Nowy most Narutowicza stanął pod znakiem zapytania

...

Artur Gernand 2011-01-10, ostatnia aktualizacja 2011-01-10 19:24:59.0

Prezydencki pomysł wyburzenia mostu Narutowicza i budowy w jego miejscu nowego może trafić na półkę. Rzeszowscy radni zastanawiają się, czy jest sens wydawania ponad 8 mln zł na budowę przeprawy, która ich zdaniem nie poprawi komunikacji w mieście.

W projekcie budżetu na 2011 rok na nowy most zarezerwowane jest ponad 8 mln zł. Za te pieniądze istniejąca przeprawa, na której obowiązuje ruch wahadłowy, miałaby zostać wyburzona.

- W jej miejscu ma powstać nowy most, szerszy, po którym samochody będą mogły jeździć równocześnie w dwóch kierunkach. Mamy już gotową dokumentację tej inwestycji, zdobyliśmy także pozwolenie na budowę - mówi Adam Gajewski, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie.

Jeśli radni przyjęliby budżet pod koniec stycznia, miasto mogłoby ogłosić przetarg, w którym wybrany zostałby wykonawca budowy mostu.

Rzeszowscy radni mają jednak sporo wątpliwości odnośnie do zaproponowanego przez prezydenta planu finansowego miasta. Najwięcej budzi zasadność wydawania ponad 8 mln zł publicznych pieniędzy właśnie na most Narutowicza.

- Za tą inwestycją przemawia kilka faktów. Przede wszystkim w Rzeszowie bardzo brakuje przepraw mostowych - powinno być ich zdecydowanie więcej. Poza tym projekt budowy tego mostu jest już gotowy, więc realizacja mogłaby się w miarę szybko rozpocząć - mówi Jacek Kiczek, radny PO. Co natomiast przemawia przeciw tej inwestycji?

- Celem nadrzędnym w Rzeszowie powinno być wyprowadzenie ruchu z centrum miasta, odciążenie go z samochodów. Zastanawiamy się, czy budując nowy most w miejscu tego już istniejącego, nie zrobimy czegoś niekorzystnego dla centrum - zwiększymy tam ruch. Choćby z tego powodu warto się zastanowić, czy ta inwestycja jest potrzebna. Może warto zastanowić się nad budową mostu, ale w innym miejscu, np. powrócić do koncepcji mostu skośnego? A może warto mocno zastanowić się nad pomysłem budowy obwodnicy północnej z nowym mostem, którą to koncepcję niedawno odświeżył Robert Kultys? - zastanawia się Kiczek.

- Pewne jest to, że miasto będzie musiało użyć bardzo mocnych argumentów, by przekonać radnych, że budowa tego mostu jest uzasadniona i nie wpłynie na zakorkowanie centrum miasta - dodaje radny Platformy.

Także radni PiS zastanawiają się nad sensownością wydania 8 mln zł na nowy most w ciągu ulic Naruszewicza i Wierzbowej.

- Dyskutowaliśmy o tym już kilkakrotnie. Nowy most jest potrzebny, ale być może w innym miejscu. Tam, gdzie jest obecnie zaplanowany, nie przyniesie korzyści - z obydwu stron są wąskie gardła i zatłoczone ulice - Szopena i Rejtana - mówi Robert Kultys z PiS.

Nie tylko radni mają wątpliwości odnośnie do zaplanowanego przez miasto mostu. Pomysł nie podoba się także Władysławowi Hennigowi, urbaniście i architektowi, wieloletniemu prezesowi rzeszowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.

- To kuriozalny projekt. Najpierw powinno się zaplanować układ komunikacyjny w tej części miasta, a dopiero później w ten układ wpisać most. Trzeba przemyśleć włączenia do tego mostu, pamiętając przede wszystkim o ruchu pieszym i rowerowym - mówi Hennig.

Przygotowując projekt nowego mostu, miasto zapomniało o rowerzystach. Nie będzie na nim ścieżek rowerowych.

- Jest to kolejny argument za tym, by sprawę tej inwestycji odłożyć na późniejszy termin - zapowiadają radni.