Sondaż. Ferenc i nikt poza tym. Konkurencja śpi

Małgorzata Bujara
2010-01-15 , aktualizacja: 14.01.2010 19:41
A A A Drukuj
Wyniki naszego sondażu nie pozostawiają żadnych wątpliwości: w wyborach na prezydenta Rzeszowa szanse na zwycięstwo ma tylko Tadeusz Ferenc. - Jedynowładztwo to dla miasta zdecydowanie złe rozwiązanie - mówi radny PO Andrzej Dec
Tadeusz Ferenc
Fot. Franciszek Mazur / AG
Tadeusz Ferenc


Te badania tylko potwierdzają to, o czym podskórnie wiadomo od dawna. Prezydent Tadeusz Ferenc ma tak silną pozycję, że inni nie sięgają mu nawet do pięt.

Spójrzmy na wyniki sondażu. Zapytani o to, na kogo oddaliby swój głos w wyborach, rzeszowianie w znakomitej większości wymieniają tylko to nazwisko. Ferenc zbiera aż 69,8 proc. głosów. Jego najgorętszymi zwolennikami są ludzie w wieku 40-59 lat, kobiety oraz osoby ze średnim wykształceniem.

Żadna partia nie podała dotąd nazwisk swoich kandydatów. To znacząco osłabia ich pozycję, bo o wykreowaniu godnego przeciwnika dla obecnego prezydenta trzeba było myśleć już trzy lata temu, na początku tej kadencji, w którą Ferenc wkroczył triumfalnie. Znokautował przecież wtedy swoich kontrkandydatów.

Ale giełda ciągle pulsuje i powtarza się na niej kilka nazwisk. Np. wśród ewentualnych kandydatów PO wymienia się Barbarę Kuźniar-Jabłczyńską. Ankieterzy PBS DGA zapytali, czy rzeszowianie zagłosowaliby na nią. Gotowość taką wyraziło zaledwie 2,7 proc. osób. Więcej w badaniu uzbierał nawet bezimienny, inny kandydat lewicy - 2,8 proc.

A co z PiS-em? Ta partia, która święci triumfy w skali województwa, dotąd nie zdecydowała się, kogo wystawi w wyścigu do fotela prezydenta Rzeszowa. Mówi się o kilku nazwiskach. M.in. wymieniany jest Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2.

Na jaki wynik może liczyć? To marne 4,3 proc. PiS Rzeszów wyraźnie odpuścił. Rozmawiamy na ten temat z jednym z działaczy tej partii, który prosi o anonimowość: - Rzeszów przez moją partię został odstawiony na boczny tor. PiS nie ma twarzy w mieście. Mamy wprawdzie posła Andrzeja Szlachtę. Ale on z racji swojej funkcji zajmuje się sprawami większego kalibru. Rzeszowem przy okazji. Proszę zaś spojrzeć, kto jest promowany, kto biega do telewizji, radia. To są wszystko ludzie z powiatów, spoza Rzeszowa. To oni dziś kierują partią w regionie. Wyrazistym liderem, wiceszefem partii, jest Stanisław Ożóg z Sokołowa Młp. Liczą się jeszcze Kazimierz Moskal z Ropczyc, czy Kazimierz Gołojuch z Czarnej pod Łańcutem - słyszymy.

Rzeszów odpuściła także Platforma Obywatelska. Jeden z jej liderów, który odpowiada za wybory, poseł Tomasz Kulesza z Jarosławia bardzo tej sytuacji żałuje. I deklaruje: - Na pewno o Rzeszowie nie zapomnimy. To miasto powinno mieć jak najmocniejsze szeregi. Ale jakoś od lat tak się składa, że w Rzeszowie nie mamy wyrazistego lidera. Dlaczego tak się dzieje? To pytanie do najbardziej do tego miasta zbliżonych posłów: Zbyszka Rynasiewicza i Janka Tomaki - uważa poseł Kulesza. - Trwa taki rzeszowski impas, z którego trudno nam się wyrwać: Ferenc ma uznanie w różnorodnych kręgach społecznych. I trudno znaleźć groźnego dla niego przeciwnika. Dlatego my w Platformie podczas rozpoczynających się właśnie wyborów wewnętrznych musimy kierownictwo partii zbliżyć do Rzeszowa.

Badanie przeprowadzone przez PBS DGA w dniach 13-20 grudnia 2009 r. na reprezentatywnej 501-osobowej próbie dorosłych mieszkańców Rzeszowa.

Podziel się

  • 149 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Dołącz do nas na Facebooku