Nowe atrakcje w Rzeszowie - dwa parki linowe
13.05.2011
, aktualizacja: 14.05.2011 13:35
Dwa parki linowe powstały niemal jednocześnie w Rzeszowie. W niedzielę oficjalne otwarcie na ul. Rodzinnej, we wtorek na Olszynkach. Wśród atrakcji tybetańskie mostki i bujanie na linach parę metrów nad ziemią.
Jak zagospodarować zielony, zadrzewiony teren w samym centrum miasta, który ma jednak poważną wadę - jest regularnie zalewany przez Wisłok? Pomysł parku linowego wydawał się idealny. Konstrukcje z drewnianych platform i lin zawieszone na wysokości kilku metrów pośród drzew mają szansę obronić się przed wodą.
Na ten pomysł wpadła Paulina Bedrejczuk, właścicielka firmy Linoskoczek, która wybudowała już park linowy w Krośnie. Ze swoim pomysłem poszła do urzędu miasta. Urzędnicy mu przyklasnęli, ale Olszynek jej nie wydzierżawili. Ogłosili przetarg, potem drugi. Ceny dla Linoskoczka okazały się za wysokie. Wygrała inna firma, która też rozpoczęła budowę parku linowego.
Bedrejczuk nie zrezygnowała jednak i postanowiła ulokować swój park linowy w innym miejscu. Znalazła lasek przy ul. Rodzinnej (boczna al. Sikorskiego).
Park linowy działa tam już od tygodnia, ale otwarto na razie tylko jedną trasę. W niedzielę o godz. 11 nastąpi otwarcie całości - wszystkich trzech tras. Mają różny stopień trudności - jedna jest przeznaczona dla dzieci mających powyżej 120 cm wzrostu (tu platformy zawieszone są na wysokości tylko od 1 do 4 m nad ziemią), dwie pozostałe są dla dorosłych: zielona - łatwa i pomarańczowa - trudna. Najwyższe platformy wiszą na nich na wysokości ok. 15 m. Można na nich spotkać w sumie 44 wymagające sprawności ćwiczenia w formie przeszkód do pokonania. Mosty, kładki, belki, zjazdy zawieszone są na wysokości od 3 do nawet 12 m.
W parku mogą bawić się także mniejsze dzieci - ale tylko pod opieką rodziców lub instruktora. - W ciągu tygodnia dojdzie jeszcze duży plac zabaw i mała gastronomia - zapowiadają właściciele parku. Paulina Bedrejczuk to głowa całego przedsięwzięcia, ale prawą ręką jest jej mąż Maciej Bedrejczuk, który zajmuje się wspinaczką. To on zaprojektował i wybudował park przy ul. Rodzinnej. - Nad bezpieczeństwem wspinających się czuwają doświadczeni instruktorzy wspinacze - uspokaja nieprzekonanych. Ceny wstępu na poszczególne trasy - 15-25 zł.
Park linowy na Olszynkach zostanie otwarty we wtorek o godz. 10. Również ma trzy trasy, a na nich 35 platform i przeszkód, zawieszonych na wysokości minimum 6 m. - Chwytając się liny, można niczym Tarzan przenieść się na inną platformę, są mostki tybetańskie [pomiędzy dwoma drzewami są rozciągnięte dwie liny, po których należy przejść, trzymając się górnej, a nogami idąc po dolnej - przyp. red.], jest też sześć bardzo lubianych zjazdów tyrolskich - opowiada Tomasz Moszczak, jeden ze współwłaścicieli parku linowego na Olszynkach.
Dodaje, że park będzie się rozwijał. Wkrótce powstanie wersja parku dla małych dzieci (teraz wstęp jest tylko dla tych mających powyżej 140 cm wzrostu), a także plac zabaw i bar. Czy nie obawia się, że kolejna powódź może zniszczyć inwestycję? - Mam nadzieję, że wielkiej powodzi już nie będzie. Jeśli woda podmyje Olszynki, zawieszone na wysokości 6 m platformy powinny pozostać suche. A bar? To będzie pływający bar. Chcemy umieścić go na platformie z beczkami pod spodem. Jeśli przyjdzie woda, beczki uniosą knajpkę - wyjaśnia właściciel. Chce także zainwestować w oświetlenie parku, aby można było z niego korzystać do godz. 22.
Na razie park będzie czynny codziennie od godz. 10 do zmierzchu. Ceny - od 13 zł. Dla Tomasza Moszczaka wspinaczka to pasja, a wysokość - naturalne środowisko. Ma na swoim koncie górskie wyprawy na całym świecie - w Ameryce Południowej, Azji, Afryce, Europie. W ubiegłym roku zdobył najwyższy wulkan świata - Ojos del Salado (6893 m) położony w Andach, w Chile. - Stąd też wziął się pomysł na otwarcie parku linowego. Poza tym chcę, żeby w Rzeszowie coś się działo - mówi.
Czy zabawa w parku linowym jest bezpieczna? Właściciele tych atrakcji zapewniają, że chodzenie po platformach i zwisanie na linach kilka metrów nad ziemią nie jest bardziej niebezpieczne niż chodzenie po ulicach. Zanim wejdziemy między konary drzew, zostaniemy przeszkoleni przez instruktorów. Na ich pomoc możemy też liczyć w każdym momencie naszej przygody w parku linowym. Jeśli zdecydujemy, że nie chcemy kontynuować wspinaczki, instruktor bezpiecznie sprowadzi nas na dół.
Na ten pomysł wpadła Paulina Bedrejczuk, właścicielka firmy Linoskoczek, która wybudowała już park linowy w Krośnie. Ze swoim pomysłem poszła do urzędu miasta. Urzędnicy mu przyklasnęli, ale Olszynek jej nie wydzierżawili. Ogłosili przetarg, potem drugi. Ceny dla Linoskoczka okazały się za wysokie. Wygrała inna firma, która też rozpoczęła budowę parku linowego.
Bedrejczuk nie zrezygnowała jednak i postanowiła ulokować swój park linowy w innym miejscu. Znalazła lasek przy ul. Rodzinnej (boczna al. Sikorskiego).
Park linowy działa tam już od tygodnia, ale otwarto na razie tylko jedną trasę. W niedzielę o godz. 11 nastąpi otwarcie całości - wszystkich trzech tras. Mają różny stopień trudności - jedna jest przeznaczona dla dzieci mających powyżej 120 cm wzrostu (tu platformy zawieszone są na wysokości tylko od 1 do 4 m nad ziemią), dwie pozostałe są dla dorosłych: zielona - łatwa i pomarańczowa - trudna. Najwyższe platformy wiszą na nich na wysokości ok. 15 m. Można na nich spotkać w sumie 44 wymagające sprawności ćwiczenia w formie przeszkód do pokonania. Mosty, kładki, belki, zjazdy zawieszone są na wysokości od 3 do nawet 12 m.
W parku mogą bawić się także mniejsze dzieci - ale tylko pod opieką rodziców lub instruktora. - W ciągu tygodnia dojdzie jeszcze duży plac zabaw i mała gastronomia - zapowiadają właściciele parku. Paulina Bedrejczuk to głowa całego przedsięwzięcia, ale prawą ręką jest jej mąż Maciej Bedrejczuk, który zajmuje się wspinaczką. To on zaprojektował i wybudował park przy ul. Rodzinnej. - Nad bezpieczeństwem wspinających się czuwają doświadczeni instruktorzy wspinacze - uspokaja nieprzekonanych. Ceny wstępu na poszczególne trasy - 15-25 zł.
Park linowy na Olszynkach zostanie otwarty we wtorek o godz. 10. Również ma trzy trasy, a na nich 35 platform i przeszkód, zawieszonych na wysokości minimum 6 m. - Chwytając się liny, można niczym Tarzan przenieść się na inną platformę, są mostki tybetańskie [pomiędzy dwoma drzewami są rozciągnięte dwie liny, po których należy przejść, trzymając się górnej, a nogami idąc po dolnej - przyp. red.], jest też sześć bardzo lubianych zjazdów tyrolskich - opowiada Tomasz Moszczak, jeden ze współwłaścicieli parku linowego na Olszynkach.
Dodaje, że park będzie się rozwijał. Wkrótce powstanie wersja parku dla małych dzieci (teraz wstęp jest tylko dla tych mających powyżej 140 cm wzrostu), a także plac zabaw i bar. Czy nie obawia się, że kolejna powódź może zniszczyć inwestycję? - Mam nadzieję, że wielkiej powodzi już nie będzie. Jeśli woda podmyje Olszynki, zawieszone na wysokości 6 m platformy powinny pozostać suche. A bar? To będzie pływający bar. Chcemy umieścić go na platformie z beczkami pod spodem. Jeśli przyjdzie woda, beczki uniosą knajpkę - wyjaśnia właściciel. Chce także zainwestować w oświetlenie parku, aby można było z niego korzystać do godz. 22.
Na razie park będzie czynny codziennie od godz. 10 do zmierzchu. Ceny - od 13 zł. Dla Tomasza Moszczaka wspinaczka to pasja, a wysokość - naturalne środowisko. Ma na swoim koncie górskie wyprawy na całym świecie - w Ameryce Południowej, Azji, Afryce, Europie. W ubiegłym roku zdobył najwyższy wulkan świata - Ojos del Salado (6893 m) położony w Andach, w Chile. - Stąd też wziął się pomysł na otwarcie parku linowego. Poza tym chcę, żeby w Rzeszowie coś się działo - mówi.
Czy zabawa w parku linowym jest bezpieczna? Właściciele tych atrakcji zapewniają, że chodzenie po platformach i zwisanie na linach kilka metrów nad ziemią nie jest bardziej niebezpieczne niż chodzenie po ulicach. Zanim wejdziemy między konary drzew, zostaniemy przeszkoleni przez instruktorów. Na ich pomoc możemy też liczyć w każdym momencie naszej przygody w parku linowym. Jeśli zdecydujemy, że nie chcemy kontynuować wspinaczki, instruktor bezpiecznie sprowadzi nas na dół.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Nowe atrakcje w Rzeszowie - dwa parki linowe
jasioplo
14.05.11, 14:49
do narzekających:1. chyba nie wiecie jak wygląda "działanie" parku linowego skoro już piszecie o jakiś strasznych wypadkach w przyszłości czy nawet "złamanych kręgosłupach" ! 2. nie wiem co »
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta






więcej zdjęć