Niedźwiedź w Przemyślu. Uciekł z ukraińskiego zoo?

Anna Gorczyca
2010-01-08 , aktualizacja: 08.01.2010 20:31
A A A Drukuj
W piątek przed południem niedźwiedź pojawił się na obrzeżach Przemyśla. Przez cały dzień tropili go policjanci i strażnicy miejscy. Być może uciekł z prywatnego ogrodu zoologicznego w Samborze na Ukrainie

Fot. Hubert Nowak
Pierwsze informacje o tym, że na przedmieściach Przemyśla pojawił się niedźwiedź, traktowane były w kategoriach żartu. - Niedźwiedź w Przemyślu? Zszedł z pomnika na rynku? Czy z herbu? - słyszeliśmy. Wiele osób podejrzewało, że może w mieście odbywa się jakiś happening związany z herbem. Przemyśl ma w herbie niedźwiedzia, a jego pomnik znajduje się na rynku. Okazało się jednak, że informacja o żywym misiu jest prawdziwa. - W południe dostaliśmy zgłoszenie, że w rejonie ul. Lwowskiej pojawił się niedźwiedź - wyjaśnia Mirosław Dyjak, rzecznik przemyskiej policji. Zwierzę ważące ok. 100 kg było widziane wcześniej w okolicy Okrężnej, tam próbowało przez ogrodzenie dostać się na jedną z posesji. Potem miś przeszedł w kierunku Medyki. Próbował przejść przez nasyp kolejowy w rejonie ul. Lwowskiej. Później wszedł do dużego sadu. - Niedźwiadek wydaje się trochę zagubiony. Przemieszcza się po terenie niezabudowanym, a my pilnujemy, żeby nikt nie zbliżył się do niego - dodawał rzecznik policji. W ślad za misiem szli policjanci i strażnicy miejscy. W międzyczasie trwały gorączkowe ustalenia, co dalej zrobić z misiem. - Czekamy na decyzje służb weterynaryjnych - mówili policjanci.

- W tej chwili to zabłąkane zwierzę, które może zagrażać ludziom. Wydałam zgodę na uśpienie i przewiezienie go w bezpieczne miejsce. Na miejscu wszelkie decyzje będzie podejmował powiatowy lekarz weterynarii - informuje Magdalena Grabowska, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Ustalono, że niedźwiedź trafi do lecznicy weterynaryjnej Andrzeja Fedaczyńskiego w Przemyślu. - Akurat w czwartek zakończyliśmy budowę nowej woliery dla dużych ssaków. Tyle co wykonane zostały ostatnie spawy na klatce. Była przygotowana dla wilka, więc musieliśmy trochę wzmocnić ją łańcuchami, ale wymościliśmy ją sianem, przygotowaliśmy mięso. Mamy gdzie misia trzymać - mówi doktor Fedaczyński. Wspólnie z lekarzem z powiatowego inspektoratu weterynarii w Przemyślu ustalili dawkę środka usypiającego. Do misia strzelać miało dwóch myśliwych. Przed godz. 17 jeden z nich oddał strzał. Przez dłuższy czas nie było wiadomo, czy strzał jest celny, bo miś nadal chodził po sadzie. - Zwierzę jest tak podekscytowane, że wyliczona przez nas dawka mogła nie zadziałać. Na miejscu jest mój syn, ma ze sobą dodatkowe dawki leku, jeśli będzie trzeba, to je poda - wyjaśnia Fedaczyński.

A rzecznik policji dodaje: - Sytuacja jest trudna, jest już ciemno, a do misia trzeba podjechać samochodem terenowym, bo nikt nie zaryzykuje podejścia bliżej.

W kolejnych godzinach miś dostał następną dawkę środka usypiającego. Ale zwierzę było bardzo pobudzone albo wcześniejsze dawki nie zadziałały, bo o godz. 19 niedźwiedź w dalszym ciągu nie spał. Weterynarze przygotowywali się do podania trzeciej dawki.

Trzecia dawka również nie zadziałała. Ale na miejsce przybyli specjliści od dużych drapieżników m.in. z Bieszczadzkiego Parku Narodowego i zdecydowali, że misiowi trzeba podać dawke innego specyfiku. Mają nadzieję, że ten środek wreszcie zadziała.

- Teren jest otoczony, tak aby niedźwiedź się nie wydostał, będziemy czekać aż uśnie i można go będzie przewieźć do lecznicy - mówi Dyjak.

Pojawiła się też pogłoska, że zwierzę uciekło z prywatnego zoo w Samborze na Ukrainie.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów