W ubiegły wtorek w Rudnej Małej koło Rzeszowa doszło do tragicznego zdarzenia. Starszy mężczyzna został przywalony pustakami na prywatnej posesji. Nie przeżył. Mężczyzna nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Policjanci ustalili, że zmarły to 60-latek z Rzeszowa. Powiadomili jego rodzinę. W sobotę miał się odbyć pogrzeb. Podczas identyfikacji zwłok rodzina oświadczyła, że... nie zna zmarłego.
Marcin Kobiałka: Jak doszło do tej pomyłki?
Paweł Międlar*: - Na miejsce tragedii pojechali policjanci z Głogowa Małopolskiego. Od sąsiadów dowiedzieli się, że mężczyzna, który zginął, to pan Andrzej, który ma około 60 lat i mieszka przy ul. Grodzisko w Rzeszowie. Nie znaliśmy nazwiska tego człowieka, w chwili wypadku nie miał przy sobie żadnego dowodu tożsamości. Informacje o śmierci policjanci z Głogowa przekazali funkcjonariuszom w Rzeszowie. Pojechali do mieszkania. Pukali, ale nikt nie otwierał. Sąsiadka powiedziała nam, że mieszka tutaj Andrzej D., który ma około 60 lat. Na tej podstawie ustaliliśmy kim jest zmarły. W środę powiadomiliśmy jego rodzinę.
I co się okazało?
- Że zmarłym jest inny mężczyzna, też pan Andrzej, ale nie D., tylko B. Obaj panowie mieszkali od jakiegoś czasu razem. Byli w podobnym wieku. Sąsiadka, która policjantom powiedziała, że mieszka tutaj Andrzej D. nic nie wspomniała o tym, że w mieszkaniu nocuje także inny pan Andrzej. Oczywiście, nie mamy za to do niej żadnych pretensji.
Pomyłki można było uniknąć. Wystarczyło, by rodzina Andrzeja D. wcześniej obejrzała zwłoki. Dlaczego zobaczyła je dopiero w sobotę?
- No właśnie. Tego zabrakło. Popełniliśmy błędy, to nie ulega wątpliwości. Policjanci zebrali za mało informacji o zmarłym mężczyźnie. Rodzina, która doświadczyła tej pomyłki, została przeproszona przez komendanta policji w Rzeszowie. Jest nam bardzo przykro. Wszczęliśmy postępowanie wyjaśniające i na dzisiaj mogę powiedzieć, że będziemy prowadzić postępowanie dyscyplinarne wobec komendanta posterunku policji w Głogowie Małopolskim. Będziemy również analizowali pracę policjantów, którzy pracowali przy tej sprawie.
* Paweł Międlar - rzecznik podkarpackiej policji
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów