Weekend. Tam gdzie San oddziela Otryt od Połonin
03.06.2011
, aktualizacja: 03.06.2011 20:05
Jeśli ktoś nie chce oglądać Bieszczadów z okna auta, to powinien skręcić w kierunku Chmiela, Sękowca i Zatwarnicy. Stąd można wybrać się np. do rezerwatu Hulskie albo na ser do pani Tosi Majsterek w Tworylnem.
Zatwarnica i Chmiel leżą w miejscu, gdzie San przeciska się między pasmem Smereka, Połoniny Wetlińskiej i Caryńskiej a pasmem Otrytu. Brzegi rzeki są tu w wielu miejscach łagodne i odsłonięte, wręcz zachęcają, by się zatrzymać i zanurzyć nogi w wodzie. Jeśli jedziemy samochodem dużą obwodnicą bieszczadzką, między Stuposianami a Smolnikiem musimy skręcić na Dwerniczek. Droga prowadzi wzdłuż Sanu przez Chmiel i Sękowiec. Zatrzymajmy się na chwilę w Chmielu. Nazwa tej wsi pochodzi od rosnącego tu kiedyś dzikiego chmielu. Podobnie jak leżąca niedaleko Zatwarnica, Chmiel ma bogatą historię. Wieś została lokowana na początku XI wieku na prawie wołoskim. Należała do rodu Kmitów. W czasie II wojny wieś była pod okupacją radziecką, potem niemiecką, a od jesieni 1944 roku - znów radziecką. Do Polski Chmiel wrócił dopiero w 1951 roku, zniszczony i bez mieszkańców, którzy zostali wysiedleni w głąb Związku Radzieckiego.
Po dawnych mieszkańcach pozostało niewiele - jedną z pozostałości jest drewniana cerkiew greckokatolicka pw. św. Mikołaja. Gdy wysiedlono wieś, cerkiew zaczęła niszczeć. W 1969 roku stała się kościołem filialnym parafii rzymskokatolickiej w Dwerniku i taką rolę pełni do dziś. Niewiele brakowało, a świątynia zagrałaby w "Panu Wołodyjowskim" jako jeden z budynków płonącego Raszkowa. Uratował ją ostry protest konserwatorów zabytków. Przy cerkwi znajduje się cmentarz z ciekawymi nagrobkami. Na jednej z płyt nagrobnych z 1644 r znajdują się inskrypcje w języku staro-cerkiewno-słowiańskim oraz z herbem identyfikowanym najczęściej jako Sas.
Miłośnicy konnej jazdy mogą zajrzeć do gospodarstwa agroturystycznego Joanny i Ryszarda Krzeszewskich, znanego jako stadnina U Prezesa. Tu można wynająć konia na kilkugodzinną wędrówkę po okolicy lub wziąć udział w obozie. Jeśli wcześniej się umówimy, można także wynająć bryczkę i wybrać się w miejsca, do których nie można dojechać samochodem - np. do Tworylnego do pani Tosi Majsterek. Jej rodzina to jedyni stali mieszkańcy Tworylnego.
W Chmielu możemy zajrzeć także do Rękoczynów, czyli pracowni Magdaleny Stanisławskiej. Tu można kupić oryginalną pamiątkę z Bieszczadów: koronkową serwetkę, batik, haft lub oryginalne krywulki. Jak ktoś ma więcej czasu, może wziąć udział w warsztatach artystycznych.
Wędrując wzdłuż Sanu, zajrzyjmy do punktu widokowego "Chmielowe kaskady". Warto wspomnieć, że w Chmielu przez lata mieszkali Zofia Komedowa i Jerzy Janicki.
Z Chmiela jedziemy przez Sękowiec do Zatwarnicy. Wieś była lokowana w połowie XVI wieku, a Sękowiec był przez wiele lat jej przysiółkiem. Po II wojnie światowej wieś została całkowicie spalona. W Zatwarnicy warto obejrzeć cerkiew i cmentarz oraz zrekonstruowaną chyżę, czyli bojkowską chatę. W takiej chyży pod wspólnym dachem były dom, pomieszczenia dla zwierząt i gospodarcze. Tuż obok niej zaczyna się oznakowana ścieżka historyczno-przyrodnicza, prowadząca do wodospadu Szepit na potoku Hylaty. Przejście całej trasy zajmie nam pięć godzin. Wodospad ma osiem metrów wysokości. Trzy lata temu wykonano tam barierki i schodki.
W okolicach Zatwarnicy zobaczymy pracujące kiwony, które przypominają, że w taki sposób ciągle jeszcze wydobywa się ropę naftową.
A jeśli mamy czas i ochotę, możemy ścieżką dojść do Dwernika Kamienia, szczytu położonego na wysokości 1004 m n.p.m. Miłośnicy tego miejsca uważają, że to jeden z najładniejszych bieszczadzkich szczytów. Roztacza się z niego wspaniała panorama na pasmo Otrytu, Smerek, Połoniny Wetlińską i Caryńską, Wielką i Małą Rawkę, grań główną Tarnicy i Bukowego Berda, Magurę Stuposiańską.
Zapraszamy czytelników do zgłaszania swoich propozycji weekendowych wycieczek. Piszcie do nas na adres listy@rzeszow.agora.pl lub anna.gorczyca@rzeszow.agora.pl.
Po wakacjach zaprezentujemy ranking najciekawszych miejsc.
Po dawnych mieszkańcach pozostało niewiele - jedną z pozostałości jest drewniana cerkiew greckokatolicka pw. św. Mikołaja. Gdy wysiedlono wieś, cerkiew zaczęła niszczeć. W 1969 roku stała się kościołem filialnym parafii rzymskokatolickiej w Dwerniku i taką rolę pełni do dziś. Niewiele brakowało, a świątynia zagrałaby w "Panu Wołodyjowskim" jako jeden z budynków płonącego Raszkowa. Uratował ją ostry protest konserwatorów zabytków. Przy cerkwi znajduje się cmentarz z ciekawymi nagrobkami. Na jednej z płyt nagrobnych z 1644 r znajdują się inskrypcje w języku staro-cerkiewno-słowiańskim oraz z herbem identyfikowanym najczęściej jako Sas.
Miłośnicy konnej jazdy mogą zajrzeć do gospodarstwa agroturystycznego Joanny i Ryszarda Krzeszewskich, znanego jako stadnina U Prezesa. Tu można wynająć konia na kilkugodzinną wędrówkę po okolicy lub wziąć udział w obozie. Jeśli wcześniej się umówimy, można także wynająć bryczkę i wybrać się w miejsca, do których nie można dojechać samochodem - np. do Tworylnego do pani Tosi Majsterek. Jej rodzina to jedyni stali mieszkańcy Tworylnego.
W Chmielu możemy zajrzeć także do Rękoczynów, czyli pracowni Magdaleny Stanisławskiej. Tu można kupić oryginalną pamiątkę z Bieszczadów: koronkową serwetkę, batik, haft lub oryginalne krywulki. Jak ktoś ma więcej czasu, może wziąć udział w warsztatach artystycznych.
Wędrując wzdłuż Sanu, zajrzyjmy do punktu widokowego "Chmielowe kaskady". Warto wspomnieć, że w Chmielu przez lata mieszkali Zofia Komedowa i Jerzy Janicki.
Z Chmiela jedziemy przez Sękowiec do Zatwarnicy. Wieś była lokowana w połowie XVI wieku, a Sękowiec był przez wiele lat jej przysiółkiem. Po II wojnie światowej wieś została całkowicie spalona. W Zatwarnicy warto obejrzeć cerkiew i cmentarz oraz zrekonstruowaną chyżę, czyli bojkowską chatę. W takiej chyży pod wspólnym dachem były dom, pomieszczenia dla zwierząt i gospodarcze. Tuż obok niej zaczyna się oznakowana ścieżka historyczno-przyrodnicza, prowadząca do wodospadu Szepit na potoku Hylaty. Przejście całej trasy zajmie nam pięć godzin. Wodospad ma osiem metrów wysokości. Trzy lata temu wykonano tam barierki i schodki.
W okolicach Zatwarnicy zobaczymy pracujące kiwony, które przypominają, że w taki sposób ciągle jeszcze wydobywa się ropę naftową.
A jeśli mamy czas i ochotę, możemy ścieżką dojść do Dwernika Kamienia, szczytu położonego na wysokości 1004 m n.p.m. Miłośnicy tego miejsca uważają, że to jeden z najładniejszych bieszczadzkich szczytów. Roztacza się z niego wspaniała panorama na pasmo Otrytu, Smerek, Połoniny Wetlińską i Caryńską, Wielką i Małą Rawkę, grań główną Tarnicy i Bukowego Berda, Magurę Stuposiańską.
Zapraszamy czytelników do zgłaszania swoich propozycji weekendowych wycieczek. Piszcie do nas na adres listy@rzeszow.agora.pl lub anna.gorczyca@rzeszow.agora.pl.
Po wakacjach zaprezentujemy ranking najciekawszych miejsc.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona




więcej zdjęć