Jan Bury, lider podkarpackiego PSL
2010-01-15
, aktualizacja: 15.01.2010 10:28
ZOBACZ TAKŻE
- Nie ma jak w Rzeszowie (15-01-10, 18:51)
- Sondaż. Ferenc i nikt poza tym. Konkurencja śpi (15-01-10, 01:00)
Myśmy trzy lata temu poparli Ferenca w pierwszej turze. Uznaliśmy, nie bacząc na konotacje polityczne, że jako prezydent radzi sobie dobrze. Kwiaty, chodniki, trawniki. To się ludziom podoba. Nawet miejscowa hierarchia kościelna ma o nim bardzo dobre zdanie.
Pomyślałem więc: po co iść pod prąd? Trzeba uznać, że to dobry zawodnik i poprzeć go.
Dziś nie określamy się jeszcze, co zrobimy. Sam Ferenc jeszcze nie powiedział jednoznacznie, czy kandyduje. Zapytałem go o to parę tygodni temu, powiedział, że jeszcze o tym nie myślał.
Jeśli będzie kandydował, to nie ma w tej chwili kontrkandydata.
On uprawia styl, który się ludziom podoba. Taki szeryfowski: jeździ po osiedlach, bierze ze sobą dziesięciu urzędników. I ich tam ruga na sali. Takie widowiska ludziom się podobają. On jest decyzyjny, twardy, stanowczy, a zarazem można do niego pójść, poskarżyć się. On przyjmie wszystkich. I biedną kobietę i dostojnego gościa. Poza tym dotąd nie miał poważnej wpadki, żadne afery się za nim nie ciągną. Lubią go też media. W Warszawie dość ciepło się do niego odnoszą. Z czasów poselskich pozostały mu kontakty. Jest przekonujący, dobrze mu idzie ściąganie unijnych funduszy.
Dlatego my dziś nie wykluczamy różnych rozwiązań: jeśli Ferenc wystartuje to być może go poprzemy. A jeśli nie to bierzemy pod uwagę kandydata koalicyjnego z PO, albo własnego, np. Aleksandra Bentkowskiego.
Pomyślałem więc: po co iść pod prąd? Trzeba uznać, że to dobry zawodnik i poprzeć go.
Dziś nie określamy się jeszcze, co zrobimy. Sam Ferenc jeszcze nie powiedział jednoznacznie, czy kandyduje. Zapytałem go o to parę tygodni temu, powiedział, że jeszcze o tym nie myślał.
Jeśli będzie kandydował, to nie ma w tej chwili kontrkandydata.
On uprawia styl, który się ludziom podoba. Taki szeryfowski: jeździ po osiedlach, bierze ze sobą dziesięciu urzędników. I ich tam ruga na sali. Takie widowiska ludziom się podobają. On jest decyzyjny, twardy, stanowczy, a zarazem można do niego pójść, poskarżyć się. On przyjmie wszystkich. I biedną kobietę i dostojnego gościa. Poza tym dotąd nie miał poważnej wpadki, żadne afery się za nim nie ciągną. Lubią go też media. W Warszawie dość ciepło się do niego odnoszą. Z czasów poselskich pozostały mu kontakty. Jest przekonujący, dobrze mu idzie ściąganie unijnych funduszy.
Dlatego my dziś nie wykluczamy różnych rozwiązań: jeśli Ferenc wystartuje to być może go poprzemy. A jeśli nie to bierzemy pod uwagę kandydata koalicyjnego z PO, albo własnego, np. Aleksandra Bentkowskiego.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Doda w Rzeszowie zaśpiewa dla transplantologii




