Miasto jest przygotowane na dokarmianie ptaków
01.12.2010
, aktualizacja: 30.11.2010 19:13
Tej zimy ptaki na rzeszowskim zalewie nie będą ginąć z głodu. Wydział Ochrony Środowiska urzędu miasta już przygotował pieniądze na zakup karmy.
- Ale mimo to apelujemy do rzeszowian, którzy przyzwyczaili ptaki do dokarmiania, by nie zapominali o nich zimą - mówi Stanisław Homa, szef Wydziału Ochrony Środowiska.
Na zalewie i poniżej rzeszowskiej zapory zimuje dużo ptaków. Głównie kaczki i łabędzie. O ile te pierwsze nie mają zwyczaju odlatywania na zimę, to łabędzie zostają u nas tylko dlatego, że przez okres lata są dokarmiane przez spacerujących po Bulwarach i po brzegu zalewu.
- To błąd, bo ptaków latem w ogóle nie powinno się dokarmiać. Po prostu przyzwyczajają się do tego i zamiast odlecieć, zostają tu, gdzie nie brakuje im pokarmu. A, niestety, zimą większość ludzi zapomina o ptakach i zaczyna się dramat. Umierają z głodu i zimna - mówi Stanisław Homa.
Tak było poprzedniej zimy, kiedy podczas fali arktycznych mrozów osłabione i głodne łabędzie próbowały odlatywać. Dla niektórych kończyło się to tragicznie. Jeden z łabędzi złamał skrzydło, uderzając o balustradę mostu zamkowego, inne lądowały na drogach i na osiedlach w okolicy Wisłoka.
- To my, ludzie, odpowiadamy za los tych ptaków. Niestety, kiedy przychodzi sroga zima, ludzie przestają przychodzić i dokarmiać je. Zdesperowane ptaki próbują odlecieć w poszukiwaniu pokarmu, ale z reguły są już na to za słabe - tłumaczył dr Robert Sączawa z Tyczyna, który ma umowę z miastem na opiekę nad dzikimi zwierzętami potrzebującymi pomocy i ratował łabędzie poprzedniej zimy na terenie Rzeszowa. Ptak ze złamanym skrzydłem trafił do Przemyśla do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt dra Andrzeja Fedaczyńskiego.
Wydział Ochrony Środowiska UM w Rzeszowie awaryjnie kupił zboże i do końca zimy ptaki nad Wisłokiem były dokarmiane.
- Tej zimy chcemy uniknąć takich sytuacji. Niestety, nasze apele z poprzedniej zimy nie trafiły do wszystkich i część spacerujących w okolicy Wisłoka i zalewu nadal dokarmiała latem ptaki. Liczymy się z tym, że nie odlecą, i już teraz zarezerwowaliśmy trochę pieniędzy na zakup dla nich karmy na najcięższą zimę - mówi Stanisław Homa.
Wydział ma na zakup karmy ponad 2 tys. zł. Będzie to ziarno nienadające się już do konsumpcji dla ludzi. Dokarmiania jeszcze nie rozpoczęto, ale miasto jest przygotowane na srogie mrozy.
- Na razie zalew nie zamarzł i ptaki mają jeszcze sporo pokarmu w zaroślach na jego powierzchni, ale jak tylko lód skuje zbiornik, będziemy wywozić ziarno. Jest ono pełnowartościowe, bo to ziarno, które zamiata się np. w miejscach rozładunku, w okolicy urządzeń czyszczących, a także zboże, które wraca z laboratoriów po badaniach. Dla ludzi się nie nadaje, ale dla ptaków jak najbardziej - wyjaśnia Stanisław Homa.
Zapewnia, że jeżeli dwa tysiące nie wystarczą, to znajdą się kolejne pieniądze. Tak, by ziarna wystarczyło na całą zimę.
Poprzedniej zimy miasto kupowało ziarno w firmie Elewarr i podobnie ma być teraz.
Szef Wydziału Ochrony Środowiska po raz kolejny apeluje do rzeszowian, którzy dokarmiają ptaki latem, by nie zapominali o tym w zimie. - Bo zwierzęta zaufały człowiekowi, przyzwyczaiły się do tego, że jedzenia im nie brakuje. Nie odleciały i liczą na nas, ale często kończy się to dla nich tragicznie - mówi.
Gdy zalew zamarza, ptaki przenoszą się poniżej zapory na Wisłoku. Na dokarmianie wyznaczono dwa miejsca: w okolicy kładki dla pieszych na Bulwarach i w okolicy mostu Zamkowego.
Tym, którzy mimo silnych mrozów nie zostawią ptaków samym sobie, przypominamy rady dra Andrzeja Fedaczyńskiego z Przemyśla. - Chleb powinniśmy gromadzić wcześniej, suszyć go. Łabędzie można także dokarmiać ziarnem lub marchewką: w całości i niegotowaną. Te ptaki doskonale sobie z nią radzą.
Na zalewie i poniżej rzeszowskiej zapory zimuje dużo ptaków. Głównie kaczki i łabędzie. O ile te pierwsze nie mają zwyczaju odlatywania na zimę, to łabędzie zostają u nas tylko dlatego, że przez okres lata są dokarmiane przez spacerujących po Bulwarach i po brzegu zalewu.
- To błąd, bo ptaków latem w ogóle nie powinno się dokarmiać. Po prostu przyzwyczajają się do tego i zamiast odlecieć, zostają tu, gdzie nie brakuje im pokarmu. A, niestety, zimą większość ludzi zapomina o ptakach i zaczyna się dramat. Umierają z głodu i zimna - mówi Stanisław Homa.
Tak było poprzedniej zimy, kiedy podczas fali arktycznych mrozów osłabione i głodne łabędzie próbowały odlatywać. Dla niektórych kończyło się to tragicznie. Jeden z łabędzi złamał skrzydło, uderzając o balustradę mostu zamkowego, inne lądowały na drogach i na osiedlach w okolicy Wisłoka.
- To my, ludzie, odpowiadamy za los tych ptaków. Niestety, kiedy przychodzi sroga zima, ludzie przestają przychodzić i dokarmiać je. Zdesperowane ptaki próbują odlecieć w poszukiwaniu pokarmu, ale z reguły są już na to za słabe - tłumaczył dr Robert Sączawa z Tyczyna, który ma umowę z miastem na opiekę nad dzikimi zwierzętami potrzebującymi pomocy i ratował łabędzie poprzedniej zimy na terenie Rzeszowa. Ptak ze złamanym skrzydłem trafił do Przemyśla do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt dra Andrzeja Fedaczyńskiego.
Wydział Ochrony Środowiska UM w Rzeszowie awaryjnie kupił zboże i do końca zimy ptaki nad Wisłokiem były dokarmiane.
- Tej zimy chcemy uniknąć takich sytuacji. Niestety, nasze apele z poprzedniej zimy nie trafiły do wszystkich i część spacerujących w okolicy Wisłoka i zalewu nadal dokarmiała latem ptaki. Liczymy się z tym, że nie odlecą, i już teraz zarezerwowaliśmy trochę pieniędzy na zakup dla nich karmy na najcięższą zimę - mówi Stanisław Homa.
Wydział ma na zakup karmy ponad 2 tys. zł. Będzie to ziarno nienadające się już do konsumpcji dla ludzi. Dokarmiania jeszcze nie rozpoczęto, ale miasto jest przygotowane na srogie mrozy.
- Na razie zalew nie zamarzł i ptaki mają jeszcze sporo pokarmu w zaroślach na jego powierzchni, ale jak tylko lód skuje zbiornik, będziemy wywozić ziarno. Jest ono pełnowartościowe, bo to ziarno, które zamiata się np. w miejscach rozładunku, w okolicy urządzeń czyszczących, a także zboże, które wraca z laboratoriów po badaniach. Dla ludzi się nie nadaje, ale dla ptaków jak najbardziej - wyjaśnia Stanisław Homa.
Zapewnia, że jeżeli dwa tysiące nie wystarczą, to znajdą się kolejne pieniądze. Tak, by ziarna wystarczyło na całą zimę.
Poprzedniej zimy miasto kupowało ziarno w firmie Elewarr i podobnie ma być teraz.
Szef Wydziału Ochrony Środowiska po raz kolejny apeluje do rzeszowian, którzy dokarmiają ptaki latem, by nie zapominali o tym w zimie. - Bo zwierzęta zaufały człowiekowi, przyzwyczaiły się do tego, że jedzenia im nie brakuje. Nie odleciały i liczą na nas, ale często kończy się to dla nich tragicznie - mówi.
Gdy zalew zamarza, ptaki przenoszą się poniżej zapory na Wisłoku. Na dokarmianie wyznaczono dwa miejsca: w okolicy kładki dla pieszych na Bulwarach i w okolicy mostu Zamkowego.
Tym, którzy mimo silnych mrozów nie zostawią ptaków samym sobie, przypominamy rady dra Andrzeja Fedaczyńskiego z Przemyśla. - Chleb powinniśmy gromadzić wcześniej, suszyć go. Łabędzie można także dokarmiać ziarnem lub marchewką: w całości i niegotowaną. Te ptaki doskonale sobie z nią radzą.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Miasto jest przygotowane na dokarmianie ptaków
sceptyk31
01.12.10, 15:32
Do purysty językowego - oczywiście prawidłowo to brzmi Gmina Miejska Rzeszów , skoro Cię "miasto" razi do może zaproponuj uzywanie słowa "gmina" ? A same działania bardzo pozyteczne, może»
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta




