Co robić w weekend? Tajemnicze jarosławskie podziemia

Anna Gorczyca
20.05.2011 , aktualizacja: 21.05.2011 12:37
A A A Drukuj
Jarosław - miasto z jedną z najpiękniejszych renesansowych kamienic w Polsce, Czarną Kaplicą i podziemną trasą - jest kolejną naszą propozycją na weekendowy wyjazd

Fot. Maciej Rałowski / Agencja G
Dawno temu, gdy Jarosław był często najeżdżany przez Tatarów, mieszkańcy ukrywali się w piwnicach pod kamienicami.

Każdy zabierał ze sobą to, co miał najcenniejszego. Podczas jednego z najazdów schronił się tam także szewc ze swoją rodziną. Zabrał ze sobą narzędzia z warsztatu - m.in. kopyta i dratwy, ale nie zabrał szydła. Martwił się: - Nie będę mógł pracować. - Wrócę do domu i przyniosę ci szydła, może Tatarów jeszcze nie ma na naszej ulicy - zaofiarowała się jego córka. Dziewczyna wyszła z piwnicy i trafiła prosto na tatarskiego wodza. Była bardzo piękna i Tatarzyn zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Chciał ją od razu zabrać ze sobą, ale szewcównie udało się go przekonać, żeby poszedł z nią do piwnic, po ukryty majątek rodziny. Chan poszedł za nią. Dziewczyna wiedziała, że niektóre piwnice mogą się zawalić i do takiej zaprowadziła Tatarzyna. Kazała mu wyciągać cegły ze ściany, ściana runęła, przysypując szewcównę i jej wielbiciela. Gdy wojsku zabrakło dowódcy, odstąpiło od oblegania miasta i tym sposobem Jarosław został ocalony. Tak głosi jedna z legend o jarosławskich podziemiach. Może się w niej kryć iskierka prawdy, bo - jak mówi Jerzy Czechowicz, znawca dziejów Jarosławia i przewodnik po podziemnej trasie - w czasie remontu podziemi pod kamienicami na ulicy Grodzkiej robotnicy natrafili na rumowisko, a pod nim znaleźli dwa szkielety.

O tym, jak wyglądają jarosławskie podziemia, można się przekonać, zwiedzając podziemną trasę turystyczną. Wejście do niej znajduje się pod tzw. kamienicą Rydzikową, mającą dziś adres Rynek 14. Wybudowano ją na początku XVII wieku. Jest późnorenesansową oryginalną wiatową kamienicą mieszczańską. Zachowała się w niej wielka izba kryta modrzewiowym stropem belkowym. Kamienica pełniła rolę domu handlowego, któremu służyło zaplecze w postaci wielokondygnacyjnych piwnic. W XII wieku w Jarosławiu odbywały się wielkie targi. Na ten największy, sierpniowy, na łąki spędzano nawet 30 tys. wołów i 20 tys. koni. Na te targi zjeżdżali się kupcy z całej Europy, handlowali towarami także z Dalekiego i Bliskiego Wschodu. Towarów mieli tyle, że bardziej opłacało im się wynająć w mieście kamienicę z podziemnymi składami niż podróżować z nimi po niebezpiecznych drogach. W miarę potrzeb właściciele kamienic wybierali less z coraz głębszych pokładów, tworząc nowe pomieszczenia na składy. Podziemia budowane były w sposób przypadkowy, bez przestrzegania granic działek. Niestety, w miarę upływu czasu niekonserwowane i niezabezpieczone zaczęły niszczeć i walić się. Na początku lat 60. ub. wieku kamienice pod rynkiem zaczęły się zapadać. Taki los spotkał m.in. kamienice sąsiadujące z kamienicą Rydzikową. Miasto uratowali naukowcy z AGH i górnicy Przedsiębiorstwa Robót Górniczych z Bytomia. Podziemia zostały zabezpieczone, a najciekawsze tworzą podziemną trasę. Trasa ma długość około 150 m i sięga do 9 m w głąb. Nie ma w nich zbyt wielu eksponatów, ale wędrując wąskimi korytarzami, możemy sobie wyobrazić, jak przed laty kupieccy czeladnicy schodzili po towary.

Na jarosławskim Rynku ratusz stał już w XV wieku. Dwukrotnie się palił i na początku XVII wieku został odbudowany w stylu późnego renesansu. A jak wyglądały wtedy jarosławskie kamienice? Tak jak kamienica Orsettich. Jest jedną z najpiękniejszych późnorenesansowych kamienic mieszczańskich w Polsce. Po II wojnie przeznaczono ją na cele muzealne. Po sąsiedzku znajduje się kamienica Gruszewiczowska z piękną salą lustrzaną.

Co warto jeszcze zwiedzić w Jarosławiu? - Na pewno opactwo benedyktynek, a szczególnie jego mury obronne, które porównywane są do francuskiego Carcassonne, największego w Europie średniowiecznego kompleksu obronnego - mówi Zbigniew Zięba z Urzędu Miejskiego w Jarosławiu, miłośnik i znawca historii Jarosławia. Zachęca do zwiedzenia przyklasztornego ogrodu i Golgoty Narodów. 34 stacje drogi krzyżowej umieszczono na murach, przypominają m.in. Katyń, Miednoje, Ostaszków.

W opactwie, w kościele pod wezwaniem św. Mikołaja i Stanisława, znajduje się Czarna Kaplica. Swoją nazwę zawdzięcza niezwykłemu czarnemu sufitowi. - W czasie wojny Niemcy trzymali w kaplicy karbid. Gdy uciekali przez zbliżającymi się Rosjanami, zalali karbid wodą. Liczyli, że to wysadzi budynek w powietrze. W zamkniętym pomieszczeniu było jednak za mało tlenu, by spowodować wybuch, ale wystarczająco dużo, by wywołać długotrwały pożar. Temperatura była tak wysoka, że zaczęły się topić cegły. Na ścianach utworzyła się błyszcząca czarna glazura. Po wojnie ściany zostały otynkowane, ale sufit pozostał bez zmian - opowiada Zbigniew Zięba.

Jarosław ma jeszcze inną ciekawostkę, którą warto zobaczyć. - To ołtarz relikwii w kościele ojców Dominikanów, czyli bazylice Matki Bożej Bolesnej - dodaje Zięba. Są tam szczątki kości, fragmenty szat liturgicznych oraz przedmioty z miejsc otaczanych czcią. Uwagę przyciąga szkielet św. Teofila. - Był rycerzem. W czasie jednego z tureckich najazdów został zamurowany żywcem w zamku w Czortkowie na Podolu. Gdy Turcy się wycofali i Teofila oswobodzono, już nie żył. Jego zwłoki przeniesione zostały do kościoła. Nie był oficjalnie kanonizowany, ale czczono go jako świętego. Stał się patronem rycerstwa. Po II wojnie światowej szkielet przewieziony został do Jarosławia - dodaje Zbigniew Zięba.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Dołącz do nas na Facebooku