  • 27 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów