Łabędź jest już pod dobrą opieką
2009-12-22
, aktualizacja: 22.12.2009 17:55
Ptak odwieziony w poniedziałek z Rzeszowa do Przemyśla jest już pod troskliwą opieką dr. Andrzeja Fedaczyńskiego w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt. We wtorek w Urzędzie Miasta Rzeszowa podjęto decyzję o dokarmianiu ptaków nad Wisłokiem
ZOBACZ TAKŻE
- Łabędzie odlatują, by uniknąć śmierci z głodu (21-12-09, 20:22)
Łabędź znaleziony w poniedziałek na moście Zamkowym został zaopatrzony przez doktora Roberta Sączawę. Ptak dostał antybiotyki i witaminy. Ma jednak złamane skrzydło i mocno uszkodzone kości.
Agnieszka Marcela, zastępczyni regionalnego dyrektora ochrony środowiska, zorganizowała transport ptaka do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt dr. Andrzeja Fedaczyńskiego w Przemyślu. Ptak dotarł tam w poniedziałek po południu.
- Przywieźli go wspaniali ludzie z regionalnej dyrekcji ochrony środowiska. Był bardzo dobrze przygotowany do podróży. Ma mocno pogruchotane kości, uszkodzone nerwy, stracił wiele krwi. Dostał kroplówkę. Na razie samodzielnie nie je i musimy go karmić. Rokowania nie są najlepsze, ale czekamy - mówi dr Fedaczyński.
Na razie nie podjęto jeszcze decyzji co do konieczności amputowania złamanego skrzydła. - Zobaczymy, co wykażą badania USG i rtg. Zrobimy wszystko, by uratować skrzydło i by ptak mógł na wiosnę samodzielnie odlecieć - tłumaczy dr Fedaczyńki. Jeżeli jednak spełni się negatywny scenariusz i trzeba będzie odjąć mu skrzydło, dr Fedaczyński zapewnia, że ptak nie pozostanie bez pomocy. Może zostać w ośrodku rehabilitacji, a może też trafić do kogoś, kto zapewni mu byt. - Ciągle odbieramy telefony od ludzi, którzy rewitalizują stare dworki i parki, mają stawy i chętnie przyjęliby niepełnosprawnego ptaka - mówi dr Fedaczyński.
W poniedziałek w Rzeszowie na osiedlach i ulicach w okolicy Wisłoka pojawiło się więcej łabędzi, które szukały ratunku przed zimnem i głodem.
- Dlatego natychmiast podjęliśmy decyzję o dokarmianiu ptaków - mówi Stanisław Homa, dyrektor Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska UM Rzeszowa. Dzięki uprzejmości pracowników przedsiębiorstwa Elewar z Załęża do urzędu trafiło siedem worków paszy dla ptaków. - Składa się z kukurydzy, pszenicy i jęczmienia. To pełnowartościowa karma. Nasi pracownicy i strażnicy miejscy rozłożyli ją obok mostów Zamkowego, Narutowicza i kładki na Bulwarach - tłumaczy Homa.
Karmę wysypano na prowizoryczne karmniki zbudowane z folii. - Mamy jeszcze zapas paszy. Jeżeli jej zabraknie, to będziemy ją dowozić - zapewnia dyrektor Homa.
Apeluje do mieszkańców, którzy latem dokarmiają ptaki nad Wisłokiem, by nie zapominali o nich w zimie. - Bo zwierzęta przyzwyczają się do karmienia, a potem, gdy jest ostra zima, to większość ludzi rezygnuje ze spacerów nad Wisłokiem - mówi Homa.
Agnieszka Marcela, zastępczyni regionalnego dyrektora ochrony środowiska, zorganizowała transport ptaka do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt dr. Andrzeja Fedaczyńskiego w Przemyślu. Ptak dotarł tam w poniedziałek po południu.
- Przywieźli go wspaniali ludzie z regionalnej dyrekcji ochrony środowiska. Był bardzo dobrze przygotowany do podróży. Ma mocno pogruchotane kości, uszkodzone nerwy, stracił wiele krwi. Dostał kroplówkę. Na razie samodzielnie nie je i musimy go karmić. Rokowania nie są najlepsze, ale czekamy - mówi dr Fedaczyński.
Na razie nie podjęto jeszcze decyzji co do konieczności amputowania złamanego skrzydła. - Zobaczymy, co wykażą badania USG i rtg. Zrobimy wszystko, by uratować skrzydło i by ptak mógł na wiosnę samodzielnie odlecieć - tłumaczy dr Fedaczyńki. Jeżeli jednak spełni się negatywny scenariusz i trzeba będzie odjąć mu skrzydło, dr Fedaczyński zapewnia, że ptak nie pozostanie bez pomocy. Może zostać w ośrodku rehabilitacji, a może też trafić do kogoś, kto zapewni mu byt. - Ciągle odbieramy telefony od ludzi, którzy rewitalizują stare dworki i parki, mają stawy i chętnie przyjęliby niepełnosprawnego ptaka - mówi dr Fedaczyński.
W poniedziałek w Rzeszowie na osiedlach i ulicach w okolicy Wisłoka pojawiło się więcej łabędzi, które szukały ratunku przed zimnem i głodem.
- Dlatego natychmiast podjęliśmy decyzję o dokarmianiu ptaków - mówi Stanisław Homa, dyrektor Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska UM Rzeszowa. Dzięki uprzejmości pracowników przedsiębiorstwa Elewar z Załęża do urzędu trafiło siedem worków paszy dla ptaków. - Składa się z kukurydzy, pszenicy i jęczmienia. To pełnowartościowa karma. Nasi pracownicy i strażnicy miejscy rozłożyli ją obok mostów Zamkowego, Narutowicza i kładki na Bulwarach - tłumaczy Homa.
Karmę wysypano na prowizoryczne karmniki zbudowane z folii. - Mamy jeszcze zapas paszy. Jeżeli jej zabraknie, to będziemy ją dowozić - zapewnia dyrektor Homa.
Apeluje do mieszkańców, którzy latem dokarmiają ptaki nad Wisłokiem, by nie zapominali o nich w zimie. - Bo zwierzęta przyzwyczają się do karmienia, a potem, gdy jest ostra zima, to większość ludzi rezygnuje ze spacerów nad Wisłokiem - mówi Homa.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Łabędź jest już pod dobrą opieką
ekoludzik
22.12.09, 18:21
"We wtorek w Urzędzie Miasta Rzeszowa podjęto decyzję o dokarmianiu ptakównad Wisłokiem"Jasne, zniechęcajmy ptaki do naturalnych migracji, do samodzielnego zdobywaniapożywienia. Przyjdą »
Najczęściej czytane
- Kibice żużla: "Lee, zawsze będziesz jeździł z nami" [ZDJĘCIA]
- Policja szukała 5-latka, a chłopcem opiekował się ojciec
- PRz vs. inne uczelnie: czyje juwenalia lepsze? [SONDAŻ]
- Obrażenia klatki piersiowej przyczyną śmierci Richardsona
- Tragiczny wypadek Lee Richardsona [ZOBACZ WIDEO]
- "Cyrk. Twoja rozrywka, ich cierpienie". Protest przed Zalewskim
- Moja Pierwsza Komunia... Dlaczego miałam dwie i koczek...




więcej zdjęć